fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Koneser malarstwa, który został zbuntowanym pieśniarzem

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Album pokazuje mniej znaną twarz zmarłego siedem lat temu poety, dowodząc, że określenie bard “Solidarności” jest dla niego za ciasne
Często mówi się o nim tak, jakby jedynym jego osiągnięciem były "Mury" i "Obława". Tymczasem w swoich ponad 600 różnorodnych utworach dał wyraz szerokim zainteresowaniom.
Był dzieckiem malarzy i od dzieciństwa bliskie mu były sztuki piękne. "Lekcja historii..." uzupełnia jednostronny wizerunek pieśniarza. Pokazuje go jako konesera malarstwa. Jego teksty jako eseje o sztuce i historii. W albumie znajdziemy wiersze, również w wersji piosenek na dołączonej płycie, reprodukcje obrazów, do których nawiązują, oraz ich analizy.
Obrazy interpretuje Diana Wasilewska, a teksty Kaczmarskiego Iwona Grabska. Wybrały 32 utwory i podzieliły album na trzy części: malarstwo obce, polskie i epilog poświęcony "Sądowi nad Goyą" – hołdowi dla hiszpańskiego mistrza.
Część pierwszą otwierają dwa wiersze z 2003 r. napisane pod wpływem obrazów Jana Vermeera. W tym rozdziale jest też "Encore, jeszcze raz". Tekst powstał, zanim poeta na własne oczy zobaczył dzieło Pawła Fiedotowa. Wystarczyła barwna opowieść ojca – malarza Janusza Kaczmarskiego.
Jednak najbardziej fascynowały go obrazy Pietera Bruegla Starszego. "Upadek Ikara" czy "Rzeź niewiniątek" rozbudzały wyobraźnię Kaczmarskiego, podziwiał ich epickość i zmysł obserwacyjny niderlandzkiego geniusza.
Jego teksty kojarzą się z filmem Lecha Majewskiego "Młyn i krzyż", bo obaj – poeta i reżyser – podobnie wprawiają w ruch postacie z malowideł. Dopowiadają, czego nie widać na płótnie. Poprzez zmianę perspektywy stajemy się uczestnikami uwiecznionych zdarzeń.
Część druga albumu to utwory inspirowane polskim malarstwem, znane choćby z programu Kaczmarskiego "Muzeum" (1981). Dominuje tu XIX-wieczne malarstwo historyczne: Matejko i Malczewski. Nie brakuje też obrazów naznaczonych okrutnym XX wiekiem: "Birkenau" Jerzego Krawczyka i "Czerwony autobus" Bronisława Linkego.
Ostatnia część zawiera tylko jeden wiersz, za to wyjątkowy. Kaczmarski odwołuje się do bogatej twórczości Francisca Goi. Są w nim nawiązania do dworskich portretów, romantycznego cyklu "Kaprysy" i mrocznych "Okropności wojny".
Taki album marzył się samemu poecie. Możemy słuchać jego tekstów, śledząc opisane przez niego obrazy. Ponadto otrzymujemy rzeczową analizę dzieł wzbogaconą ciekawostkami.
"Lekcja historii..." łamie stereotyp Kaczmarskiego jako barda "Solidarności", który uwierał samego poetę. W latach 80. każdy jego utwór odczytywano jako antykomunistyczną aluzję. A polityka i historia to tylko jedna z warstw interpretacyjnych. Warto to podkreślać, aby jego twórczość zamiast do muzeum nie trafiła do skansenu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA