fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Cywilizacja

Skąd przybyli jeźdźcy pustyni

Rzeczpospolita
Wspaniałego odkrycia dokonali polscy badacze w Sudanie: koło IV katarakty znaleźli cmentarzysko kurhanów sprzed 1600 lat. Jeden z nich okazał się nietknięty przez rabusiów
Miejsce nazywa się Abnegagir. Od wieków ludzie wydobywają tu złoto w oryginalny sposób: poławiają je. Nurkują na dno rzeki, trzymając duży kamień, napełniają kosz piaskiem z dna, kosz wyciągają na powierzchnię, piasek przepłukują, wydobywając grudki kruszcu. Dzieje się tak do dziś. Właśnie tuż koło tego złotonośnego miejsca zespół pod kierunkiem dr. Bogdana Żurawskiego z Zakładu Archeologii Śródziemnomorskiej PAN w Warszawie odnalazł cmentarzysko z IV wieku. Znajduje się na nim ponad 30 kurhanów.
Dwa kurhany wyróżniały się rozmiarami, były wyraźnie większe, miały średnicę ponad 20 metrów. Polacy zbadali je. W jednym z nich pochowany był mężczyzna ogromnego wzrostu i potężnej budowy, mierzył prawie 2 metry (analizę antropologiczną wszystkich odkopanych szczątków przeprowadza prof. Karol Piasecki). Zmarłego ułożono na niezwykłych marach – łożu z drewna. Jego grobowiec miał niespotykaną w tym rejonie konstrukcję podziemną złożoną z trzech wzajemnie połączonych komór. W każdej z nich mieścił się wyprostowany człowiek.
Mimo blokady potężnych głazów, które zamykały wejścia do komór, grobowiec został obrabowany. Jednak rabusie sporo przeoczyli. Między innymi kociołek z brązu, zaśniedziały, ale niezniszczony.
– Identyczne naczynia i łoża grobowe znane są z królewskich grobów dolnej Nubii. Świadczy to o tym, że w Abnegagir w wielkich kurhanach pochowani byli obcy etnicznie władcy tych terenów. Przybyli tu jako zdobywcy, podporządkowali sobie miejscową ludność osiadłą państwa Meroe i rządzili manu militaris – zbrojnie, siłą. Prawdopodobnie ich przewaga militarna wynikała z mistrzowskiego opanowania taktyki walki przy użyciu konnicy. Ci rośli jeźdźcy, nomadzi, przynieśli na te tereny obcy tu typ grobowca, właśnie wielkiego kurhanu – wyjaśnia dr Bogdan Żurawski. Obcy był też sposób grzebania ich zmarłych: układano ich na drewnianych łożach, wyprostowanych, na plecach.
Z czasem jeźdźcy zatracili swoją kulturową odrębność, ale w IV wieku, jak o tym świadczą wykopaliska, była ona jeszcze bardzo wyraźna. – To kapitalne stwierdzenie. Dzięki niemu może wreszcie uda się ustalić, jakie panowały w tym rejonie stosunki ludnościowe, jakie były migracje, jak kształtowało się oblicze etniczne starożytnej Nubii jeszcze przed przyjęciem chrześcijaństwa, co nastąpiło w VI wieku. Zresztą pomogą nam w tym badania DNA, dysponujemy już odpowiednim materiałem kostnym – wyjaśnia dr Bogdan Żurawski.
W trakcie wykopalisk prowadzonych na tym samym cmentarzysku okazało się, że w małych kurhanach zmarli mieszkańcy tego miejsca leżeli bezpośrednio na ziemi, skurczeni, na boku. Właśnie jeden z takich małych kurhanów dotrwał do naszych czasów nienaruszony. Takie znalezisko to rzadkość w rejonie IV katarakty, a właściwie w całej dolinie Nilu.
Bardzo ubogie plemiona koczownicze, przybywające z pustyni, od niepamiętnych czasów zajmowały się rabowaniem grobów. Archeolodzy przekonali się, że wiele z nich było plądrowanych po kilka razy. Tym cenniejszy jest nienaruszony grobowiec odkopany przez Polaków.
Wewnątrz „polskiego“ kurhanu spoczywał szkielet w pozycji skurczonej. Złożonego w nim człowieka wyposażono na drogę pośmiertną w całą kolekcję dużych glinianych dzbanów.
Sąsiedni kurhan, również rozkopany przez archeologów, niestety został wcześniej splądrowany. Ale i tak badaczy czekała miła niespodzianka. Zmarły (pozostał po nim szkielet) odziany był w imponującą szatę z białej, dobrze wyprawionej skóry. Jest ona ozdobiona bajecznie kolorowymi wzorami (motywy „egipskie“). – Szata przetrwała w całości w świetnym stanie. Przyczynił się do tego suchy klimat. Poza tym zapewne nie pasowała na żadnego z rabusiów – uważa Bogdan Żurawski.
W innych kurhanach w okolicy Abnegagir archeolodzy natrafili również na elementy odzieży skórzanej, między innymi buty.
Koncesję na badania w rejonie IV katarakty Nilu otrzymało Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW. W ramach tej koncesji prowadzimy badania w dolinie Nilu w Sudanie. W starożytności obszar ten nazywano Nubią. Już pod koniec bieżącego roku zniknie on pod wodami sztucznego jeziora. Wody Nilu spiętrzy tama, której budowa jest na ukończeniu.Powstanie akwen długości blisko 200 km. Pod wodą znikną na zawsze setki stanowisk archeologicznych ze wszystkich okresów, od epoki kamienia po średniowiecze. Dlatego kilkanaście ekspedycji z wielu krajów – wśród nich polskie, z Gdańska, Warszawy, Poznania – przez kilka ostatnich lat w szalonym pośpiechu penetrowało zalewowy obszar. O taką pomoc zwróciły się do międzynarodowego środowiska archeologów władze Sudanu.
“Rzeczpospolita” wielokrotnie informowała o archeologicznych odkryciach dokonanych podczas tych badań. W tym roku też trafiliśmy na groby z różnych okresów, najstarsze z nich mają nawet 4500 lat. Staramy się zbadać ich jak najwięcej, ale wszystkich nie zdążymy. Prof. Karol Piasecki pobiera próbki kości do analiz DNA – posłużą do określenia pochodzenia populacji w tym rejonie starożytnej Nubii. Chcemy ustalić metrykę nubijskich plemion. Kulturowo stanowiły one prowincję Egiptu. Ale skąd przybyli ci ludzie? Do jakich należeli plemion?
masz pytanie, wyślij e-mail do autora: k.kowalski@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA