fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Na ekranie Iluzjonu

Tarkowski inspirowany fantastyczno-naukową literaturą tworzył dzieła wybitne. Jego adaptacja „Solaris” nie podobała się Stanisławowi Lemowi, który uważał, że reżyser obszedł się z jego powieścią nonszalancko.
W epoce, która zwiastowała kolonizowanie obcych planet, Stanisława Lema nurtowała myśl, że człowiek może swoją mądrość uznać za wystarczającą, żeby ingerować w napotkane w kosmosie porządki. Andriej Tarkowski natomiast, podchodząc do s.f. bardzo twórczo, zobaczył u Lema wstęp do traktatu filozoficznego, który można napisać w czasie wędrówki do własnej duszy.
Akcja zamyka się wokół wyprawy Chrisa Kelvina na stację badawczą znajdującą się nad planetą Solaris. Członkowie stacji przestali wykonywać swoje obowiązki, a Kelvin usiłuje się dowiedzieć, dlaczego izolują się w swoich laboratoriach. Wydaje się, że otaczający glob żywy ocean reaguje na obecność ludzi, materializując ich nieświadome pragnienia. Atutem wizji Lema była jej kompletność, ale kryła w sobie słabość w papierowej psychologii postaci. Tarkowski skupił się za to wyłącznie na człowieku. Interesowała go moralność i odpowiedzialność za czyny, których rozpoznanie zbliża człowieka do samego siebie.
Bergman był zdania, że nikt inny na świecie nie został obdarzony umiejętnością ukazania sfery ducha tak jak Tarkowski. „Solaris”, 28.12, godz. 19.30
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA