fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czarne chmury nad Konstantym Miodowiczem

Konstanty Miodowicz
Fotorzepa, MW Michał Walczak
Poseł może stracić funkcję szefa świętokrzyskiej Platformy. Czy wybronią go władze partii, którym ostatnio też się naraził?
Dziś w Platformie Obywatelskiej ma się odbyć spotkanie. Uczestniczyć w nim mają działacze świętokrzyskiej PO i prawdopodobnie wicepremier Grzegorz Schetyna, sekretarz generalny partii. Temat? Konflikt między lokalnymi politykami a liderem świętokrzyskich struktur Konstantym Miodowiczem. Były szef kontrwywiadu w dawnym UOP i śledczy z komisji ds. Orlenu może stracić partyjną funkcję.
Świętokrzyscy działacze domagają się nadzwyczajnego zjazdu. Siedem z 14 powiatowych struktur PO podjęło w tej sprawie uchwałę. Tłumaczą ją potrzebą wewnętrznej dyskusji po wyborach. Nieoficjalnie zaś przyznają, że nie podobają im się m.in. decyzje kadrowe w regionie, np. obecna wojewoda świętokrzyska, za której nominacją ma stać Miodowicz.
– To już recydywa niektórych działaczy. Jej tło nie jest ideowe, ale personalne – mówi Miodowicz.
Artur Gierada, parlamentarzysta z Kielc: – Dziwię się takim reakcjom, bo nikt nie atakuje posła personalnie.
Ale inni politycy przyznają: – Wniosek o odwołanie Miodowicza może się pojawić.
Nieoficjalnie wiadomo, że o przywództwo powalczy wtedy Krzysztof Grzegorek, obecny wiceminister zdrowia. To poseł dziś znacznie bardziej zbliżony do otoczenia Tuska niż uchodzący za konserwatystę Miodowicz.
Zgodnie ze statutem przewodniczący świętokrzyskiej PO w ciągu miesiąca od uchwały powinien zwołać zjazd nadzwyczajny. Ale Miodowicz nie ma takiego zamiaru. Centrala partii postanowiła więc interweniować.
– Nie chcemy konfliktu, może uda się dojść do porozumienia – mówi Waldy Dzikowski, wiceprzewodniczący PO.
Pytanie, czy władze partii poprą Miodowicza i wstrzymają zjazd do przyszłego roku? A to dlatego, że świętokrzyski poseł dostał ostatnio burę także od władz partii. Naraził się premierowi, gdy jako jedyny skrytykował nominację Jacka Cichockiego na ministra ds. bezpieczeństwa. Chwalił ją nawet PiS. – Poseł dostał sygnał, że zachowuje się niewłaściwie – opowiada polityk z PO. Na Miodowicza doniósł nawet do sądu koleżeńskiego jeden z lokalnych działaczy.
Miodowicz przeprosił publicznie za swoje słowa. Nie zmienia to faktu, że od kampanii prezydenckiej w 2005 r. poseł pozostaje w cieniu. Wówczas to on m.in. przedstawił opinii publicznej kontrowersyjną Annę Jarucką, byłą asystentkę Włodzimierza Cimoszewicza, konkurenta Tuska w wyborach. – Miodowicz na krótko pojawia się na spotkaniach partyjnych – opowiada jeden z posłów PO. – Ale ze względu na kompetencje ciągle cieszy się uznaniem kolegów i kierownictwa. Problem w tym, że nikt tych umiejętności nie wykorzystuje – dodaje polityk.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA