fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Awantura o 2,40 zł i strefę podmiejską

Ile musimy dopłacić, jeśli chcemy z okresowym 30-dniowym biletem miejskim pojechać pod Warszawę? Nie wiadomo. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz ma w tej sprawie inne zdanie niż podległy jej Zarząd Transportu Miejskiego.
We wtorek opisaliśmy absurd czyhający na pasażerów autobusów podmiejskich. Wielu kasuje bilet za 2,40 zł (za przejazd w jednej strefie). Tymczasem ZTM chce od nich 4,80 zł albo... żąda wysiadki na przystanku granicznym i czekania z biletem za 2,40 zł na następny autobus.
Po naszym tekście radny LiD Bartosz Dominiak przesłał nam interpelację z ubiegłego roku i odpowiedź prezydent miasta. Wynika z niej, że pasażer z biletem okresowym może skasować jako drugi bilet za 2,40 zł. W piśmie czytamy też, że kontroler nie może sprawdzać biletów na przystanku granicznym. A w strefie podmiejskiej może się co najwyżej domagać biletu za 2,40 zł.
– Myślałem, że sprawa jest załatwiona. Tymczasem ZTM znowu wymaga od pasażerów zachowań idiotycznych: wysiadania z autobusu i czekania na następny – denerwuje się Dominiak.
Wysłaliśmy do ZTM interpretację prezydent miasta. Urzędnicy przyznali, że ciężko zweryfikować, czy pasażer wsiadł na przystanku granicznym. Nadal upierali się jednak przy swoim. – Jeśli kontroler widzi pasażera, który akurat przekracza granicę miasta autobusem, może od niego żądać biletu za 4,80 zł – tłumaczy rzecznik ZTM Igor Krajnow.
– Ale jak to udowodni? Czy będzie nagrywał pasażera kamerą służbowej komórki? – dopytujemy.
By znieść ten kontrowersyjny przepis, ZTM zaproponował bilet 40-minutowy za 2,80 zł, z którym można jeździć po obu strefach. To część projektu podwyżki cen biletów, której sprzeciwia się większość radnych (spadł właśnie z porządku najbliższej sesji 28 lutego).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA