fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Artur Hebda chce być szefem SLD

W Sieci Opinii
Znalazł się chętny na szefa SLD. Jest nim Artur Hebda, radny Sojuszu z Zielonej Góry. To on w 2005 roku był wiceszefem partii w kraju i zastępcą Wojciecha Olejniczaka
Zgłoszę swoją kandydaturę na konwencji 10 grudnia. Miller powiedział, że go to stanowisko nie interesuje. Napieralski ustępuje, Olejniczak i Kalisz mówią "nie". Więc nie czekam.
Zapytany, czy jego zgłoszenie nie jest happeningiem, mówi:
Żadnych harców. Mam się za poważnego człowieka. SLD jest w ciężkiej sytuacji, trudniejszej niż na początku lat 90. Skoro wielu polityków twierdzi, że się nie widzi na czele partii, to świadczy o tym, jak jesteśmy przetrzebieni kadrowo. (…) SLD udowodniło, że jest genialnym ojcobójcą, jeśli chodzi o wykańczanie swoich przewodniczących.
Hebda zapowiada:
Nie jestem człowiekiem Kwaśniewskiego, Millera, Olejniczaka czy Napieralskiego. Nie wystawia mnie żadna spółdzielnia. Znam wielu posłów i działaczy w przeróżnych miejscach w Polsce. Jest z kim pracować. Denerwuje mnie, że rozmawiamy o zmianach kierownictwa i nie pojawiają się kandydaci na szefa. Wszyscy uciekają. Mam swoją wizję.
Czy boi się porażki?
Nie boję się. Porażką będzie, jak za cztery lata SLD nie wejdzie do parlamentu. Sukcesem, jeśli wróci do gry. Czy to ja będę za tym stał, czy ktoś inny, jest nieistotne.
Czy zielonogórski działacz ma szansę zostać szefem Sojuszu? Wszystko zależy od członków partii, którzy będą głosować 10 grudnia. Wydaje nam się jednak, że szansa na realną władzę nowego szefa SLD przy „żelaznym kanclerzu” Millerze jest nikła.
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA