fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Przepraszam za litewskich posłów

ROL
Jerzy Haszczyński
W kwestii praw mniejszości polskiej nasz rząd naprawdę chce zmian - mówi "Rz" Linas Linkevičius, minister spraw zagranicznych Litwy, który był w czwartek z wizytą w Polsce
Duże są w Polsce nadzieje w związku z wizytą pana ministra, a potem, 12 lutego, premiera nowego rządu Algirdasa Butkevičiusa.
Cieszy, że możemy to usłyszeć.
Ale jest też obawa, że może być kolejne rozczarowanie.
To ludzka cecha wątpić. Bądźmy optymistami, róbmy, co od nas zależy. A wyniki będą.
Czy przywiózł pan jakąś konkretną propozycję dotyczącą spraw mniejszości polskiej, które popsuły stosunki?
Chcę zacząć od tego, że przyjeżdżam do kraju, który jest dla nas bardzo ważnym i bardzo szanowanym sąsiadem. Jestem przekonany, że jest więcej nasz łączy, niż dzieli. Świadczy o tym historia. Razem jesteśmy w UE i NATO. Pod względem inwestycji Polska jest dla nas partnerem numer dwa. Jesteśmy gotowi również do rozmów na tematy, o które pan pytał. Drobne nierozwiązane sprawy nie powinny przeszkadzać w strategicznych. Przyjeżdżam z przesłaniem, że nasz rząd ma wolę polityczną, by te sprawy rozwiązać. Powstała grupa robocza, z przedstawicielami kilku minsterstw, która przygotuje raport o prawnych rozwiązaniach spraw mniejszości, takich jak pisownia nazwisk, dwujęzyczne nazwy miejscowości, ustaw o mniejszościach. Tą grupą kieruje wiceminister kultury ze [współrządzącej] Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.
Mówi pan, że są to drobne prawy?
W porównaniu ze strategicznymi. Nie chcę pomniejszać ich znaczenia. Zresztą to, że przez 20 lat sobie z nimi nie poradziliśmy, pokazuje, że są trudne.
Czy przyjechał pan powiedzieć ministrowi Sikorskiemu, że jakaś z ustaw korzystnych dla mniejszości w jakimś konkretnym czasie zostanie przyjęta?
Gotowych ustaw nie przywiozłem. Jak powiedziałem, jest powołana grupa robocza. I jest ona zmotywowana. Osobiście uważam, że powinniśmy postępować po europejsku, powinniśmy znaleźć sposób, jak reagować na potrzeby mniejszości.
Ile może trwać znajdowanie sposobu na pisownię polskich nazwisk czy dwujęzycznych nazw miejscowości?
Tyle, co ustawy w Sejmie. Myślę, że sprzeciwiać się będzie mniejszość. Przed przyjazdem do Warszawy byłem w szkole w rejonie wileńskim, gdzie naucza się po polsku, litewsku i rosyjsku. I rozmawiałem z uczniami. Do Wilna mam zamiar wracać przez Sejny. Wiem mniej więcej, jakie pytania usłyszę od litewskiej mniejszości: źe w okolicach Puńska mają być zamknięte trzy szkoły litewskie, że brakuje podręczników po litewsku.
Jako obywatel Litwy szczycę się, że to unikalne w skali świata państwo, gdzie mniejszość polska może uzyskać wykształcenie po polsku od przedszkola do wyższej uczelni. Polaków poza Polską jest około 20 mln, z tego na Litwie 200 tys., a ze 170 szkół polskich około 80 jest na Litwie. Są oczywiście problemy do rozstrzygnięcia.
Litwa pogorszyła sytuację Polaków za pomocą ustaw, a Polska sytuacji Litwinów nie. Inne sprawy to są emocje.
A w jakich sprawach pogarszamy?
Np. ustawa oświatowa zmniejszyła zakres nauczania w języku polskim.
Polska i litewska ustawy oświatowe są praktycznie identyczne. Problem polega na realizacji. Będziemy do tego podchodzić elastycznie i o tym rozmawiam. Czas realizacji ustawy oświatowej został rozłoźony na osiem lat. Celem jest uzyskanie większej wiedzy, a nie ograniczanie. Nazywanie oferowania lepszej wiedzy pogarszaniem nie jest właściwe. Myślę, że grupa robocza znajdzie rozwiązanie racjonalne do przyjęcia dla wszystkich.
Lewica, socjaldemokracja i inne rządzące teraz partie, nie poparły kompromisowego projektu pisowni nazwisk. Było to w czasie ostatniej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego w kwietniu 2010 roku, dwa dni przed katastrofą smoleńską. Chyba tylko jeden socjaldemokrata, były premier Gediminas Kirkilas, był „za".
To wielki wstyd. Prezydent Lech Kaczyński był wielkim przyjacielem Litwy. To, że stało się to podczas jego wizyty, jest przykre. Nie byłem wtedy posłem, ale chciałbym za to przeprosić.
Tamto głosowanie pokazuje, jak trudne są to sprawy. Trzeba rozmów, trzeba zaufania. To była bolesna lekcja. Teraz nasz rząd chce ustawowych zmian w sprawach mniejszości, ale nie jest pewne, czy to się zakończy sukcesem. Pomóżmy sobie nawzajem. Myślę, że to jest naszym wspólnym celem. W imieniu naszego rządu mówię, że naprawdę chcemy to zmienić.
Czyli lewica, teraz rządząca, się zmieniła?
Lewica, prawica, wszyscy razem spowodowaliśmy, że było kiepsko. Ale teraz zrobimy tak, by było lepiej.
Przejdźmy do tematów strategicznych. Litwa kilka lat temu zamknęła jedyną elektrownię atomową. W jesiennym konsultacyjnym referendum projekt nowej został odrzucony przez większość. Czy nowa elektrownia jednak powstanie?
Trzeba brać pod uwagę zobowiązania finansowe na kilka kadencji rządu, bo tyle trwałaby budowa. Prowadzimy dogłębną analizę dotychczasowej strategii. To skomplikowane. I wiąże się z odpowiedzialnością wobec obywateli i innych krajów, bo to musi być projekt regionalny. Nie jesteśmy uprzedzeni wobec energii jądrowej. Dziś jednak nie jestem w stanie odpowiedzieć, czy elektrownia zostanie zbudowana.
A jakie jest pana zdanie?
Że powinna powstać.
Czy Litwini biorą pod uwagę, że jeżeli nie powstanie elektrownia, to ich kraj totalnie uzależni się od Rosji?
My w ogóle jesteśmy uzależnieni energetycznie od Rosji, przecież chodzi też o gaz. To dla nas sprawa bolesna. Co gorsza rozmawiamy o tym od 20 lat.
Polska kiedyś była zainteresowana udziałem w projekcie litewskiej elektrowni atomowej. Jakie są teraz oczekiwania wobec Polski?
Polska chciałaby mieć od nas jasne informacje. I to zrozumiałe, że tego oczekuje.
W drugiej połowie roku Litwa po raz pierwszy będzie przewodniczyć Unii Europejskiej. Co poza tym, żeby się dobrze zaprezentować, jest dla Litwy ważne w czasie przewodnictwa?
To ogromny zakres zadań. 1500 ekspertów gotowych do pracy. Odbędzie się około 20 spotkań wysokiego szczebla. A w końcu listopada jest jedno z najważniejszych wydarzeń - szczyt Partnerstwa Wschodniego.
Czy nie obawia się pan, że przewodnictwo zakłócą protestami i petycjami litewscy Polacy, jeżeli nie zostaną zrealizowane ich postulaty. Pojawiają się takie groźby
Może być różnie. Najważniejsze są sprawy strategiczne. I naszym zadaniem jest rozwiązanie tego, co może zaszkodzić celom strategicznym.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA