fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Broniewski bez cokołu

Władysław Broniewski podczas Festiwalu Kultury Studenckiej w Gdańsku. 1961 rok
Rzeczpospolita, Darek Golik DG Darek Golik
Gdy recytowałem jego wiersze, nie wiedziałem o nim nic poza oficjalnym życiorysem skrzętnie przemilczającym to, co w życiu poety było niepoprawne politycznie
Należę do pokolenia, które zostało zakatowane Broniewskim. „Elegię o śmierci Ludwika Waryńskiego" deklamowałem na akademii szkolnej w drugiej klasie szkoły podstawowej. Jakoś tak tuż przed Pierwszą Komunią Świętą.

Nie wiedziałem, co to takiego Szlisselburg, dlaczego bohater wiersza bywał w Genewie i gdzie właściwie ta Genewa jest, kto to był Lilpop – i cóż z tego? Wykułem te trzynaście strof „Elegii..." na pamięć i recytowałem je, najmarniej kilkanaście razy, na apelach, które w tamtych czasach zwoływano w szkołach nieomal co tydzień – zawsze jakiś powód się znalazł.

Nic dziwnego, że później, w liceum, odreagowywałem tamte poetyckie uniesienia nieco prymitywnie, najczęściej uczestnicząc w odśpiewywaniu chóralnym „Elegii..." na „wesolutką" nutę, co stanowiło żelazny numer wszelkich nieoficjalnych spotkań młodzieży, którym towarzyszyło spożywanie win patykiem pisanych.

Wielu jednak trzeba było tych napojów, nie wiem dlaczego w...
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA