fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Premier nie chce konfliktu w partii

Kamila Baranowska
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Ustawy o związkach partnerskich czy in vitro, nawet jeśli trafią do Sejmu, to utkną tam na dobre
Moment wypuszczenia informacji o złożeniu do laski marszałkowskiej kontrowersyjnego projektu autorstwa posła PO Artura Dunina nie jest przypadkowy.
Premier jest teraz zbyt zajęty sprawą Amber Gold, aby pilnować skrupulatnie, co się dzieje w partii. Toteż ostatnie posiedzenie Klubu PO przyniosło sporo niespodzianek. Wśród nich decyzję o złożeniu w Sejmie ustawy o związkach partnerskich oraz zapowiedź końcowego raportu z prac zespołu, który miał wypracować partyjny kompromis w sprawie ustawy o in vitro. Obie te informacje mocno zaskoczyły konserwatywnych posłów Platformy, których części na posiedzeniu klubu nie było. Tym bardziej że Jacek Żalek kończy prace nad własną propozycją zmian w przepisach, ułatwiających funkcjonowanie parom nie pozostającym w małżeństwie.
Tymczasem władze Klubu PO stwierdziły, że jedynym projektem klubowym jest projekt Dunina, a Żalek i konserwatyści to nie ich problem. - Nie wiem, niech robią, co chcą - mówi z rozbrajającą szczerością jeden z liberalnych posłów PO.
Donald Tusk nie da się nabrać na światopoglądowe zagrywki wewnątrz partii
Podobnie jest w sprawie in vitro. Niby do końca miesiąca ma być raport z prac, tymczasem, jak słyszę, żadnego kompromisu jeszcze nie wypracowano. - Spotkaliśmy się raptem dwa razy, myślę, że powinniśmy popracować do końca roku, wtedy może udałoby się coś ustalić - mówi jedna z osób pracujących w zespole.
Ale takiej szansy raczej nie będzie. Jarosław Katulski, który przewodniczy pracom, oświadczył bowiem, że jeśli konserwatyści nie zgłoszą w ciągu dwóch dni swoich uwag, to znaczy... że ich nie mają. A zatem godzą się na liberalny projekt Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, który m.in. pozwala na mrożenie zarodków. Co, jak wiadomo, dla konserwatystów z PO jest nie do przyjęcia.
Wszystko to pokazuje, że mimo dobrych sondaży w PO buzuje. Wiadomo, że ostatnie decyzje klubu zapadły z inicjatywy Rafała Grupińskiego, szefa Klubu PO, który jest bliskim współpracownikiem Schetyny. To jego posłowie Platformy oskarżają o sianie fermentu. - Okazało się, że sprawa Amber Gold nie osłabiła Tuska tak, jak się Grzegorz tego spodziewał, trzeba więc próbować dalej. A wiadomo, że sprawy światopoglądowe dzielą nas, i to mocno - mówi jeden z nich.
Dawanie do zrozumienia, że jest w klubie zgoda na liberalne rozwiązania, a grupka konserwatystów jest zbyt mała, by je zablokować, mają rozzłościć grupę posłów skupioną wokół ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, do której oprócz Żalka należą także m.in. Hanna Gronkiewicz-Waltz, Jacek Rostowski czy John Godson.
Ostry konflikt wisi w powietrzu. Donald Tusk, choć zajęty sprawą Amber Gold, zapewne to widzi. Zwłaszcza że niedawno na wyjazdowym posiedzeniu klubu w Jachrance miał szansę się przekonać, że spór światopoglądowy w jego partii jest realny, a konserwatyści zdeterminowani (Godson zapowiedział odejście z klubu, jeśli zmusi się go do głosowania za projektami, z którymi się nie zgadza). Dlatego nawet jeśli projekty o związkach partnerskich czy in vitro trafią do laski marszałkowskiej, nie należy się spodziewać, że szybko wejdą w życie. Będą komisje, poprawki, dyskusje, kolejne próby szukania kompromisu.
Donald Tusk, który właśnie wyprowadza partię bez szwanku z afery Amber Gold, raczej nie da się nabrać na światopoglądowe zagrywki wewnątrzpartyjnej konkurencji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA