fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Żaby oblężone w Bydgoszczy

ROL
Plus Camerimage 2011. Wspaniałe filmy, niezwykli twórcy na festiwalu sztuki autorów zdjęć filmowych
Nie ma przesady w stwierdzeniu, że Bydgoszcz jest dziś ważnym miejscem w filmowym krajobrazie. Przed Operą Novą tłum fotoreporterów urządził sesję zdjęciową z Toddem Haynesem i jego operatorem Edem Lachmanem, nieopodal przechodzą Hal Hartley i Volker Schloendorff, w hallu hotelu Słoneczny Młyn witają się Roger Donaldson i Andrzej Bartkowiak. Zjawia się nawet zaczynający niedługo zdjęcia do "Wałęsy" Andrzej Wajda.
Nieprzypadkowo więc galę otwarcia rozpoczął muzyczny motyw z "Cinema Paradiso".
– W każdym z nas jest dziecko, nie wstydźmy się tego – mówił dyrektor festiwalu Marek Żydowicz. – Świat na zewnątrz staje się smutny, niebezpieczny i ponury. Święto takie jak Plus Camerimage pozwala nam powędrować w inne wymiary. Tu są sami przyjaciele, ludzie potrafiący ze sobą rozmawiać.
Do wybitnych twórców powędrowały pierwsze Żaby.
– Współpraca reżysera i operatora jest kluczowa dla procesu powstawania filmu – mówił Todd Haynes, współlaureat nagrody dla duetu autor zdjęć – reżyser. – A ja przez ostatnią dekadę miałem zaszczyt dzielić filmowe doświadczenia z wyjątkowym operatorem.
Haynes i Ed Lachman zrealizowali razem "Daleko od nieba", "Bob Dylan – I'm Not There" i serial HBO "Mildred Pierce".
– To reżyserzy sprawiają, że stajemy się coraz lepsi – mówił Lachman. – Todd wnosi na plan swoją wizję, niesamowite pomysły. Inspiruje.
Albert Maysles, laureat Złotej Żaby za osiągnięcia w filmie dokumentalnym, przedstawiciel cinema-verité, wychwalał kino pokazujące rzeczywistość z wielu stron i dodał: "Filmy trzeba robić z miłością i empatią".
Nagrodę za całokształt odebrał wzruszony Andrzej Wajda, nagrodę w dziedzinie wideoklipów – Andy Morahan.
Początek festiwalu to również wielkie wydarzenia filmowe. Pierwszy polski pokaz znakomitej "Rzezi" Romana Polańskiego – ekranizacja sztuki Jasminy Rezy, w której dwa małżeństwa usiłują wyjaśnić sobie konflikt pomiędzy ich dziećmi. Jednak w trakcie rozmowy narasta agresja, wychodzą na jaw kompleksy i animozje. Perfekcyjna reżyseria, rewelacyjne kreacje Foster, Winslet, Waltza i Reilly'ego. A zaraz potem – "Wstyd" Steve'a McQueena, przejmujący głos o samotności pokolenia współczesnych trzydziestolatków. I wreszcie "Histeria" Tanyi Wexler.
– Uświadomiłem sobie, że być na rozstajach, to czasem znaczy być w domu – powiedział "Rz" Marek Żydowicz, który po konflikcie w Łodzi po raz drugi jest w Bydgoszczy.
Święto kina potrwa tu do 3 grudnia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA