fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Dziesięć polskich miast uwolniło się od bezrobocia

Rzeczpospolita
W Sopocie bez pracy pozostaje już tylko 2,4 proc. osób, w Gdyni – 2,6 proc. To świetna wiadomość dla mieszkańców tych miast, gorsza dla firm
Już w dziesięciu polskich miastach bezrobocie wynosi mniej niż 5 procent. Spadło poniżej tzw. naturalnego wskaźnika, za który uznaje się poziom 4 – 5 proc. Bez pracy pozostaje więc tam mniejszy odsetek ludności niż w wielu stolicach zachodniej Europy.
– Oznacza to, że w tych miastach problem ze znalezieniem pracy spadł praktycznie do zera – komentuje Krzysztof Pater, były minister pracy. – W rejestrach bezrobotnych pozostali jedynie ci, którzy zmieniają pracę lub w ogóle nie chcą jej podejmować. Enklawy wolne od bezrobocia to głównie duże miasta, ale znalazło się wśród nich także np. Krosno.
Najlepiej sytuacja przedstawia się w Sopocie, choć jeszcze rok temu liderem wszystkich rankingów była Warszawa. Dane dotyczące nadmorskiego kurortu są wręcz niewiarygodne. Sięgająca zaledwie 2,4 proc. stopa bezrobocia, przy 11,2 proc. dla całego kraju, mieści się w granicach błędu statystycznego. – To zasługa niezwykłej aktywności mieszkańców – komentuje prezydent Sopotu Jacek Karnowski. – Przedsiębiorczość kwitnie, prężnie rozwijają się wszelkiego rodzaju usługi, od restauracyjnych począwszy, a na finansowych skończywszy. Skutek jest taki, że w Sopocie na 1 tys. mieszkańców przypada ok. 190 firm, podczas gdy średnia dla całego kraju wynosi tylko 95. Część zasług w zwalczaniu bezrobocia miasto przypisuje także sobie. – Postawiliśmy na prywatyzację, sprzedawaliśmy i ciągle sprzedajemy lokale użytkowe, ziemię i nieruchomości. Przedsiębiorstwom lepiej się gospodaruje na swoim – wyjaśnia Karnowski. Do tego aktywną politykę prowadzą urzędy pracy. Przez ostatni rok bezrobotni byli zachęcani do podejmowania prac społecznie użytecznych, co wymagało od nich stawiania się w pośredniaku przynajmniej dwa razy w tygodniu. Wtedy się okazało, że sporej części osób – teoretycznie bez zatrudnienia – w ogóle w Polsce nie ma. Dla pracobiorców brak bezrobocia to świetna informacja, inaczej ją oceniają przedsiębiorcy. – Niskie bezrobocie oznacza, że na lokalnych rynkach wyczerpuje się jeden z podstawowych zasobów: właśnie praca. A to grozi m.in. zahamowaniem rozwoju firm – analizuje prof. Elżbieta Kryńska z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. W stolicach państw wysoko rozwiniętych bezrobocie jest wyższe niż średnio w kraju! Na przykład w Londynie według ostatnich danych wynosiło 7,7 proc., podczas gdy w całej Wielkiej Brytanii 5,5 proc. Natomiast w Berlinie przekraczało 17 proc., a w całych Niemczech wynosiło w tym samym czasie ok. 10 proc. U nas podobne zjawisko może wystąpić za mniej więcej dziesięć lat i będzie się wiązać z napływem – głównie do dużych miast – imigrantów. Uznaje się, że najniższy poziom bezrobocia, poniżej którego nie można już zejść, to 2 – 3 proc. Sytuacja w kilku polskich miastach jest więc bardzo dobra. Warto jednak zwrócić uwagę, że bezrobocie w całym kraju wciąż jest wysokie, gdzieniegdzie przekracza 30 proc.! Co więcej, połowa Polaków w ogóle nie jest aktywna zawodowo. Dlatego moim zdaniem nie grozi nam zastopowanie rozwoju gospodarki ze względu na brak rąk do pracy. Trzeba tylko podjąć wysiłek, by dopasować tych, którzy nie pracują, do potrzeb pracodawców.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA