fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Syndyk zamierza sprzedać znak towarowy "Triada"

W najlepszych czasach, podczas promocji, pod salonem sprzedaży Triady na rogu Nowogrodzkiej i Poznańskiej w Warszawie ustawiały się kolejki
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Znak towarowy „Triada" będzie wystawiony na sprzedaż. Kupi go ten, kto da więcej. Mam już sygnały, że są zainteresowani – mówi w rozmowie z Turystyką.rp.pl syndyk masy upadłości Joanna Opalińska
W spółce BBPT, dawniej Triada, której upadłość miesiąc temu ogłosił Sąd Rejonowy w Warszawie, działają sędzia komisarz Monika Mysiakowska-Choina oraz syndyk masy upadłości Joanna Opalińska.
Sytuacja jest bez precedensu w branży turystycznej. Wprawdzie Triada nie prowadziła już działalności organizatora turystyki, ale swoją - znaną od ponad dwudziestu lat - markę dzierżawiła spółce córce, która lepiej radziła sobie w biznesie, Sky Clubowi.
Nic dziwnego, że jej upadek budzi wielkie zainteresowanie. Czy pracownicy odzyskają zaległe wynagrodzenia? Jaki majątek został po upadłej firmie? Czy ucierpią klienci biura podróży Sky Club? A przede wszystkim - co dalej z samą marką?
Turystyce.rp.pl udało się porozmawiać o tym wszystkim z panią syndyk. Dzisiaj pierwsza część rozmowy.
Filip Frydrykiewicz, Turystyka.rp.pl: Przychodzi syndyk do Triady i...
Joanna Opalińska, syndyk: Po pierwsze nie miałam gdzie przyjść. Pod adresem, pod którym zarejestrowana była spółka BBPT, czyli dawnej Triada  [ul. Złota 61 lokal 100 w Warszawie – red.], mieści się biuro użyczające jedynie różnym podmiotom adresu do korespondencji.
Co w tej sytuacji pani zrobiła?
Poszłam do poprzedniej siedziby Triady – przy Nowogrodzkiej 42. Tam zastałam spółkę Sky Club. Dowiedziałam się, że zarząd Triady oddał jej swoje lokale. W dodatku odbyło się to już po złożeniu przez trzech wierzycieli wniosków do sądu o stwierdzenie upadłości Triady.
Oddał? Chyba sprzedał?
Oddał. To istotna różnica. Gdyby sprzedał, to byłyby pieniądze w kasie, które po ogłoszeniu upadłości przejąłby syndyk. W takiej sytuacji byłby zabezpieczony interes ogółu wierzycieli. Tymczasem dzięki operacji przejęcia przez Sky Club majątku Triady za długi, z majątku upadłego skorzystał tylko jeden wierzyciel.
Nasz system prawny bardzo piętnuje tego typu zachowanie. Przepisy Kodeksu karnego penalizują je. Chodzi o to, by chronić interes wszystkich wierzycieli tak samo, nie tylko wybranych.
Często się zdarza, że przedsiębiorca, który ma kłopoty finansowe chce zaspokoić wybranego wierzyciela. Zwykle jest to wierzyciel powiązany z nim osobowo lub kapitałowo – na przykład wspólnik lub ktoś z rodziny. To niweczy cel postępowania upadłościowego. Dlatego w prawie upadłościowym mamy rozwiązanie, które mówi, że niektóre czynności upadłego, na przykład w stosunku do osób lub podmiotów powiązanych, są nieważne z mocy prawa, tylko dlatego, że zostały zawarte krótko przed ogłoszeniem upadłości. „Krótko przed" oznacza w tym wypadku nawet rok wstecz.
Inaczej mówiąc - są bezskuteczne w stosunku do masy upadłości, którą reprezentuje syndyk. Gdyby nie toczyło się postępowanie upadłościowe te umowy byłyby ważne.  Ale skoro firma upadła i pojawia się w niej syndyk, wobec niego te umowy są  nieważne.
Czyli co się dzieje?
Przedmiot, który wyszedł z niewypłacalnego przedsiębiorstwa w drodze tych czynności, musi być zwrócony do masy upadłości. Syndyk go sprzedaje, a z uzyskanych pieniędzy zaspokaja wierzycieli.
Czy syndyk musi „bezskuteczność" udowodnić przed sądem?
Te czynności są bezskuteczne z mocy prawa. Syndyk składa jedynie oświadczenie stronie, która ma rzeczy wcześniej należące do upadłego, a ta jest zobowiązana je wydać do masy upadłości.
Takie oświadczenie wysłała pani do Sky Clubu w sprawie używania przez tego touroperatora znaku towarowego „Triada".  Ale przecież Sky Club nie przejął na własność tego znaku, używa go jedynie na podstawie umowy dzierżawczej z Triadą.
I ja właśnie uważam ją za bezskuteczną.
Co to oznacza w praktyce?
Że Sky Club nie ma prawa korzystać z tego znaku.
Ale Triada i Sky Club zawarli tę umowę w dobrej wierze, ponad siedem miesięcy temu, we wrześniu 2011 roku. Nie mogli wtedy przewidzieć upadku Triady.
Nie wnikam w to, bo ich intencje nie mają znaczenia. Ja po prostu korzystam z możliwości, którą daje mi prawo, w interesie ogółu wierzycieli.
Sky Club mówi, że będzie się odwoływał od pani decyzji.
Nie ma takiej możliwości. Oświadczenie syndyka ma moc prawną.
Co więc stanie się ze znakiem „Triada"?
Prawdopodobnie, po konsultacji z sędzią komisarzem, albo ogłosimy, że sprzedajemy ten znak, albo że go wydzierżawimy z prawem pierwokupu w przyszłości, dla tego, kto go wydzierżawi.
Od czego zależy wybór rodzaju transakcji?
Od analizy, co jest bardziej opłacalne ekonomicznie.
A skąd będzie wiadomo, ile taki znak jest wart?
Prawdopodobnie odwołamy się do wiedzy biegłego sądowego z listy prezesa sądu okręgowego, który go wyceni.
Możemy dzisiaj określić choćby rząd wielkości – czy w grę wchodzą dziesiątki, czy może setki tysięcy złotych?
Nie, nie możemy. Nie będę spekulować. Choć sama jestem biegłym w tej dziedzinie, we własnych sprawach nawet nie próbuję określać takich wartości.
Jak się odbędzie sama sprzedaż?
Będzie ogłoszony przetarg publiczny i znak Triady kupi ten, kto da więcej.
Spodziewa się pani, że będą chętni na ten znak?
Tak.
Na czym opiera pani to przekonanie?
Mam już sygnały od zainteresowanych.
Kiedy można się spodziewać przetargu?
Myślę, że w ciągu miesiąca uda się go zorganizować.
Sky Club już w zeszłym roku wydrukował katalogi z marką Triada i codziennie sprzedaje ludziom wycieczki pod tym znakiem. Ma podpisane umowy z hotelarzami za granicą i z liniami lotniczymi i przewoźnikami autokarowymi w kraju. Odebranie mu z dnia na dzień znaku oznacza dla niego ogromne straty finansowe i wizerunkowe.
Ja w ogóle nie analizuję tego wątku. To są problemy Sky Clubu.
Już od chwili ogłoszenia upadłości Triady [4.04.2012 r. – red.], a nawet od chwili zgłoszenia do sądu przez wierzycieli wniosku o upadłość, zarząd Sky Clubu mógł być pewien, że taki będzie scenariusz. Podejmując więc jakiekolwiek działania powinien szacować ryzyko z tym związane.
Każdy syndyk na moim miejscu postąpiłby tak samo.
Czy Sky Club może wystąpić w przetargu na markę Triady?
Tak, ale nie będzie miał żadnych przywilejów. W postępowaniu upadłościowym istnieje tylko jedno kryterium – ekonomiczne. Celem postępowania jest bowiem zaspokojenie wierzycieli, w możliwie jak największym zakresie.
Czy działania syndyka mogą dotknąć klientów Sky Clubu, którzy już wykupili wakacje w tym biurze lub zrobią to jutro?
Nie chcę się wypowiadać na ten temat. Wydźwięk społeczny może być różny, ale od strony prawnej nic im nie grozi. Sama umowa zawarta ze Sky Clubem jest ważna.
Rozmawiał Filip Frydrykiewicz
Triada - bogaty bankrut?
Samochody, lokale w centrum Warszawy, setki tysięcy złotych w gotówce, setki kamer i aparatów fotograficznych - to wszystko miała Triada. Gdzie teraz jest ten majątek? Syndyk szuka dokumentów niczym detektyw i przesłuchuje pracowników, by dojść do prawdy.
Jutro druga część rozmowy.
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA