fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Wiktor Świetlik: Antyfaszystowskie ogiery wprowadzają Blumsztajna w stan drżenia

W Sieci Opinii
Czy ktoś widział prawdziwego lewicowego "antyfaszystę" w Polsce? Ma zasłoniętą twarz, w jednej ręce trzyma pałkę, w drugiej kastet, no i biegle mówi po niemiecku
W "SE" Wiktor Świetlik tak definiuje owego bojownika:
Weźmy taką "Gazetę Wyborczą" z jej czołowym antyfaszystowskim piórem, czyli Sewerynem Blumsztajnem. Redaktorowi Blumsztajnowi i jego gazecie faszyści wyłażą z każdej dziury, mnożą się bardziej niż myszy w opuszczonym spichlerzu. To zapewne przez faszystów trzeba było sprowadzić uzbrojonych w pały bojówkarzy z Niemiec, to przez faszystów trzeba było zapewne tym i owym dać w mordę, i to zapewne przez faszystów "antyfaszystowska" przemoc jest uzasadniona.
To zapewne przez faszystów "Gazeta Wyborcza" przeprowadza wywiady z polskimi działaczami pokojowymi, którzy w kapturach i maskach tłuką podejrzanych typów, na przykład autorów rekonstrukcji historycznych. To pewnie też faszyści podrzucili do lokalu Krytyki Politycznej arsenał kastetów, pał, hełmów i tarcz.

Publicysta „SE” kontynuuje:

Nic dziwnego, że te młode antyfaszystowskie ogiery, wprowadzają Seweryna Blumsztajna w stan publicystycznego drżenia. I jakże chciałoby się mieć za plecami takich osiłków od bicia na co dzień. Takich akceptowanych przez salony faszystów - antyfaszystów. Jakże chciałoby się, żeby wbili buciory w nery tych wszystkich polemistów, krytyków, prześmiewców. Zamiast urządzać prasową nagonkę na nielubianego dziennikarza w TVP, wścibskiego gówniarza z IPN, pojechałaby ekipa antyfaszystów i wzięła go pod buty.

Świetlik podsumowuje:

Mam więc pomysł, jak docenić nasz skarb narodowy. Kiedyś Polacy zrzucali się i wybitnym rodakom, Konopnickiej czy Drzymale, stawiali domy. A my możemy zrzucić się i sprowadzić dla redaktora Blumsztajna, najlepiej z dawnego NRD, jakąś napakowaną faszystowsko-antyfaszystowską blond bestię i dać jej dożywotnią pensję. Dobrych będzie troskliwie chroniła, złym wybijała zęby. Koniec głupich taksówkarzy, niedokładnych sprzątaczek, wolnych kelnerów. Każdy z nich jako faszysta dostanie w ryj. Zaś wieczorem bestia będzie brała redaktora Blumsztajna na ręce i czule usypiała, a jemu błogo śniliby się wszyscy ci polscy faszyści, śmiejący się baranim głosem.
Z kolei Jan Puhl, dziennikarz niemieckiego tygodnika "Der Spiegel" pisze:

Lewicowy ekstremizm od lat istnieje w Niemczech jedynie na poziomie kulturowym i ogranicza się do demonstracji i zadym ze służbami porządkowymi. Na pewno nie można brać go poważnie jako siłę polityczną, bo nie formułuje on żadnego programu i nie ma swojej reprezentacji politycznej.
Puhl zauważa:

Szukają jedynie zabawy, którą odnajdują w starciach z policją i rzeczywistymi lub domniemanymi faszystami. Dla anarchistów miejsce działania nie ma znaczenia - czy będzie to Polska, czy Niemcy, chodzi im jedynie o rozróbę. Dodatkowo, wasza tradycja obchodzenia Święta Niepodległości z paradami żołnierzy czy rekonstruktorów w mundurach napoleońskich w oczach Niemców wypada podejrzanie. Budzi to bowiem wyraźne skojarzenia z nazistowskim militaryzmem, a na takich prostych lewicowych idiotów jak ludzie z Antify działa jak płachta na byka. Myślą sobie: "Jedźmy do Polski, tam sami faszyści chodzą". To zwykłe chuligaństwo i jedynie jako coś takiego bym to traktował.
Salonowe media i wybitne autorytety dziennikarskie stają w obronie "skrzywdzonych" przez los i policję bohaterskich rewolucjonistów z "Antify Poland" oraz ich zamaskowanych braci z Niemiec. Ciekawe, jakich argumentów jeszcze użyją by usprawiedliwić zwykły bandytyzm?
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA