fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Genialny strateg Tusk znowu nie dotrzymuje obietnic?

W Sieci Opinii
Po pierwsze obiecuję wymianę ministrów. Po drugie obiecuję wziąć się do pracy i po trzecie obiecuję - zrobię to, ale w grudniu po południu – tak mogłoby dziś brzmieć orędzie Donalda Tuska
Kolejne spektakularne zwycięstwo tak wyluzowało „Słońce Peru”, że na drugi dzień po wyborach postanowił odrobinę „przesunąć” termin wymiany złych, słabych lub beznajdziejnych ministrów. Zrobił to niezwykle dyskretnie w wywiadzie dla „Polityki”. Oczywiście korzystając z niezwykle przychylnej wróżki Janiny Paradowskiej.
Będę proponował zarówno prezydentowi, jak i wicepremierowi Pawlakowi, aby do końca prezydencji, czyli do końca roku, nie zmieniać składu rządu, niezależnie od tego, jak oceniam poszczególnych ministrów – wyjawił w wywiadzie dla „Polityki” udzielonym już po wyborach.
Ta wypowiedź premiera wywołała falę komentarzy.

Piotr Gabryel, „Rzeczpospolita”: Skoro aż niemal 40 proc. Polaków postawiło w wyborach na Platformę Obywatelską i ponad 8 proc. na Polskie Stronnictwo Ludowe, to ani chybi wynika z tego, że prawie połowie głosujących pierwszy rząd Donalda Tuska się podobał, a niektórym zapewne nawet bardzo się podobał. W takim razie naprawdę nie ma się co dziwić, że premier postanowił dać wyborcom szansę rozsmakowania się raz jeszcze w swej pierwszorzędnej drużynie. Co najmniej – jak zapowiada – do stycznia. A potem się zobaczy.
(…) Zatem Jacek Rostowski, za którego czterech lat panowania w Ministerstwie Finansów Polska zwiększyła swe zadłużenie o około 300 mld złotych, nadal będzie reformował finanse publiczne naszego państwa. Minister Cezary Grabarczyk dalej będzie układał autostrady – metr po metrze, a jak przyjdzie potrzeba, to nawet centymetr po centymetrze. Oraz kontynuował reformę polskich kolei aż do samego końca – kadencji albo kolei.
Natomiast minister edukacji Katarzyna Hall zapewne nie będzie ustawała w reformowaniu oświaty; w końcu po sześciolatkach czas najwyższy na pięciolatki. Wreszcie minister pracy Jolanta Fedak spróbuje dokończyć reformę OFE, czyli je ostatecznie zlikwidować. I tak resort po resorcie: przeżyjemy to – na własne życzenie – jeszcze raz. A jeśli i w tej kadencji nie wszystko uda się zreformować, to za cztery lata Donald Tusk poprosi o kolejne cztery i na pewno je dostanie. Wszak opozycja jak zawsze da z siebie wszystko, aby i tym razem go nie zawieść.

Blogerka Renata Rudecka-Kalinowska (salon24.pl): Rozumiem zakłopotanie pisowskich propagandystów wobec genialnego posunięcia premiera Tuska. Bo trzeba przyznać, że pomysł, by zaproponować prezydentowi i parlamentowi stary rząd koalicji PO-PSL, jako rząd funkcjonujący do końca polskiej prezydencji – to pomysł godny męża stanu. Argumenty z pozostawieniem do końca roku ministrów, którzy prowadzą aktualnie działania związane z naszą prezydencją w UE – są logiczne i nie do podważenia. Ale za nimi kryje się znacznie poważniejsza sprawa. Otóż rząd, ten stary rząd, razem z osobą premiera, musi przejść cała procedurę podania się do dymisji i ponownego powołania z udziałem i Prezydenta RP i sejmu RP. Taki rząd będzie mieć status dokładnie taki sam, jak każdy inny NOWY rząd. Istotniejsze jest jednak to, że jeśli w przyszłości premier zechce zmienić jego skład – wówczas będzie odbywać się to na zupełnie innych zasadach - czyli na zwyczajnej wymianie pojedynczych ministrów. A więc Donald Tusk zyskuje nie tylko ponad dwa miesiące na spokojne przygotowanie przyszłego układu koalicyjnego, ale unika do końca roku wszelkich dywagacji medialnych o ewentualnej przyszłej koalicji. Może w spokoju prowadzić rozmowy. Nie jest zmuszony do zawierania formalnych zobowiązań.
Politolog z UJ, prof. Wawrzyniec Konarski: Te słowa można odczytać podwójnie. Po pierwsze jako rzeczywistą inteligentną próbę pokazania, że nie zmienia się koni w czasie przekraczania rzeki, ale z drugiej strony można to również odczytać, niestety, jako przejaw znanej u premiera arogancji wobec tych, którzy uważają, że ludzie, którzy jednak w rządzie są, są niekompetentni.
Mamy słowa, które mogą zebrać ambiwalentne komentarze. Dla tych, którzy Platformy nie lubią, będzie to natychmiast powodem do krytykowania jej za arogancję władzy. Zaś dla tych, którzy Platformę popierają, będzie to pokazanie kierowania się racją stanu. (…) To dla mnie kolejny przykład takiego umiejętnego, taktycznego unikania ważnych kwestii w sytuacji, gdy istnieje jakaś krytyka, poprzez używanie argumentacji, która jest wzięta z szerszej perspektywy, a nie tylko perspektywy wewnątrz Polski. (…) Tusk stosując taki przekaz w sposób jednoznaczny praktycznie ucina dyskusję, bo prawdopodobnie cokolwiek nie powiedziałby jakikolwiek inny polityk opozycyjny wobec Platformy, to i tak Tusk zdania nie zmieni.

Ależ strateg z tego Donalda Tuska. Genialne posunięcie: przed wyborami twierdzić, że większość ministrów jest do wymiany, po wyborach - że na razie wszyscy zostają. Blogerka Kalinowska znana jest z uwielbienia dla rządu i premiera, ale żeby nie ściagąc klapek z oczu nawet przy pisaniu?
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA