fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Ratusz tworzy listę szpitali, które chce wesprzeć finansowo

Rzeczpospolita
Pieniądze w zamian za dyżury. Władze stolicy dofinansowały lecznice należące do Akademii Medycznej. W kolejce po miejskie pieniądze ustawiły się też szpitale resortowe
Na wsparcie „obcych” placówek pozwala ubiegłoroczna nowelizacja ustawy o zakładach opieki zdrowotnej. Pierwszy skorzystał z takiej możliwości szpital pediatryczny przy ul. Działdowskiej podległy Akademii Medycznej. Za 100 tys. zł ratusz kupił sprzęt dla nowego oddziału kardiochirurgii oraz bloku operacyjnego.
– Przecież tam leczą się też warszawskie dzieci – tłumaczyła w czasie otwarcia oddziału dyrektor miejskiego Biura Polityki Zdrowotnej Elżbieta Wierzchowska.
Zaczęły się już rozmowy z drugim szpitalem, który sięgnie po stołeczne fundusze – Wojskowym Instytutem Medycznym przy ul. Szaserów należącym do MON.
– Negocjacje chcemy zakończyć w ciągu kilku miesięcy, aby pieniądze trafiły do niego jeszcze w tym roku – mówi dyr. Wierzchowska.– Mamy plany stworzenia przy SOR sal operacyjnych, na których mogłaby być wykonywana tzw. chirurgia jednego dnia – dodaje rzecznik prasowy WIM dr Wojciech Lubiński.
Dziś już wiadomo, że kolejka chętnych po miejskie pieniądze będzie znacznie dłuższa. Dlatego urzędnicy chcą stworzyć listę placówek, których dofinansowanie ma znaczenie dla bezpieczeństwa mieszkańców stolicy. Trwa też ustalanie warunków, na jakich lecznice mogą sięgać do miejskiej kiesy.
O dodatkowe środki będą się też starać szpitale Akademii Medycznej przy ul. Lindleya czy pediatryczny przy ul. Litewskiej oraz Bródnowski, który podlega marszałkowi województwa.
– Od lat walczymy o to, żeby stać się centrum urazowym stolicy – przyznaje Dariusz Krysiak, który odpowiada za inwestycje w placówce przy Lindleya. – To zgroza, że w środku miasta nie ma szpitala, który stałby się placówką szybkiego reagowania.
Projekty dyrekcji szpitala klinicznego dotyczą m.in. budowy lądowiska helikopterów na dachu głównego budynku oraz połączenia go windami z salami zabiegowymi.
– Koszt inwestycji wyliczyliśmy na 3 mln zł. Ale na razie nie mamy nawet pieniędzy na zrobienie planów tej budowy, czyli ok. 50 tys. zł – dodaje dyr. Krysiak.
Według ostrożnych szacunków na wszystkie prace budowlane w szpitalu potrzeba kilkunastu milionów złotych. Pieniądze poszłyby na budowę zadaszonego podjazdu dla dwóch karetek i unowocześnienie oddziału intensywnej terapii. Tylko na realizację tych dwóch przedsięwzięć potrzeba ok. 10 mln zł. – To umożliwiłoby nam udzielanie pomocy ośmiu pacjentom w tym samym czasie – wyjaśnia Dariusz Krysiak. Dyrektorzy szpitali przyznają, że „skok na miejską kasę” marzył im się od dawna.
– Mimo że mamy innych właścicieli, to przecież pracujemy dla mieszkańców Warszawy – mówią.
Dyrektor Wierzchowska zaznacza jednak, że wsparcie miasta nie będzie bezwarunkowe.
– Przekazanie pieniędzy wiązałoby się z jakimiś żądaniami z naszej strony, np. pełnienia ostrych dyżurów – zastrzega. Nie wszystkie szpitale godzą się na takie warunki. Jak się dowiedzieliśmy, jedna z placówek, mimo obiecanego dofinansowania, chciała wycofać się z grafiku ostrych dyżurów.
Według dr. Lubińskiego miasto powinno stworzyć jasne kryteria przyznawania pieniędzy. – Urzędnicy powinni brać m.in. pod uwagę to, w jaki sposób lecznica wydaje dotacje – uważa rzecznik WIM. I dodaje, że instytut jako jeden z pierwszych uruchomi PET, czyli nowoczesne urządzenie do wykrywania zmian rakowych w komórkach.
Jednak urzędnicy już teraz zaznaczają, że najpierw muszą wyremontować dziesięć miejskich lecznic, dopiero później pomyślą o pozostałych.W ciągu ostatnich trzech lat miasto na szpitalne inwestycje wydało w sumie ok. 200 mln zł. Rekord ma paść w tym roku. Na służbę zdrowia ma być przeznaczonych ok. 120 mln zł.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA