fbTrack

Sądownictwo

WGI: oszustwo ?bez dowodów

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Ponad tysiąc osób straciło 247 mln zł w aferze WGI Dom Maklerski. Szefowie firmy zostali oskarżeni, ale tylko o niegospodarność
Afera Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej Dom Maklerski to pierwsza głośna sprawa dotycząca parabanków. Ze względu na wielkość strat, liczbę pokrzywdzonych i sposób działania sprawców przyrównywana do sprawy Amber Gold. Po siedmiu latach śledztwa trzech jej głównych bohaterów zostało oskarżonych.
– Łukaszowi K., Andrzejowi S. i Maciejowi S. zarzucamy nadużycie zaufania w obrocie gospodarczym, czyli mówiąc potocznie niegospodarność – wyjaśnia „Rz" Dariusz Ślepokura, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. W sprawie jest 1156 pokrzywdzonych, którzy utopili w WGI blisko 250 mln zł. WGI działała jako dom maklerski od 2005 r. Pieniądze inwestowała na rynku walutowym, wykazując zyski sięgające kilkudziesięciu procent. Klientów nie brakowało, chociaż wpłaty były wysokie – na początek od 50 do 200 tys. zł. Wiarygodność przedsięwzięcia podnosili ludzie z pierwszych stron gazet zasiadający we władzach spółek WGI.
Chociaż prezesem był młody, bo mający wtedy niewiele ponad 20 lat Maciej S., syn biznesmena, chętnych nie brakowało. Afera wybuchła wiosną 2006 r., kiedy ówczesna Komisja Papierów Wartościowych i Giełd cofnęła spółce WGI Dom Maklerski licencję na prowadzenie działalności maklerskiej, a potem sąd postawił firmę w stan upadłości. Śledczy twierdzą, że szefowie WGI DM, działając wspólnie w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, nadużyli uprawnień i nie dopełnili obowiązków przy przyjmowaniu wpłat i wypłatach w okresie od lutego 2005 r. do czerwca 2006 r. Ustalili też, że firma prowadziła podwójną księgowość. Klientów informowała, że mają na kontach więcej pieniędzy niż w rzeczywistości (było ich trzykrotnie mniej niż podawano Komisji Papierów Wartościowych i Giełd). Do tego 6 650 000 USD – jak informują prokuratorzy – oskarżeni przelali na rachunek WGI Europe, a potem na prywatne konta Łukasza K. i Macieja S. Gdzie są pieniądze klientów? – Nie udało nam się ustalić – mówi Ślepokura. Także dlatego, że w spółce nie było rzetelnej dokumentacji. Jak niedawno pisała „Rz", na serwerach WGI dane klientów trwale usunięto. Pokrzywdzeni przez WGI są zawiedzeni, bo uważają, że szefowie spółki świadomie ich oszukali. Śledczy twierdzą, że brak na to dowodów. – Żeby zarzucić oszustwo, trzeba udowodnić, że zamiarem oskarżonych było celowe oszukanie ludzi. Materiał dowodowy nie dostarczył do tego podstaw – mówi Ślepokura. Zarzut oszustwa jest jednym z tych, jakie usłyszał Marcin P., prezes Amber Gold, najnowszej głośnej afery parabankowej. Łódzka prokuratura prowadząca w tej sprawie śledztwo szacuje straty na 500 mln zł, a liczbę pokrzywdzonych – która może się zwiększyć – na ponad 10 tysięcy osób.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL