fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Piotr Gontarczyk: Ludzie pokroju Piotrowskiego to poważne zagrożenie dla demokracji

W Sieci Opinii
Morderca ks. Jerzego nadal pracuje dla tygodnika posła Ruchu Palikota, Romana Kotlińskiego - ujawniła "Rzeczpospolita". Historyk Piotr Gontarczyk mówi o zagrożeniu demokracji
Przypomnijmy: Cezary Gmyz ujawnił na łamach "Rz", że jednym z głównych publicystów "Faktów i Mitów" jest zabójca ks. Jerzego Popiełuszki - Grzegorz Piotrowski. Podpisuje się jako Dominika Nagel i Anna Tarczyńska. Naczelnym i współwłaścicielem tygodnika jest Roman Kotliński – poseł Ruchu Palikota, który wcześniej zaprzeczał, że drukuje teksty mordercy.

Historyk Piotr Gontarczyk o pracy Piotrowskiego w „Faktach i Mitach” mówi:

Dziennikarstwo to zawód zaufania publicznego. Tu nie można kierować się maksymą, że jak mam pieniądze, to mogę robić, co zechcę. Jest katalog fundamentalnych zasad, które generalnie powinny być przestrzegane przez wszystkie media w Polsce. I kwestią wiarygodności dziennikarza jest, czy tych zasad przestrzega. To, że Piotrowski jest zatrudniony w "Faktach i Mitach", świadczy o dnie moralnym i intelektualnym tej gazety.

Piotr Gontarczyk o zwolennikach partii Palikota:

Część jej elektoratu otwarcie wyraża wrogość wobec Kościoła i nie zdziwię się, jeśli ta sprawa będzie dla niej wręcz nobilitująca. Ludzie o tak radykalnym nastawieniu antyklerykalnym zawsze byli na marginesie polskiego życia publicznego. Teraz po raz pierwszy wyszli z tej niszy i przedostali się do centrum życia politycznego. To poważne zagrożenie dla polskiej demokracji.

Gontarczyk podsumowuje:

Ludzie pokroju Piotrowskiego nie pozwalali sobie na moralne skrupuły. Mówimy tu o Grupie "D" (od "dezintegracja") Departamentu IV MSW, która zajmowała się takimi działaniami wobec duchowieństwa, jak pobicia, prowokacje w postaci podrzucania narkotyków, prezerwatyw czy broni... Nigdy nie znaleziono tego typu rozkazów na piśmie, bo wiele z nich było przekazywanych ustnie. Cała działalność pionu IV była jednak sprzeczna nawet z prawem PRL, gdzie obowiązywała wolność sumienia i wyznania. Po 1989 roku wszyscy ci ludzie powinni się znaleźć za kratkami. A przynajmniej poza życiem publicznym, na straży którego stoją politycy i właśnie dziennikarze. Niestety, tak się nie stało.
Jakże cyniczną trzeba być osobą, by pod swoje skrzydła przyjmować wszelkiego rodzaju degeneratów. Ludzie Palikota mają w tym względzie coraz większe doświadczenie.
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA