fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Obywatelstwo dla Warriora

Rzeczpospolita, Janusz Walczak
- Cześć, zgadnij, co niosę – zagadnęła mnie rano młodsza chorąży Mirka. - Pewnie jedzenie dla Wariorra – odparłam. W dwóch papierowych kubkach miała przyniesioną z wojskowej stołówki kaszę z mięsem. Kilka dni temu Mirka podeszła do mnie i zagadnęła: - Słuchaj, Edyta, może będziesz mogła nam pomóc.
O co chodzi? Od dwóch miesięcy razem z polskimi żołnierzami w bazie mieszka młody pies – właściwie jeszcze szczeniak. Przywieźli go  z bazy wojskowej w Arianie (niewielka, najmłodsza polska baza wojskowa w Afganistanie. Znajduje się w połowie drogi między Ghazni a Warriorem). Jak opowiadają, piesek był malutki i zabiedzony. Żołnierze zaopiekowali się nim: nakarmili, wykapali i odrobaczyli. Nazwali pieska Warrior. - Chciałabym móc zabrać go po misji do swojego domu w kraju. Tylko nie wiem, jak to zrobić i czy to w ogóle jest możliwe. Może ty mogłabyś się zorientować? – zapytała Mirka. Wtedy przypomniałam sobie, że znam człowieka - oficera Wojska Polskiego - któremu udało się ściągnąć z Afganistanu do Polski kota. - Zapytam, jak to zrobił – obiecałam.
Mirka, która jest dobrym duchem wojskowej bazy, roztoczyła nad Warriorem szczególną opiekę.
Kiedyś niosła dla niego mleko, gdy zaczął się ostrzał bazy. Jej mieszkańcy usłyszeli komendę „in coming", co oznacza, że bez bez względu na okoliczności  muszą w ciągu kilku sekund znaleźć się w najbliższym schronie. - Ale mleka nie zostawiłam – śmieje się Mirka.
Piesek jest zresztą maskotką wszystkich żołnierzy, którzy stacjonują w bazie Warrior. Gdy  niespełna tydzień temu przylecieliśmy tutaj z Ghazni, samochód, który zabrał nas z pobliskiego helipadu (lądowisko dla śmigłowców), zatrzymał się właśnie przy budzie Warriora.
- To nasz piesek – żołnierz, który nas przywiózł, podszedł do Warriora, pogłaskał go, przywitał się. Pies wyraźnie zadowolony merdał ogonem. Nagle obok budy przeszła grupa Afgańczyków, których zatrudnia wojsko do pracy na terenie bazy. Warrior zaczął warczeć i biec w ich stronę. - Michał, trzymaj go, bo zaraz kogoś pogryzie i będzie chryja! – rzucił w stronę żołnierza przechodzący podoficer. - On nie lubi miejscowych, ale trudno się dziwić, pewnie nic dobrego z ich strony go nie spotkało – mówi Mirka.
Mam nadzieję, że  czytelnicy, widząc zdjęcia prześlicznego afgańskiego pieska, zgodzą się ze mną, że należy pomóc żołnierzom ściągnąć go do kraju i w akcji: „Obywatelstwo dla Warriora" - będą za. Tym bardziej, że w Polsce czeka na niego przyjazny dom.
 
 
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA