fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Ludwik Dorn: Sprawa Święczkowskiego i Barskiego ma swoje drugie dno

W Sieci Opinii
Niezrzeszony poseł Ludwik Dorn analizuje kwestię wygaśnięcia mandatów posłów elektów PiS - Święczkowskiego i Barskiego. Według Dorna sprawa nie jest tak niewinna, jakby się mogło wydawać
Obserwując perturbacje panów Święczkowskiego i Barskiego (posłów PiS, którym pan Marszałek Schetyna wygasił mandaty), zaglądam do kalendarza, liczę na palcach i pozieram do kodeksu postępowania administracyjnego (art. 57 i 58 dot. liczenia terminów). Zaglądam, liczę i pozieram, i rośnie we mnie uznanie dla nieznanego mi członka kierownictwa Platformy Obywatelskiej, który wykonał dla swej partii niezłą pracę sztabową.
Wyliczając dni, jakie pozostały do rozpatrzenia odwołania posłów elektów PiS i wydarzeń losowych, Dorn dochodzi do wniosku:
Jeśli SN ma dokonać rozstrzygnięcia przed pierwszym posiedzeniem Sejmu (8 listopada, początek posiedzenia o godz. 11), to po drodze mamy jednak weekend, czyli SN ma praktycznie na rozpatrzenie odwołania cztery lub (ach, te korki!) trzy dni. Uzyskanie orzeczenia SN przed wtorkiem, godzina 11-ta wydaje mi się raczej mniej niż bardziej prawdopodobne. I tu trzeba postawić pytanie, po co to wszystko, czy motywem działania PO jest wyłącznie gnębienie pp. Barskiego i Święczkowskiego oraz PiS-u, czy też może chodzi o sprawy poważne.
Według Dorna chodzi o pewność, że propozycja marszałka Sejmu zostanie przegłosowana:
Otóż moim zdaniem chodzi tutaj o sprawy bardzo poważne. Co bowiem ma się politycznie stać 8 listopada? Ma zostać wybrany Marszałek Sejmu. W procesie rządzenia to funkcja kluczowa, zawsze wyłaniała go koalicja rządowa, stanowisko Marszałka wchodziło w skład puli ustalanej w negocjacjach. I tu zaczynają się problemy. (...) Po pierwsze, koalicja rządowa PO-PSL jeszcze nie jest dogadana. Sądzę, że powstanie, ale proces negocjacyjny nie będzie łatwy. Nawet jednak zakładając, że do 8 listopada nastąpi uzgodnienie na linii PO-PSL w sprawie Marszałka, to zaczynają się kłopoty z arytmetyką polityczną.
Poseł przedstawia, jak sprawa wygląda przy braku dwóch mandatów w opozycji:
Jeśliby doszło do tego, że cała opozycja (PiS, SLD, Ruch Palikota i jeden opozycyjny niezrzeszony, czyli ja) głosowałaby przeciwko propozycji koalicji (najprawdopodobniej p. Kopacz), to zaczyna się czysta loteria, uzależnienie od grypy, pogrzebów w rodzinie, odwołania lotów z powodu mgły itp. W takiej sytuacji czasowe (do czasu wydania orzeczenia przez SN oraz ewentualnego zaprzysiężenia sukcesorów) uszczuplenie opozycji o 2 mandaty przywraca zachwiany stosunek sił.
Kończy z wyraźnym podziwem:
O to, moim zdaniem, chodzi. Koleżanka lub kolega z PO trzeźwo to obliczyli. A zatem: wyrazy uznania. Jak remiecha remiesze.
 
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA