fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Masowy lobbing w sprawie Karty

Większość pieniędzy na szkołę pochłaniają pensje nauczycieli. Samorządy walczą o to, ?by ograniczyć nauczycielskie przywileje
Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak
Każdy poseł ma się spodziewać wizyty samorządowców ze swego regionu. Gminy żądają zmian w oświacie.
Samorządy przechodzą do ofensywy. Od przyszłego roku zamierzają ostro lobbować na rzecz przygotowanych przez siebie propozycji zmian w Karcie nauczyciela.
Jak dowiedziała się „Rz", idea jest taka, aby lokalni włodarze spotkali się ze wszystkimi parlamentarzystami, którzy reprezentują ich okręgi wyborcze.
– Chcemy, aby każdy poseł dowiedział się, ile gminy, miasta czy starostwa kosztuje edukacja, pokażemy to na konkretnych przykładach – zapowiada Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich.
Koncepcja zrodziła się po ubiegłotygodniowym spotkaniu przedstawicieli samorządów z premierem Donaldem Tuskiem. – W trakcie spotkania premier podkreślił fakt, że to on był inicjatorem dyskusji na temat zmian w Karcie, przyznał też, że w jego ocenie nauczycielom przysługuje zbyt wiele przywilejów – twierdzi Porawski.
Szef rządu zasugerował przedstawicielom lokalnej władzy, by starali się zdobyć jak najszersze polityczne poparcie dla przygotowanych przez samorząd nowelizacji Karty nauczyciela oraz ustawy o systemie oświaty. Wstępnie obiecali je już politycy PO oraz PSL.
Nieoficjalnie mówi się także o poparciu ze strony Ruchu Palikota.
Przygotowane przez samorząd nowelizacje we wrześniu trafiły do Sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego.
– Do końca roku resort edukacji ma przedstawić swoje propozycje zmian w Karcie, czekamy na nie i wtedy zaczniemy pracować nad obiema koncepcjami – zapowiada szef tej komisji Piotr Zgorzelski z PSL. Na propozycje rządowe czeka też Artur Bramora z Ruchu Palikota, szef Sejmowej Komisji Edukacji.
Samorządy od miesięcy alarmują, że ich wydatki na edukację rosną w zastraszającym tempie. Z wyliczeń resortu finansów wynika, że w ubiegłym roku samorządy z własnej kasy wyłożyły na ten cel ponad 20,4 mld zł, z budżetu w formie subwencji dostały 36,9 mld zł.
Najwięcej do oświaty dokładają gminy miejskie – blisko drugie tyle, ile otrzymują w formie subwencji, miejsko-wiejskie – 74 proc. tej kwoty, a wiejskie – 56 proc. Duże miasta do edukacji dopłaciły w 2011 r. 65 proc.
Jak to wygląda w praktyce? Chełmża (woj. kujawsko-pomorskie) w 2011 r. do każdej subwencyjnej złotówki dołożyła 80 gr od siebie, większość pieniędzy pochłonęły nauczycielskie pensje. Z blisko 6 mln zł, jakie ta gmina wydała na szkoły, tylko 30 tys. zł udało się wygospodarować na zakup pomocy szkolnych, a jedynie 2 tys. na opiekę medyczną.
Konstantynów Łódzki wyliczył, że każda złotówka podwyżki, jaką nauczycielom ufundował rząd, kosztuje gminę 2 zł. Kraków na edukację wydaje ok. 1 mld zł, 400 mln zł to pieniądze pochodzące z budżetu miasta.
To dlatego samorządy chcą zmian w Karcie nauczyciela. Po pierwsze, by obejmowała tylko pracowników dydaktycznych. Po drugie, praca nauczyciela przy tablicy miałaby trwać dłużej. Nie jak teraz 18 godzin w tygodniu, lecz 20 godzin.
Mocno zostałyby też skrócone urlopy wypoczynkowe – z ok. 70 do 40 dni. Samorządy proponują też nową formułę awansu zawodowego: najwyższy stopień, czyli nauczyciela dyplomowanego, miałby być nadawany dopiero po 18 latach pracy. Teraz nauczyciele są w stanie przejść ścieżkę kariery zawodowej w ciągu 11 lat.
Ponadto pedagodzy nie otrzymywaliby dodatku mieszkaniowego i wiejskiego, a urlop na poratowanie zdrowia byłby orzekany i finansowany przez ZUS.
Resort edukacji zapowiedział, że swój projekt zmian w przepisach przedstawi do końca roku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA