fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofa smoleńska

NPW z wnioskiem o pomoc prawną do USA

Ireneusz Szeląg i Zbigniew Rzepa z wojskowej prokuratury
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Paweł Majewski
Wojskowi śledczy zwrócili się o pomoc prawną do USA. Chcą, by amerykański producent systemów TAWS i FMS uszczegółowił swoje odczyty. - Od dawna o to wnioskowaliśmy - przypomina Antoni Macierewicz
Kolejny wniosek o pomoc prawną do Stanów Zjednoczonych został wysłany 4 stycznia tego roku. Według rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej pułkownika Zbigniewa Rzepy dotyczy on "uszczegółowienia wyników badań urządzeń TAWS oraz FMS przeprowadzonych w siedzibie ich producenta w Redmond przy udziale przedstawicieli MAK oraz akredytowanego przy MAK polskiego przedstawiciela oraz przedstawiciela Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu".
W rozmowie z rp.pl powiedział, że nie może zdradzić więcej szczegółów na ten temat. Stwierdził jedynie, że śledczy nie mogli zwrócić się bezpośrednio do producenta, stąd decyzja o skierowaniu wniosku.Jeszcze w 2010 r. przedstawiciel MAK i polski ekspert udali się do Stanów Zjednoczonych, by wspólnie ze specjalistami amerykańskimi zbadać m.in. system ostrzegania przed zderzeniem z ziemią TAWS z samolotu Tu-154M w amerykańskiej firmie, która go wyprodukowała. Jak wówczas informowano, badania wykazały, że system TAWS był sprawny.
- Firma Universal Avionics w materiałach z odczytu systemu TAWS i FMS wskazała, że zapisy są nieporównanie obszerniejsze i zawierają dużo więcej informacji niż dane, o które wnioskował MAK - mówi rp.pl Antoni Macierewicz (PiS), który kieruje parlamentarnym zespołem, który bada katastrofę. W swoim raporcie firma informuje, że systemy zapisały informacje dotyczące awarii i miejsc, w których nastąpiły. Producent zadeklarował, że przekaże te odczyty, gdy wpłynie do niego formalny wniosek.
- Analizy dokonane przez prof. Kazimierza Nowaczyka (jednego z ekspertów zespołu - red.) wskazują, że amerykańskie systemy zapisały co najmniej 13 awarii. Wiemy, że pół sekundy przed miejscem gdzie jest brzoza rozpoczęła się awaria silników - mówi Macierewicz i dodaje, że jego zespół wielokrotnie wnioskował do śledczych, by ci zwrócili się o poszerzenie raportu Universal Avionics.
Jego zdaniem "jest duża różnica pomiędzy wiedzą, którą prokuratura rzeczywiście posiada i tym co przedstawia publicznie". - NPW ma świadomość, że skrzydło nie zostało złamane przez brzozę - ocenia poseł PiS.
Kpt. Marcin Maksjan z NPW w rozmowie z rp.pl przyznał, że odpowiedź Amerykanów na poprzedni wniosek śledczych (z 30 czerwca 2010 roku - red.) nie była wystarczająca. Dodał, że część materiałów, o które wnioskowali prokuratorzy została przekazana przez USA za pośrednictwem polskich służb specjalnych.
Śledczy poinformowali również, że "na przełomie lutego i marca przewidziany został kolejny wyjazd prokuratora i biegłych do Rosji". NPW przypomniał, że podczas prowadzonych na przełomie września i października zeszłego roku czynności w miejscu katastrofy, pobrano i zabezpieczono do dalszych badań dwa duże fragmenty brzozy, w którą miał uderzyć samolot, co skutkować miało utratą fragmentu lewego skrzydła.
- Z uwagi na charakter tego dowodu, jego niepodzielność, badanie będzie prowadzone wspólnie, przez polskich i rosyjskich biegłych - wyjaśnił płk Rzepa. Dodał, że uzgodnienia dotyczące przeprowadzenia tych wspólnych badań i wyjazdu polskich biegłych dobiegły właśnie końca.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA