fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

„Stalin” uwiązł w wyrzutni

Kolumna jeńców niemieckich na moście w Toruniu, luty 1945 roku
AKG/East News
Trzy z pięciu największych katastrof morskich w dziejach miały miejsce w ostatnich miesiącach II wojny światowej na Bałtyku, w trakcie ewakuacji ludności niemieckiej z Prus Wschodnich obleganych przez Armię Czerwoną.
Tragiczne losy „Goi", „Wilhelma Gustloffa" i „Steubena" zaciemniają jednak ogólny obraz wielkiej i skomplikowanej operacji, która pozwoliła przemieścić na zachód ponad 2 miliony ludzi. Mimo poniesionych ofiar ogólny stosunek strat – pisze brytyjski autor Prit Buttar w wydanej w Polsce kilkanaście dni temu książce „Pole walki Prusy. Szturm na niemiecki front wschodni 1944 – 1945" (Rebis, Poznań 2011) – okazał się zadziwiająco niski – nie przekroczył 0,5 proc.

Powodzenie operacji pod kryptonimem „Hannibal" w dużej mierze było zasługą 46-letniego kontradmirała Konrada Engelhardta, który opracował plany ewakuacyjne. Oficjalny rozkaz przygotowania tych planów – czyli wysłania drogą morską cywilów i wojska z rejonu wschodniego Bałtyku – otrzymał 15 stycznia 1945 r. od wielkiego admirała Karla Dönitza, naczelnego dowódcy Kriegsmarine.

Plany jednak planami, a Engelhardt nie mógł zarządzić ewakuacji bez rozkazu Dönitza, ten zaś doskonale wiedzia...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA