fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Koteckiej nie dzieje się wielka krzywda

Reporter
Umieszczenie „rozebranego” zdjęcia Patrycji Koteckiej w „Super Expressie” było obrzydliwe. Ale nas, feministek, jest zbyt mało, by solidaryzować się ze wszystkimi krzywdzonymi kobietami – mówi filozof Magdalena Środa.
Rz: Kobiety na stanowiskach są łatwiejszym obiektem niesprawiedliwych i niewybrednych ataków niż mężczyźni, prawda?
Rzeczywiście, na ogół kobiety są łatwiejszym obiektem ataku aniżeli mężczyźni i to bez względu na to, czy na ten atak zasłużyły, czy nie. Jeśli kobieta zrobiła coś nie tak, to łatwiej jest ją oskarżać i publicznie potępiać aniżeli mężczyznę, który zrobił dokładnie to samo. Wynika to z zakorzenionych w nas stereotypów, zgodnie z którymi kobiety nie nadają się do sfery publicznej, do zajmowania funkcji związanych z władzą, bo są głupsze, słabsze, nieporadne i histeryczne, a więc każde potknięcie jest dowodem, że stereotyp jest prawdą.
Czy ofiarą tego stereotypu nie padła właśnie Patrycja Kotecka, wiceszefowa Agencji Informacyjnej TVP?
Niewątpliwie, gdyby funkcję tę pełnił mężczyzna, mówiłoby się o grzechach PiS, a nie personalnie o pani Koteckiej. Nie ulega jednak wątpliwości, że dział informacji w telewizji publicznej przypomina coraz bardziej czasy Gierka. Sam dobór, układ, wymowa informacji ma charakter propagandowy. Jeśli to, że telewizja publiczna działa w służbie jednej partii, dzieje się za sprawą, przyzwoleniem czy z inicjatywy pani Koteckiej, to jest ona winna. I gdyby za tym stał jakiś pan Nowak, to media zapewne także by o tym trąbiły. Nie ukrywam jednak, że największe pretensje trzeba kierować w stronę prezesa Urbańskiego. Ale jemu jakoś wszystko uchodzi na sucho.
Rozmawiajmy o Patrycji Koteckiej. Niektórzy publicyści już skazali ją na infamię, choć na razie nic jej nie udowodniono. Może po prostu komuś przeszkadza, że Kotecka jest atrakcyjną kobietą i robi karierę?
Myślę, że w gestii prezesa Urbańskiego leży rozwiązanie tej sytuacji, to znaczy zmiana kierownictwa zarówno programów informacyjnych, jak i publicystycznych. Znacznie bardziej skandaliczny od działalności pani Koteckiej jest propagandowy show Pospieszalskiego, a tu jakoś nie słyszę głosów krytyki.
Wróćmy do Koteckiej. Dlaczego według pani media skupiły się właśnie na jej osobie?
Ładna blondynka, która szybko robi karierę, drażni znacznie bardziej niż niekompetentny i histeryczny magister prawa, który zostaje ministrem sprawiedliwości. Mężczyznom więcej się wybacza, bo przywykliśmy do ich obecności w sferze publicznej. Poza tym jest też taki stereotyp, że mężczyzna jest lepszy, ponieważ jest mężczyzną, od kobiety wymaga się doskonałości, skromności i kompetencji. U mężczyzny wystarczy, że nim jest. Nie musi wyglądać, troszczyć się o siebie, nie musi mieć wiedzy, rozsądku, kompetencji. Kobieta jest łatwiejszym kąskiem, bo krytykowana pozostaje samotna; kobieca solidarność jest żadna, a faceta zawsze wybronią jacyś kumple.
Dlaczego nikt nie wstawił się za Patrycją Kotecką? Aneta Krawczyk, która oskarżyła o molestowanie seksualne działaczy Samoobrony, miała zarówno sympatię mediów, jak i feministek.
Ale przecież to jest zupełnie inna sytuacja. Nie zapominajmy, że pani Kotecka jest osobą posiadającą władzę, a ktoś, kto ma władzę, może swoją pozycję wykorzystywać na różne sposoby. Pani Krawczyk zaś uległa pewnemu szantażowi seksualnemu, aby móc zapewnić sobie życie na jakimś poziomie. Dla mnie te sytuacje są zupełnie nieporównywalne, bo poczucie krzywdy jest tu zupełnie niewspółmierne.
A gdzie się podziała kobieca solidarność feministek?
Nie jest tak, że środowiska feministyczne ujmują się za każdą skrzywdzoną kobietą. Te środowiska to zaledwie kilkanaście osób, które pracują nad solidarnością kobiet. Ale jest nas zbyt mało, by solidaryzować się ze wszystkimi krzywdzonymi kobietami. Nie pamiętam zresztą, by za Anetą Krawczyk feministki jakoś specjalnie się ujmowały, to ona sama, będąc w rozpaczliwej sytuacji, szukała wsparcia. Myślę, że bardziej zadziałały tu reakcje chrześcijańskie niż feministyczne. Bo polskie feministki w przeciwieństwie do polskiego Kościoła bardziej przejmują się nauczaniem Jezusa niż papieża i ojca Rydzyka. Choć według feministek obydwa przypadki ukazują opresyjną i podporządkowaną sytuację kobiet w patriarchalnym społeczeństwie.
Aneta Krawczyk współpracuje z feministkami w walce przeciwko wykorzystywaniu seksualnemu kobiet w pracy...
Uczestniczyła w konferencji poświęconej tym zagadnieniom. Poza tym pani Krawczyk nie była nigdy osobą publiczną, pani Kotecka weszła w świat publiczny przebojowo dzięki nie tyle seksowi, ile znajomościom. Nie jest to jakaś nadzwyczajna okoliczność. Mnóstwo mężczyzn jest w polityce dzięki znajomościom i kumplom, nie mając ku temu żadnych kwalifikacji. Faktem jest, że nie muszą wykorzystywać do tego własnej seksualności. Bo w świecie patriarchalnym to oni mają seksualną władzę nad kobietami. I ta władza została również wykorzystana wobec pani Koteckiej, wszak umieszczono jej „rozebrane” zdjęcie w „Super Expressie”. I to rzeczywiście było obrzydliwe. Zwłaszcza że Kotecka, pozując ileś lat temu do tego zdjęcia, wspierała szlachetną walkę z rakiem piersi. Zgodzę się jednak, że w przypadku kobiety zawsze jest więcej okazji do niewybrednych żartów, złośliwości, więcej możliwości wyżycia się, poniżania czy podważania kompetencji, bo blondynka, a do tego jeszcze ładna.
Czy wobec Patrycji Koteckiej wykorzystano stereotyp, że ładna i zgrabna blondynka nie może być mądra? Zgodnie z nim ktoś z góry zręcznie nią manipuluje, a ona robi wszystko pod dyktando, dla kariery...
To stereotyp stary jak świat. Dziewczynki od przedszkola uczone są posłuszeństwa, pasywności, troski o dobry wygląd. Kto swój wygląd wykorzystuje do zrobienia kariery, jest potępiany. No bo powołaniem kobiety jest zdobyć męża i siedzieć w domu. Przy czym nie mam poczucia, że Patrycji Koteckiej dzieje się wielka krzywda. Jest to osoba pełniąca fun kcję publiczną i musi się liczyć z tym, że jako osoba publiczna narażona jest na represje czy uszczypliwości. Trzeba umieć się przed tym bronić. Powinna brać przykład z braci Kaczyńskich, do których jest przywiązana, albo prosić ich o protekcję. W końcu posłowi Ziobrze przyda się rzecznik prasowy, bo chyba brakuje mu konferencji prasowych.
A więc Patrycja Kotecka nie może liczyć na obronę feministek?
Jeśli jej się naprawdę dzieje taka wielka krzywda, to w każdej chwili może zrezygnować ze stanowiska. I zacząć studia gender na Uniwersytecie Warszawskim, dowie się na nich, jakie są głębokie, ukryte kulturowe przyczyny ataku na nią jako kobietę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA