fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Strasznie głośno, niesamowicie blisko - nowy film o 11.09.2001

ROL
Twórca „Godzin”, „Lektora” i „Billy'ego Elliota” opowiada o chłopcu, który 11 września 2001 r. stracił ojca. Mimo świetnej obsady film razi sentymentalizmem
„Strasznie głośno, niesamowicie blisko" to ekranizacja powieści Jonathana Safrana Foera sprzed siedmiu lat. Filmowcy kolejny raz sięgają do jego prozy. W 2005 r. na podstawie debiutanckiej książki „Wszystko jest iluminacją" Liev Schreiber nakręcił bardzo dobry film z Elijahem Woodem w roli głównej. Opowiadał o podróży amerykańskiego Żyda na Ukrainę, w rodzinne strony jego przodków. Tym razem wyszło, niestety, gorzej – nazbyt ckliwie i przewidywalnie. Zobacz fotosy z filmu
Thomas Schell (Tom Hanks) z dziewięcioletnim synem Oskarem (Thomas Horn) tworzą niezwykłą relację. Ojciec spędza z dzieckiem każdą wolną chwilę, dzieli z nim pasje i rozwija młodą wyobraźnię. 11 września 2001 r. uwięziony w jednej z wież WTC, próbuje dodzwonić  się do domu i zostawia dla syna sześć wiadomości na skrzynce głosowej.
Po śmierci ojca chłopiec ucieka w wewnętrzny świat i kwestionuje decyzje dorosłych. Nie rozumie, jak można urządzać pogrzeb z pustą trumną (ciała ojca, jak wielu innych, nie odnaleziono). Gdy trafi na  klucz z enigmatyczną notatką, postanowi dotrzeć do tajemniczego człowieka o nazwisku Black i dowiedzieć się, co łączyło go z ojcem.
Film Stephena Daldry'ego to jednak bombonierka pełna łez i przesłodzonych cukierków. Tom Hanks gra kolejne wcielenie Forresta Gumpa. Relacja ojca z synem jest niczym z reklamy telewizyjnej, a mały Oskar wzorem Kevina w Nowym Jorku przemierza ulice, zaczepiając obcych ludzi. Co więcej, prawie wszędzie spotyka się ze zrozumieniem i współczuciem.
Scenariusz na podstawie powieści Foera nie pozostawia miejsca na niedopowiedzenia. Każdy poboczny wątek musi skończyć się happy endem. Przewidywalność zabija również epizod z postacią graną przez Maksa von Sydowa. Gdy tylko tajemniczy starszy pan pojawi się na ekranie, można się domyślić, kim jest i co zmieni w życiu chłopca. Nie przekonuje również obraz Nowego Jorku po zamachach terrorystycznych. Twórcy filmu nakreślili nieskazitelną widokówkę, a nie realistyczny portret nerwowo pulsującej metropolii.
Ta filmowa landrynka byłaby trudna do przełknięcia, gdyby nie świetna muzyka Alexandre'a Desplata (twórca ścieżek dźwiękowych do „Jak zostać królem" i „Autora Widma") oraz aktorstwo 14-letniego Thomasa Horna w roli Oskara.
Daldry już w „Billym Elliocie" pokazał, że świetnie umie prowadzić nastoletnich aktorów i znów zrobił to znakomicie. Mimo że  Horn często wypowiada zbyt dojrzałe i podniosłe kwestie, młody aktor potrafił tchnąć w nie życie. Na drugim planie świetną rolę stworzył Jeffrey Wright.
Do tej pory najważniejszymi filmami o zamachach z 11 września są paradokumentalny „Lot 93" Paula Greengrassa o pasażerach samolotu, który rozbił się w Pensylwanii, oraz pomnikowy „World Trade Center", w którym Oliver Stone odrzucił typową dla siebie ironię i przedstawił historię strażaka (Nicolas Cage) uwięzionego w gruzach jednej z wież .
Film Stephena Daldry'ego był nominowany do Oscara w kategorii najlepszy film i za rolę Maksa von Sydowa. Reżyser próbował nakręcić wielobarwny dramat obyczajowy opowiedziany z perspektywy dziecka, wypełnić przestrzeń między paradokumentem a kinem heroicznym. Wyszłoby jednak lepiej, gdyby siłą nie zmuszał widzów do wzruszeń.
 
 
 
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA