fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Nie warto grać na warunkach Kremla

AFP
Zachód krytykuje Łukaszenkę, ale Putina już nie. Dlaczego? Bo Rosja ma ogromne bogactwa naturalne - mówi Garri Kasparow w rozmowie Andrzejem Pisalnikiem
Inna Rosja miała zjednoczyć wszystkie ugrupowania krytyczne wobec Kremla. Dlaczego choć od jej powstania minęło półtora roku, opozycja pozostaje rozbita?
Garri Kasparow, były mistrz świata w szachach, lider koalicji Inna Rosja, zrzeszającej krytyków prezydenta Putina: Część partii opozycyjnych, cokolwiek by mówili ich liderzy, wciąż gra na warunkach Kremla. Dlatego dopuszczono je do udziału w farsie o nazwie „wybory do Dumy Państwowej“. Wyniki ostatnich wyborów, w których ani Jabłoko, ani Sojusz Sił Prawicy nie zdobyły nawet dwóch procent poparcia, a komuniści otrzymali mniej mandatów, niż prognozowano, to kolejny dowód na to, że gra na warunkach Kremla nie ma sensu. Niestety, liderzy Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej i Jabłoka, zasłaniając się rozważaniami o wierności zasadom ideologicznym, wciąż prowadzą wojnę przeciw zjednoczonej opozycji. Zwykli członkowie tych ugrupowań współpracują jednak z Inną Rosją. Po klęsce wyborczej wiele osób zrozumiało, że dziś konieczne jest zjednoczenie sił opozycyjnych. Nie może się jednak ono odbyć na bazie któregoś z ugrupowań utworzonych w latach 90. Te partie straciły już elektorat. Kraj bardzo się zmienił i musimy od podstaw budować strukturę opozycyjną, której Rosjanie nie kojarzyliby z „demokratami“ czasów pieriestrojki. Trudno wyobrazić sobie współpracę nacjonalistów, komunistów i liberałów.
Nasze doświadczenie dowodzi, że to możliwe. Wystarczy zrozumieć, że w ustroju, o który walczymy, nie będzie dominacji jednej czy dwóch sił politycznych. Będzie ich cała masa. Musimy nauczyć się zawierać kompromisy. Od momentu powstania Innej Rosji wielu przepowiadało, że nasza koalicja szybko się rozsypie. Tymczasem zdobywamy coraz większe poparcie społeczne. Tajemnicą naszego przetrwania jest wierność dwóm zasadom: przestrzegamy procedur demokratycznych i dążymy do demontażu reżimu stworzonego przez Putina. Prokremlowskie media, politolodzy i politycy mówią, że pan i pana sojusznicy to wrogowie Rosji. Oskarżenia pod adresem Innej Rosji są rzucane nieustannie. W godzinach największej oglądalności największe stacje telewizyjne emitują audycje, których treść sprowadza się do tego, że działacze organizacji wchodzących w skład naszej koalicji to faszyści lub agenci Zachodu. Te zarzuty nie mają, rzecz jasna, związku z rzeczywistością. I świadczą o strachu władzy przed otwartą dyskusją z opozycją. Z tego też powodu liderzy prokremlowskiej Jednej Rosji podczas kampanii parlamentarnej zrezygnowali z udziału w debacie z przedstawicielami innych partii. Również dlatego opozycja nie ma dostępu do mediów, a ludziom, którzy odważą się wziąć udział w naszych manifestacjach, przyczepia się łatkę „ekstremistów“. Może warto bronić dobrego imienia przed sądem? Wkrótce złożę pozew przeciw prokremlowskiemu ruchowi młodzieżowemu Nasi. W jednej z ulotek napisali, że jestem obywatelem amerykańskim. Zamieścili też w Internecie zniesławiające mnie treści. Mam zamiar zmusić ich do wypłacenia rekompensaty i sprostowania tych bzdur. Nie wykluczam, że strach przed zdemaskowaniem tych propagandowych bredni był jednym z powodów, dla którego władze uniemożliwiły mi złożenie wniosku o rejestrację grupy inicjatywnej kandydata na prezydenta. Centralna Komisja Wyborcza musiałaby wówczas albo odrzucić mój wniosek i powtórzyć kłamstwa oficjalnej propagandy, albo przyjąć go, oczyszczając mnie z zarzutu rzekomego posiadania podwójnego obywatelstwa. Ostatnio coraz częściej krytykuje pan zachodnie kraje za brak reakcji na dyktatorskie zapędy Putina. Zachód doskonale wie, że w Rosji umacnia się reżim mający mało wspólnego z deklarowanymi oficjalnie zasadami demokracji i poszanowania praw człowieka. Można go określić jako oligarchiczny, autorytarny, ale w żadnym wypadku demokratyczny. Jest podobny do tego, który panuje na Białorusi. Zachód zaś ostro potępia Białoruś i dyktaturę Łukaszenki, ale już nie Rosję. Dlaczego? Wytłumaczenie jest proste: Rosja posiada ogromne bogactwa naturalne. Europa jest bezpośrednio uzależniona od dostaw rosyjskiego gazu i to zmusza ją do utrzymywania dobrych stosunków z Putinem. W przyszłości taka polityka może przynieść negatywne skutki dla Zachodu. Polska mogła się o tym przekonać, gdy Moskwa podjęła decyzję o wprowadzeniu embarga na polskie mięso. Presja ekonomiczna to główny argument Kremla w polityce zagranicznej. Nikt nie może mieć gwarancji, że jutro nie zostanie użyta przeciw niemu. Dlatego uważam, że Rosja powinna być oceniana wedle tych samych standardów demokracji co inne kraje. Potępienie autorytarnych zapędów Putina przez Zachód da Rosjanom walczącym o demokrację wiarę, że ich wysiłki są popierane w cywilizowanym świecie. A przecież nazywanie rzeczy po imieniu nie musi wcale wpływać na stosunki gospodarcze. Wymiana handlowa Zachodu z Chinami jest znacznie większa niż z Rosją, a przecież nikt nie uznaje chińskich polityków za demokratów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA