fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Referent sądowy pomoże sędziemu w pracy

W lipcu w sądach w całym kraju pojawią się nowi urzędnicy. Zamiast asystentów, których brakuje w dużych miastach, będą oni wspomagali sędziów
Fotorzepa, Tom Tomasz Jodłowski
W lipcu w sądach w całym kraju pojawią się nowi urzędnicy. Zamiast asystentów, których brakuje w dużych miastach, będą oni wspomagali sędziów
Problem niedostatecznej pomocy dla sędziów zamierza rozwiązać Ministerstwo Sprawiedliwości. Chce utworzyć stanowisko urzędnika sądowego, by załatać dziury tam, gdzie brakuje chętnych na etat asystenta. Wśród propozycji nazw dla nowego urzędnika pada m.in. referent sądowy.
Projekty nowelizacji dwóch rozporządzeń ministra sprawiedliwości (w sprawie stanowisk urzędników i regulaminu urzędowania sądów) właśnie powstają w resorcie. Pierwsi referenci pojawią się w sądach najprawdopodobniej w lipcu.

Wystarczą studia prawnicze

Aby dostać taką pracę, wystarczy wyższe wykształcenie prawnicze i start w konkursie. Urzędnik opiekowałby się referatem sędziego.
- Myślimy o powierzeniu mu pisania projektów zarządzeń, orzeczeń i uzasadnień - informuje "Rzeczpospolitą" Grzegorz Wałejko, wiceminister sprawiedliwości odpowiedzialny za funkcjonowanie sądownictwa.
Jak udało się nam ustalić, pensja urzędnika będzie raczej niższa niż asystenta i wyniesie mniej niż 3 tys. zł brutto. Nie będzie on mógł także ubiegać się o nominację sędziowską.

Dużo wolnych etatów

W całym kraju w sądach powszechnych dla asystentów sędziego przewidziano 3200 etatów. 160 jest dziś nieobsadzonych. Obecnie na 140 trwają konkursy. Szczególnie w dużych miastach chętnych do bycia asystentem brakuje. Powodem mogą być wysokie wymagania  nie wystarczą ukończone studia prawnicze, potrzebna jest jeszcze aplikacja: ogólna lub inna prawnicza. W zamian asystenci mogą liczyć tylko na 3 tys. zł miesięcznie brutto.
Brak chętnych nie dziwi samych asystentów.
- Chodzi nie tylko o niskie wynagrodzenie, ale i ich zróżnicowanie ze względu na szczebel sądownictwa, do którego asystent trafi - tłumaczy Piotr Kwaka, przewodniczący Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Asystentów Sędziów.
Najmniej zarabiają asystenci w sądach rejonowych (netto ok. 2 tys. zł).
- To paradoks, bo właśnie w tych sądach są najbardziej potrzebni - dodaje Piotr Kwaka.
Ministerstwo Sprawiedliwości postanowiło rozwiązać ten problem. Przygotowało projekt rozporządzenia o zarobkach asystentów, w którym odchodzi od ich różnicowania. Stawia na widełki od 2675 zł do 3824 zł.
- Rzecz w tym, że nawet taka zmiana nie oznacza podwyżki dla asystentów w sądach rejonowych - mówi Piotr Kwaka.
Prezesi nie dostali dodatkowych pieniędzy na wyrównanie różnic. Tak więc dysproporcje między rejonem a apelacją, a jest to nawet 1 tys. zł, pozostaną.
Odciążenia ich w pracy cieszy asystentów. Uważają oni, że to usprawni pracę sądów i sprawi, że tak jak zakładano, asystent będzie pracował tylko z dwoma sędziami. Piotr Kwaka zapewnia też, że asystenci nie boją się nowych obowiązków. Chcą np. rozszerzenia ich uprawnień o wydawanie zarządzeń związanych z przygotowaniem spraw.
Czytaj także w serwisie:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA