fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Tańczę na stole, kiedy mam ochotę

Bohaterami „Lapońskiej odysei” są mężczyźni, którzy nie potrafią sprostać życiu
SOLOPAN
O niechęci do dorastania, odrabianiu straconych lat, słabych i zawstydzonych mężczyznach oraz narodowej melancholii mówi fiński reżyser świetnej komedii „Lapońska odyseja”, która właśnie trafiła na ekrany naszych kin. Z Dome Karukoskim rozmawia Anna Kilian
Tak jak pana poprzedni film wyświetlany w Polsce – „Zakazane owoce" – „Lapońska odyseja" również opowiada o dorastaniu. Tym razem – beztroskiego mężczyzny do roli ojca. Czemu lubi pan opowiadać takie historie?
Dome Karukoski: Pewnie dlatego, że sam wciąż czuję się jak nastolatek, choć mam już 34 lata. Zawsze odrzucałem od siebie myśl o dorastaniu. Teraz dopiero staję się nieco dojrzalszy. Nie wiem, czemu tak ze mną jest. Być może dlatego, że w szkole koledzy znęcali się nade mną. Kiedy miałem kilkanaście lat, nie wiodłem więc takiego życia, jakie powinienem w tym wieku i jakie mieli moi rówieśnicy. Urodziłem się na Cyprze, a moja mama jest w połowie Finką i w połowie Szwedką. Moim pierwszym językiem był szwedzki. Kiedy przeprowadziliśmy się do Finlandii, w szkole uważano mnie za obcego. Do tego byłem jeszcze pełen życia, energii, a Finowie tacy nie są. Dominującą cechą naszego charakteru jest melancholia. Zawsze więc czułem się jak outsider, a potem chciałem odbić sobie stracone lata. Cały czas staram się przekraczać dopuszczalne granice. Kiedy podczas przyjęcia mam ochotę tańczyć na stole, robię to. Walczę z ograniczeniami i zasadami, jakie narzuca nam społeczeństwo.
Bohater filmu, Janne, również zachowuje się spontanicznie...
Ale jednocześnie czuje się tym zawstydzony. Wie, że oczekuje się od niego, by przede wszystkim był mężem potrafiącym zarobić na swoją rodzinę. Tymczasem on od wielu lat jest bezrobotny i nawet nie szuka pracy. Utrzymuje go żona Inari. Janne będzie więc pewnie prowadził dom, bo nie znajdzie zatrudnienia. Na wsiach i w małych miejscowościach bezrobocie wśród młodych mężczyzn sięga nawet 50 proc. Mężczyźni są słabi i nie chce im się uczyć, więc nie mają szans na dobre stanowisko. Albo nawet na żadną pracę. Ich CV są beznadziejne, nic w nich nie ma. Mężczyźni w Finlandii nie stanowią dla kobiet żadnej konkurencji.
Czy mężczyzna prowadzący dom to w Finlandii popularne zjawisko?
Tak, w stolicy i w innych dużych miastach. Na wsi ludzie wciąż żyją w tradycyjny sposób. Ale i tam życie się zmienia. Finlandia nie jest już na szczęście krajem, w którym panuje patriarchat. Teraz mamy pełne równouprawnienie. Zresztą jako pierwsi na świecie przyznaliśmy kobietom prawo głosu. Mamy panią prezydent, a niezależne i silne Finki są lepiej wykształcone niż mężczyźni. „Lapońska odyseja", pomimo że jest komedią, opowiada o poważnych sprawach – o tym, jak mężczyźni radzą sobie ze wstydem, jaki wzbudza w nich uczucie, że nie potrafią sprostać życiu, że zawodzą. Janne głównie śpi na kanapie i nic nie robi. Jeden z jego przyjaciół wciąż mieszka z matką i nie potrafi zbudować żadnego związku. Drugi ma depresję.
To ponoć znak rozpoznawczy Finów. Jest taki dowcip, że bohater fińskiej komedii to bezrobotny alkoholik mający trzynogiego psa oraz smutne życie, który w finale rzuca się z mostu.
Nikt nie wie, dlaczego Finowie są tacy depresyjni. Mieszkamy przecież w pięknym i zamożnym państwie. Kiedyś zwyciężyliśmy w rankingu na najlepszy na świecie kraj do życia. Nikt nie chciał w to uwierzyć, a jeden Fin dowiódł, że w tym rankingu ktoś dokonał fatalnych obliczeń i naprawdę powinniśmy zająć drugą pozycję. Nie umieliśmy się nawet cieszyć ze zwycięstwa.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA