fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Rosyjski film Portret o zmierzchu Angeliny Nikonowej

ART HOUSE
Intrygujące, psychologiczne studium kobiecej osobowości w „Portrecie o zmierzchu" Angeliny Nikonowej. Film dziś wchodzi na ekrany
Rosyjska kinematografia po kilku latach zapaści triumfalnie powróciła do ścisłej światowej czołówki, wciąż zaskakując nowymi doskonałymi filmami zdobywającymi uznanie na międzynarodowych festiwalach.
Są wśród nich także mroczne, pełne okrucieństwa obrazy bez ogródek portretujące demoralizację społeczną. Ukazujące najbardziej ciemne - oficjalnie skrywane - strony współczesnej Rosji, niepotrafiącej poradzić sobie z nieuchronnym upadkiem Związku Radzieckiego i spuścizną, jaka po nim pozostała, przede wszystkim w mentalności ludzi. Twórcy tego nurtu uporczywie i z bolesnym niepokojem próbują zdefiniować tożsamość współczesnych Rosjan. Kim są, skąd czerpią społeczne wzorce, wreszcie kim mogą się stać? Na ogół starają się przy tym nie stawiać kropki nad i, wybór odpowiedzi pozostawiając widzowi.

Spadek  po komunizmie

Wśród obecnych w naszych kinach obrazów wspomnianego nurtu na szczególne wyróżnienie zasługuje „Ładunek 200" Aleksieja Bałabanowa - skondensowana wizja piekła na ziemi w realiach krachu sowieckiego imperium. Granicząca z horrorem opowieść boleśnie uświadamiająca rodakom, że nie mają się do czego z przeszłości odwołać, a granicząca z pychą imperialna duma to fantasmagoria nijak mająca się do realiów.
Kolejną analizę upadającego systemu totalitarnego przynosi razem z nutą pocieszenia „Pochowajcie mnie pod podłogą" Siergieja Snieżkina. To oparte na faktach, pełne mocnych efektów studium życia patologicznej rodziny podzielonej od lat narastającymi urazami, niespełnionymi ambicjami i nienawiścią. Ciemnym stronom życia Moskwy: skorumpowanej policji, prostytucji, handlowi żywym towarem przygląda się Aleksiej Mizgiriew w „Słowie jak kamień". „Szczęście ty moje" Siergieja Łożnicy z opowieści o kraju przeklętym przekształca się w historię moralnego upadku jednostki. Bohater przemierzający ciężarówką współczesną Rosję wierzy w swoją wewnętrzną siłę, umiejętność odpierania wszechobecnego zła. Szybko okaże się to iluzją.

Spojrzenie z zewnątrz

Do grona twórców próbujących zdiagnozować przyczyny konfliktów społecznych współczesnej Rosji dołączyła z sukcesem Angelina Nikonowa (rocznik 1976), debiutująca w fabule „Portretem o zmierzchu". Na dylematy rodaków spogląda być może bardziej obiektywnie, okiem człowieka z zewnątrz: przez kilka lat mieszkała w USA, w Nowym Jorku ukończyła studia filmowe. Ale pomysłodawczynią projektu i współscenarzystką była żyjąca cały czas w ojczyźnie aktorka Olga Dychowiczna. Odtwarza ona główną postać intrygującej Mariny Siergiejewnej, współczesnej femme fatale. Film obu pań nie ma nic wspólnego z tzw. kinem kobiecym, takie jego określenie byłoby co najmniej nietaktem.
„Portret o zmierzchu" to przejmujące, niezwykle sugestywne studium kobiecej psychiki. Portret osobowości niezwykle silnej, niedającej przytłoczyć się brutalnym realiom codzienności, niepoddającej się przemocy - tej realnej, ale przede wszystkim mentalnej, z jaką na każdym kroku się spotyka. Choć ZSRR nie istnieje formalnie od dwóch dekad, spadek po nim ma się całkiem dobrze, zwłaszcza na prowincji. Akcja rozgrywa się w Rostowie nad Donem, gdzie urodziła się i wychowała reżyserka filmu. Tam pozostało wszystko po staremu. Od olewającej klientów, zamordystycznej kelnerki w obskurnym barze, milicjantki próbującej ofiarę napadu przerobić we współwinną, dyrektorki szkoły nieprzyjmującej do wiadomości możliwości molestowania uczniów przez rodziców, po grono cynicznych niby-przyjaciół.
Marina jest totalnie sfrustrowana. Ani praca, ani małżeństwo z biznesmenem pantoflarzem czy seks z kochankiem nie dają zadowolenia. Gwałt i poniżenie przez milicjantów z drogówki stanie się impulsem otwierającym jej samej nieznane strony własnej osobowości. Odszukanie jednego z oprawców i sadomasochistyczny z nim związek to rodzaj ekstremalnego eksperymentu na samej sobie. Eksperymentu skrywającego niewypowiedziane nigdy wcześniej pragnienie miłości.

Najważniejsi twórcy nowego kina rosyjskiego

Aleksiej Bałabanow (ur. 1959), twórca o imponującym dorobku (17 filmów), doskonale wyczuwający ducha czasów i społeczne nastroje. Brutalny i bezwzględny w ocenie rosyjskiej transformacji, konsekwentnie zrywający z polityczną poprawnością („Brat", „Brat 2", „Ładunek 200", „Wojna", „Ciuciubabka", „Palacz"). Swobodnie żonglujący konwencjami kina sensacji, dramatu, horroru i czarnej komedii. Z upodobaniem, ale bez większych sukcesów ekranizuje także klasyków światowej literatury: „Radosne dni" Samuela Becketta, „Zamek" Franza Kafki, „Rzeka" Wacława Sieroszewskiego, „Morfina" Michaiła Bułhakowa.
Andriej Zwiagincew (ur. 1964), po poetycko-symbolicznej rzeczywistości i ponadczasowości „Powrotu" i „Wygnania" obwołano go następcą Andrieja Tarkowskiego. Zaskoczył wszystkich „Eleną", filmem w pełni realistycznym i aktualnym, skoncentrowanym na socjalnych dramatach rosyjskiej współczesności.
Siergiej Łożnica (ur. 1964), doświadczenie filmowca-dokumentalisty, laureata licznych festiwalowych nagród, zaowocowało portretem współczesnej Rosji widzianej z perspektywy prostych ludzi w „Szczęście ty moje".
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA