fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Jakubiak: w PiS zostanie tylko aparat

Elżbieta Jakubiak
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Kaczyński potrzebuje szabel. Nie musi nikogo słuchać, z nikim się konsultować. Program może napisać sam - mówi Elżbieta Jakubiak, wiceprezes PJN, była polityk PiS i była minister sportu
Jarosław Kaczyński boi się Ziobry?
Elżbieta Jakubiak: Nie, on się go nie boi. On go po prostu nie lubi.
Dlaczego?
Ziobro zawsze był człowiekiem, którego podejrzewano o ambicje polityczne, i to wybujałe. W związku z tym Jarosław Kaczyński tylko czekał, kiedy mu się powinie noga. Zresztą mówiłam Jackowi Kurskiemu, kiedy byliśmy wypychani z PiS, że robią poważny błąd, wspierając obcinanie PiS. Bo następni będą oni. Taka jest logika pozbywania się frakcji czy skrzydeł. Ten mechanizm zepchnął PiS na kolejne lata w opozycji.
Mechanizm jest taki sam?
Podobny. I nas, i ich wypycha Jarosław Kaczyński poprzez partyjny aparat. To on odgrywa tu ważną rolę.
Aparat, czyli kto?
Urzędnicy na Nowogrodzkiej (tam jest siedziba PiS – red.) i związani z nimi politycy, tacy jak: Adam Lipiński, Joachim Brudziński. Oni mają realną władzę w partii. Kiedy Grażyna Gęsicka została szefem klubu, rozmawiałyśmy godzinami, jak to możliwe, że nie wie, co się dzieje w partii. Chociażby o tym, dlaczego jakieś projekty są finansowane przez partię, a inne nie. Bo przecież PiS ma ogromne pieniądze, kilkadziesiąt milionów rocznie. I co się z tymi pieniędzmi dzieje? Nie sposób się dowiedzieć. A kiedy klub czy posłowie chcą coś robić, o przyznaniu im tych środków zawsze decyduje aparat.
Nie demonizuje pani?
Poznaliśmy ten mechanizm przede wszystkim podczas pracy w kampanii wyborczej w 2010 roku. Bez zaplecza technicznego, finansowego, niewiele da się zrobić. A tam rządził właśnie aparat. Zazdrosny aparat, szczególnie zazdrosny o swoją pozycję.
Najlepszym przykładem tej zazdrości były komitety poparcia. Aparat zrobił wszystko, żeby nie powstały. Komitety to był pomysł na odświeżenie partii, zebranie kapitału intelektualnego, więc zaczął się wyścig. Adam Lipiński i jego aparat robił swoje. Bał się, że komitety będą niezależne od Nowogrodzkiej. Będą gromadziły ambitnych ludzi i pomysły, a to osłabi siłę aparatu i podważy jego niezbędność. I w gruncie rzeczy pokaże jego słabość i bezruch.
W swojej nowej książce Jarosław Kaczyński zarzuca pani, że nie udało się pani stworzyć komitetów poparcia.
Dokładnie tak działa aparat. Atakuje każdego, kogo uzna za zagrożenie. Kiedy odbywała się inauguracja komitetów poparcia w Centrum Chopinowskim, okazywało się, że wszystko jest źle. Aparat oznajmił i ocenił, a potem objaśnił, że wszystko można wyreżyserować, zrobić dobrze. Aparat izoluje, buduje mity o swojej wielkości i niezbędności, jak każdy aparat choćby biurokratyczny.
Czemu miało to służyć?
Utrzymaniu swojej pozycji. Bardzo wygodnej. I utrzymanie wpływów u Jarosława Kaczyńskiego. Taki mechanizm psuje partię i tworzy z lidera zakładnika.
Woli takich ludzi niż takich, którzy mówią mu prawdę?
On potrzebuje szabel. Nie musi nikogo słuchać, z nikim się konsultować. Program może napisać sam.
Wasza historia nie jest jednak optymistyczna dla tych, którzy chcą budować nowe partie. Dziś nie macie nawet funduszy z budżetu chociażby na opłacenie biura.
Nasza historia jest dobra, mamy cały kręgosłup. Pokazaliśmy, że można budować partie. Stworzyliśmy struktury i wzięliśmy udział w walce o parlament z największymi. Polityka to gra długodystansowa. Wielu polityków, którzy dziś są w Sejmie, miało swój okres pozaparlamentarny.
Ale są i takie partie, które od zawsze są w „planktonie" i pewnie nigdy nie będą rządzić.
Tak, są takie. Ale my jesteśmy zdeterminowani i mamy czas. Budujemy Laboratorium Centroprawicy. Mamy cel. Dziennikarze nas tak łatwo wrzucają do tego planktonu, choć jesteśmy jedyną partią, która w cztery miesiące wystawiła pełne listy w 41 okręgach wyborczych, zebrała ok. 300 tysięcy podpisów pod listami. To zawsze jest testem organizacyjnym, a w partiach organizacja jest zaraz za ideami i przywództwem.
To nie my państwa zaliczamy do „planktonu". Wyborcy to zrobili.
I tak, i nie. Zbudowaliśmy struktury. Jesteśmy ciągle w grze.
A czy wasze porozumienie z grupą Ziobry jest możliwe?
Nie wiem. Polityka czasem zaskakuje.
Co dalej będzie z PiS? Czy są tam jeszcze jakieś grupy do wypchnięcia?
Oczywiście. Może zostać wypchnięta grupa Hofmana, grupa pałacowa, młodych działaczy PiS. Jeśli będą się ze sobą porozumiewać, tworzyć jakieś środowiska, to zawsze będą w kręgu podejrzeń, bo złe doświadczenia PC z lat 90. są wielkim obciążeniem dla dzisiejszego PiS. Nowoczesne partie to grupy dużych i prężnych środowisk rozumiejących demokrację i władzę. Tak zbudowane są partie amerykańskie czy niemieckie. Partie niemieckie są ogromne, liczą po kilkadziesiąt tysięcy członków. PiS, ale też Platforma, są w swej organizacji i sposobie zarządzania archaiczne. Walka o pozycje w partii, budowanie sojuszy czy poszukiwanie drogi awansu jest postrzegane jak zagrożenie dla pozycji lidera. Taka choroba zniszczyła amerykańskich republikanów. Jej efektem był brak dobrego kandydata na urząd prezydenta w ostatnich wyborach.
Co więc będzie z PiS? Zostanie w nim tylko dawne PC?
PC już nie ma. Zostanie aparat. Jarosław Kaczyński ma tego świadomość i podjął już decyzję.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA