fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Okręty wojenne z Gdyni niebawem przejdą do cywila

Strategia dla stoczni marynarki wojennej w Gdyni. Spółka może zostać podzielona na część cywilną i wojskową oraz trafić do grupy Bumar – dowiedziała się “Rzeczpospolita”
Agencja Rozwoju Przemysłu do końca tygodnia ma przygotować strategię postępowania wobec gdyńskiej Stoczni Marynarki Wojennej. Wiele wskazuje, że firma zostanie przeniesiona do grupy zbrojeniowej Bumar i podzielona na dwie części: cywilną i wojskową.
Takiego rozwiązania spodziewa się m.in. Tadeusz Szymelfenig z rady pracowniczej stoczni. Jego zdaniem sugeruje to niedawna decyzja ministra skarbu, zobowiązująca ARP do przygotowania planu prywatyzacji swoich spółek oraz informacje przekazane podczas ubiegłotygodniowego spotkania tzw. zespołu stoczniowego przy Komisji Trójstronnej.
– Na 26 lutego zwołano spotkanie nowego prezesa ARP Wojciecha Dąbrowskiego z załogą stoczni. Wtedy zapewne dowiemy się więcej – uważa Szymelfenig.
W rozmowie z „Rz” prezes Dąbrowski nie wykluczył włączenia spółki do grupy Bumaru, ale zastrzegł, że Agencja nie musi pozbywać się wszystkich spółek. Dotyczy to szczególnie firm zajmujących się produkcją specjalną. Dąbrowski dodaje jednak, że chcąc zatrzymać w grupie ARP spółkę Cenzin, która ma zezwolenie na prowadzenie handlu wyrobami wojskowymi (np. śmigłowcami ze Świdnika), zaoferuje oddanie do Bumaru innej firmy z branży specjalnej.
Wejście do grupy Bumaru byłoby dla stoczni korzystne, ponieważ mogłaby nadal korzystać z pomocy publicznej. Spółki działające na rzecz wojskowości nie podlegają bowiem restrykcjom Komisji Europejskiej, kontrolującej, czy dane państwo wspierając w ten sposób branżę okrętową, nie narusza zasad równej konkurencji.
Nie oznacza to jednak braku jakichkolwiek ograniczeń w korzystaniu z państwowego wsparcia. W 2005 roku Bruksela zatwierdziła projekt restrukturyzacji hiszpańskiej stoczni wojskowej Izar, odstąpionej państwowej grupie Navantia. Sprzedaż produkcji cywilnej Navantii nie może przekroczyć 20 proc. jej łącznych wpływów, dział cywilny nie będzie też korzystać z pomocy państwa. Liczba pracowników musi się zaś zmniejszyć prawie o połowę, do niespełna 5,6 tys. osób.
Stocznia MW przeszła pod opiekę ARP w 2006 r., otrzymując 80 mln zł pomocy publicznej. Dzięki temu rozwinęła m.in. produkcję cywilną, np. remonty i modernizacje kutrów rybackich. Obecnie stanowi ona ok. 40 proc. przychodów spółki.
– W końcu można powiedzieć, że sprawy zakładu idą w dobrym kierunku – mówi Andrzej Kopicki, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Wojska Stoczni MW.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA