fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nowe technologie

Brytyjski następca wahadłowców

Rzeczpospolita
Napęd dla samolotów kosmicznych przewożących pasażerów na orbitę testują inżynierowie
To krytyczny moment dla projektu samolotu orbitalnego Skylon. Jeśli testy przebiegną pomyślnie, w ciągu dziesięciu lat powstanie maszyna, która będzie miała wszystkie zalety amerykańskich wahadłowców, ale nie będzie powielać ich wad.

Nad testami silnika i konstrukcją samolotu pracuje firma Reaction Engines Limited (REL) z Culham w Oxfordshire. Skylon pozwoli dotrzeć w kosmos znacznie taniej niż za pomocą wielostopniowych rakiet. Według firmy nie ma przeszkód, aby statki wielokrotnego użytku latały dalej niż na orbitę.

– Chcemy wystąpić na Międzynarodowej Wystawie Lotniczej w Farnborough w lipcu z jasnym przesłaniem – powiedział Alan Bond, dyrektor zarządzający REL. – Jest bardzo proste – przybliżyliśmy się o krok do silnika, który może zredukować świat do czterech godzin. Tyle potrzeba na dotarcie do każdego zakątka na Ziemi. I pozwoli skonstruować samolot, który będzie latał w kosmos i odeśle do lamusa wielkie rakiety, jakich używamy dzisiaj.
Skylon będzie startował i lądował poziomo jak zwykły samolot, a po osiągnięciu granicy atmosfery stanie się statkiem kosmicznym. Pierwsza wersja będzie zdalnie sterowana z Ziemi. Potem Skylon zostanie wyposażony w kabinę dla dwóch pilotów.
Nowy pojazd o 80 proc. obniży koszty wyniesienia ładunku na orbitę. Dziś koszt kilograma towaru transportowany przez kosmiczną ciężarówkę wynosi ok. 15 tys. dolarów.
Projekt jest na tyle obiecujący, że agencje kosmiczne: brytyjska i europejska, zdecydowały się doinwestować projekt Skylona. Od kilku miesięcy eksperci z agencji ESA pracują w Culham.
Niezwykłość napędu Skylona polega na tym, że w atmosferze silniki działają jak odrzutowe, a kiedy powietrza jest coraz mniej (na wysokości ponad 26 km), przełączają się na tryb silnika rakietowego.
Choć pomysł znany jest od lat 80., to rozwój technologii dopiero teraz pozwolił na jego praktyczne opracowanie. Silnik korzysta z ciekłego wodoru jako paliwa i tlenu jako utleniacza. Jeżeli testy się powiodą, droga do zakończenia prac nad konstrukcją tego napędu stanie otworem.
Następnym krokiem będzie zbudowanie działającego silnika, choć mniejszego niż zakładany dla Skylona. Na dokończenie prac konstrukcyjnych firma potrzebuje jeszcze 250 mln funtów. Choć projekt Skylona cieszy się wsparciem agencji kosmicznych, do dzisiaj 85 proc. funduszy na prace nad samolotem pochodzą od prywatnych inwestorów.
Gdyby Skylon się sprawdził, w ślad za nim powstałyby dalsze konstrukcje. Eksploracja kosmosu mogłaby nabrać tempa. Wtedy zainteresowanie kosmosem mogłoby przypominać fascynację z lat 50. i 60.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA