fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Lech zimuje na podium, Legia chce gonić Wisłę

Rzeczpospolita
W ostatniej w tym roku ligowej kolejce nie było sensacji. Jedni grali tylko o spokojne święta, inni o to, by w ogóle wiosną wybiec na boiska. Wisła wygrała po golu w ostatniej minucie
Mecz głównego pretendenta do tytułu mistrzowskiego Wisły Kraków z ciągle aktualnym mistrzem Zagłębiem Lubin zaczął się, kiedy goście strzelili wyrównującego gola. Tak pięknie grający piłkarze Macieja Skorży zasługiwali na zwycięstwo, tak pięknie broniący się zawodnicy Rafała Ulatowskiego zasługiwali przynajmniej na jeden punkt.
Marek Zieńczuk nie mógł jednak znieść tego, że Paweł Brożek miałby samotnie przewodzić klasyfikacji strzelców i w ostatniej minucie strzelił zwycięskiego gola. 12 bramek na koncie piłkarza, który kilka meczów rozegrał nawet w obronie, robi wrażenie.
Ponad 180 tysięcy ludzi obejrzało tej jesieni ligowe mecze na stadionie w Poznaniu. Nigdzie nie było większej publiczności, ale też nie ma się czemu dziwić, bo z dziewięciu spotkań, które Lech rozegrał przy Bułgarskiej, osiem zakończyło się zwycięstwem gospodarzy. Stawką meczu Lecha z Koroną było trzecie miejsce. Zimować na podium chcieli i jedni, i drudzy, więc kibice obejrzeli ciekawe widowisko. Piotr Reiss, tak jak cała drużyna, której jest kapitanem, również lepiej spisuje się przed własną publicznością.
Gol dający Lechowi zwycięstwo, a jednocześnie trzecie, najwyższe po jesieni miejsce od 1999 roku, był jego piątym w tym sezonie, a jednocześnie piątym zdobytym w Poznaniu. Franciszek Smuda przekonuje, że aby wiosną jego drużyna liczyła się także w meczach wyjazdowych, potrzebuje przede wszystkim obrońców. A właściwie wystarczy jeden, bo jeśli do Poznania trafi z Zagłębia Lubin Manuel Arboleda, nikt więcej nie będzie już podobno potrzebny.
Reiss przed meczem przyznał, że ponieważ Lech nie przedłużył z nim kontraktu, myślał nawet o zakończeniu kariery. Teraz nad swoją polityką powinno się zastanowić kierownictwo klubu. Reiss w Poznaniu jest symbolem, jeśli Lech pozwoli mu zmienić barwy, a piłkarz dalej będzie w wysokiej formie, kibice mogą się zdenerwować.
W Krakowie denerwują się już od dawna. Stefanowi Majewskiemu machali białymi chusteczkami, ale ten spotkał się na kolacji w Wierzynku z właścicielem Cracovii Januszem Filipiakiem i obaj podjęli decyzję, że zimą pomachają białymi chusteczkami większości piłkarzy. Zaprzeczyliby tym samym teorii, że łatwiej wymienić jednego trenera niż kilkunastu piłkarzy.
W Chorzowie Cracovia przegrała z Ruchem 0:2 i była to siódma porażka w ośmiu ostatnich spotkaniach.
– Ten mecz pokazał, jak dramatycznie może się uwstecznić zespół, który poprzedni sezon zakończył na czwartym miejscu – powiedział Majewski. W Krakowie ma szansę zostać podobno tylko Dariusz Pawlusiński, a reszta podstawowych zawodników zostanie wystawiona na listę transferową.
Gorąca zima zapowiada się także w Łodzi. Widzew (w czwartek może zostać zdegradowany za korupcję), który od 12 lat nie wygrał w Bełchatowie, przegrał i tym razem. Marek Zub trenerskiego fachu uczył się od Oresta Lenczyka i mimo że znał słabe strony rywala, niczym swojego profesora nie zaskoczył. Zaskoczył natomiast Łukasz Broź, który od momentu powołania do reprezentacji Polski w składzie ligowym, pozwala sobie na dziwne zachowania. W 39. minucie odkopnął piłkę po gwizdku sędziego, a ten pokazał mu drugą żółtą kartkę. Wtedy utrzymywał się bezbramkowy remis, skończyło się na 3:1 dla Bełchatowa.
O swoją przyszłość grał także ŁKS. W Bytomiu rzut karny w doliczonym czasie gry wykorzystał Łukasz Madej, czym być może uratował istnienie klubu. Pierwsze zwycięstwo pod wodzą Mirosława Jabłońskiego było warunkiem holenderskiej firmy, która jest zainteresowana odkupieniem ŁKS od Daniela Goszczyńskiego. Madej jest jedynym piłkarzem, który w sześciu spotkaniach za Jabłońskiego strzelał gole, jednak nie zanosi się, że uratuje skórę swojemu przełożonemu. Jeśli Holendrzy przejmą ŁKS, przywiozą także swojego trenera.
Udaną końcówkę jesieni, podobnie jak początek, miała Legia. Zwycięstwo nad Górnikiem Zabrze umocniło warszawski klub na drugim miejscu w tabeli. Pod wodzą Jana Urbana drużyna uzbierała 37 punktów, a w mistrzowskim sezonie pod wodzą Dariusza Wdowczyka po 17 spotkaniach miała ich o 5 mniej. Wiosną Legia ma zdecydowanie lepszy układ spotkań od liderującej Wisły. Na własnym stadionie podejmie nie tylko najgroźniejszego rywala, ale także Lecha, Koronę i Zagłębie.
W Cracovii chcą udowodnić, że łatwiej pozbyć się kilkunastu piłkarzy niż trenera
Bramka: P. Reiss (33). Żółte kartki: P. Pitry, G. Wojtkowiak (Lech); M. Kaczmarek (Korona). Sędziował Grzegorz Gilewski (Kielce). Widzów 18 000.Lech: Kotorowski - Kikut, Kucharski, Djurdjević (88, Szyszka), Wojtkowiak - Zając (90, Florian), Murawski, Quinteros, Injac - Reiss, Pitry.Korona: Mielcarz - Kuś, Skerla, Drzymont, Bednarek - Sasin (82, Bonin), Zganiacz (75, Nowak), Hermes, Kaczmarek - Robak (65, Kowalczyk), Zabłocki.
RUCH CHORZÓW – CRACOVIA 2:0 (0:0)
Bramki: T. Wacek (61, sam), W. Grzyb (76). Żółte kartki: K. Nykiel, P. Balaz, M. Fabus, Ł. Janoszka (Ruch); B. Dudzic, P. Nowak, M. Karwan (Cracovia). Sędziował Paweł Gil (Lublin). Widzów 5000.Ruch: Nowak - Jakubowski, Baran, Adamski, Nykiel - Grzyb, Bonk (89, Sadlok), Pulkowski, Balaz (76, Domżalski) - Fabus, Jezierski (82, Janoszka).Cracovia: Cabaj - Kulig, Urbański, Radwański - Pawlusiński (80, Baliga), Karwan, Baran (54, Wacek), Nowak - Dudzic, Witkowski I (68, Bojarski), Moskała.
LEGIA WARSZAWA – GÓRNIK ZABRZE 2:0 (1:0)
Bramki: T. Chinyama (3), M. Rybus (87). Żółta kartka: J. Rzeźniczak (Legia). Sędziował Zdzisław Bakaluk (Olsztyn). Widzów 8000.Legia: Mucha - Rzeźniczak, Choto, Szala, Kiełbowicz - Radović (84, Rybus), Vuković, Roger (90, Korzym), Giza (87, Ekwueme), Edson - Chinyama.Górnik: Peskovic - Pazdan, Hajto, Smirnovs (48, Jarczyk), Papeckys (24, Marciniak) - Malinowski, Brzęczek, Danch (73, Moskal), Gierczak, Madejski - Zahorski.
GKS BEŁCHATÓW – WIDZEW ŁÓDŹ 3:1 (1:0)
Bramki: dla Bełchatowa – M. Stolarczyk (45, karny), C. Costly (74), D. Nowak (89); dla Widzewa – Ł. Mierzejewski (56). Żółte kartki: J. Tosik, M. Ujek (Bełchatów); Ł. Masłowski, Ł. Broź (Widzew). Czerwona kartka: Ł. Broź (39, Widzew). Sędziował: Adam Kajzer (Rzeszów). Widzów 4000.Bełchatów: Sapela - Tosik (59, Ujek), Stolarczyk, Pietrasiak, Popek - Wróbel (85, Marciniak), Rachwał, Jarzębowski, Garguła - Costly, Nowak (90, Costly).Widzew: Fabiniak (78, Kaniecki) - Broź, Ukah, Stawarczyk, Lisowski - Budka, Kłos (87, Broź), Juszkiewicz, Masłowski, Napoleoni - Mierzejewski (83, Grzelczak).
ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC – ODRA WODZISŁAW 0:2 (0:0)
Bramki: J. Woś (62), D. Seweryn (90). Żółta kartka: D. Seweryn (Odra). Sędziował Mirosław Górecki (Katowice). Widzów 2500.Zagłębie: Bensz - Gawęcki (56, Folc), Marek, Hosić, Kłoda - Cygnar (85, Bagnicki), Skórski, Berensztajn, Pach - Kmiecik (66, Oziębała), Bednar.Odra: Pilarz - Cichy, Dudek, Malinowski, Hinc - Woś, Kuranty, Nowacki (90, Jakosz), Szary - Socha (46, Aleksander), Seweryn (90, Bartosz Iwan).
POLONIA BYTOM – ŁKS ŁÓDŹ 0:1 (0:0)
Bramka: Ł. Madej (90, karny). Żółte kartki: R. Kral, R. Grzyb, A. Chomiuk, T. Owczarek (Polonia); R. Łakomy, E. Arifović, M. Komorowski (ŁKS). Sędziował Marek Mikołajewski (Ciechanów). Widzów 1000.Polonia: Żmija - Chomiuk, Kral, Owczarek, Marcinkowski (33, Plewnia) - Wolański, Grzyb, Stanov, Radzewicz (59, Mróz) - Podstawek, Zieliński (76, Mężyk).ŁKS: Wyparło - Łakomy, Kłos, Woźniczka, Mysona - Jose (87, Sikora), Dąbrowski, Madej, Opsenica (28, Komorowski) - Arifović (78, Świątek), Szczot.
GROCLIN GRODZISK WIELKOPOLSKI – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 3:1 (3:0)
Bramki: dla Groclinu – I. Kozioł (13), P. Piechniak (24), A. Sikora (37); dla Jagiellonii – V. Sotirović (81). Żółte kartki: R. Mynar, I. Kozioł (Groclin); D. Łatka (Jagiellonia). Sędziował Mariusz Podgórski (Wrocław). Widzów 800.Groclin: Przyrowski - Lazarevski, Mynar, Jodłowiec, Sokołowski - Piechniak, Kozioł, Majewski (66, Rocki), Lato (86, Telichowski) - Ivanovski, Sikora (89, Muszalik).Jagiellonia: Banaszyński - Łatka, Nawotczyński, Kałużny, Napierała, Wasiluk - Dzienis (78, Janik), Markiewicz, Kwiek, Jarecki (53, Niedziela) - Konon (46, Sotirović).
Wisła Kraków - Zagłębie Lubin 2:1 (0:0)
Bramki: dla Wisły - Paweł Brożek (50), M. Zieńczuk (90); dla Zagłębia - M. Arboleda (57). Żółte kartki: J. Paulista (Wisła); M. Arboleda, M. Stasiak, S. Sretenović (Zagłębie). Sędziował Hubert Siejewicz (Białystok).Wisła: Pawełek - Baszczyński, Głowacki (63, Kokoszka), Cleber, Piotr Brożek - Boguski (82, Małecki), Sobolewski, Cantoro, Zieńczuk - Paweł Brożek, Paulista (65, Kosowski).Zagłębie: Ptak - Grzegorz Bartczak, Stasiak, Sretenović, Arboleda - Łobodziński, Goliński, Iwański, Rui Miguel (87, Kolendowicz), Pawłowski - Włodarczyk (75, Plizga).
RZ: Trzecie miejsce Lecha na zakończenie jesieni nie jest na wyrost? Dobrze gracie przecież tylko na własnym boisku...Piotr Reiss: Świadczy to o tym, że bardzo dobrze czujemy się u siebie, przed swoimi kibicami. Jest ich najwięcej w Polsce, są najlepsi, potrafili nas zmobilizować do dobrej gry i spowodować, że twierdza Poznań pozostała niezdobyta. Oczywiście żałujemy, że poza swoim miastem jesteśmy dużo gorszą drużyną, bo wystarczyłoby wygrać dwa mecze na wyjeździe, a liczylibyśmy się w walce o mistrzostwo Polski.
Chwali pan kibiców, ale kilka razy wygwizdali wszystkich piłkarzy poza panem.
Przyczyniła się do tego wypowiedź prezesa Lecha Jacka Rutkowskiego. Stwierdził, że walczymy o mistrzostwo Polski, tymczasem plaga kontuzji zwłaszcza wśród obrońców spowodowała, że niemal każdy mecz graliśmy w innym zestawieniu. A kadry nie mamy niestety zbyt szerokiej. Trzecie miejsce na koniec roku właśnie dlatego trzeba traktować jako wielkie osiągnięcie. Mam nadzieję, że na wiosnę kryzys dopadnie Wisłę Kraków, a my po solidnie przepracowanej zimie będziemy w stanie ją dogonić.
Legia już się nie liczy?
Liczy, ale poza początkiem ligi, kiedy wygrała siedem meczów z rzędu, niczym nie zaimponowała. To, że ma dobry kalendarz i w rundzie rewanżowej z silnymi drużynami gra u siebie, o niczym nie świadczy. To my i Wisła potrafimy wygrywać na własnych stadionach. Legia przy Łazienkowskiej przegrywa nawet z Odrą Wodzisław.
Lech ciągle nie zaproponował panu nowego kontraktu. Gol w meczu z Koroną smakował podwójnie?
Mówiłem, że być może zakończę karierę i dalej tego nie wykluczam. Jestem w wysokiej formie, strzelam gole, wydaje mi się, że trochę dla tego klubu zrobiłem, i mam prawo spodziewać się od prezesa jakiejś deklaracji.
Usłyszałem, że wrócimy do tematu w marcu. Nikogo nie chcę na siłę sobą uszczęśliwiać, a gry w innej drużynie za bardzo sobie nie wyobrażam. Z Lecha odchodziłem tylko za granicę, gdy wymagał tego stan klubowej kasy.
rozmawiał Michał Kołodziejczyk
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA