fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Odnaleziony notes Williamsa

Gwiazdy pop i country wykonały nieznane piosenki Hanka Williamsa Różni artyści; „The Last Notebooks of Hank Williams"; Sony, CD, 2011
materiały prasowe
Albumu „The Last Notebooks of Hank Williams" nie byłoby, gdyby nie zaangażowanie Boba Dylana, dla którego tragicznie zmarły gwiazdor country (1923-1954) był jednym z najważniejszych idoli.
„Kiedy usłyszałem po raz pierwszy Williamsa, jego głos zelektryzował mnie. Kiedy śpiewa zamieram w bezruchu. Najmniejszy szept wydaje się świętokradztwem" — napisał Dylan w pamiętniku zatytułowanym „Kroniki. Część 1". Zobacz na Empik.rp.pl
Na zdjęciach, które pozostały po muzyku, nie robi wrażenia osoby, która mogłaby stanowić inspirację dla kogokolwiek, kto gra bluesa i rock and rolla. Gładko uczesane włosy, uśmiech w stylu Hollywood lat 40. i nijakie kowbojskie garnitury — nie zapowiadają nic szczególnego. A jednak piosenki były wyjątkowe. Hank opisał rozpad starego świata po II wojnie światowej i rodzenie się nowoczesności, której dziećmi dekadę później stali się zarówno Dylan, jak i Presley. Czytaj też: Show gigantów - koncert Boba Dylana i Marka Knopflera w Berlinie
Bohaterowie countrowca to zazwyczaj mężczyźni, którzy jeśli nawet wrócili do domów, nie byli już sobą sprzed lat — zakosztowali bowiem innego świata, miłości, życia, przyjemności.
„Porzuciłem swój dom i błąkam się po wiejskich drogach/ Powiedziałem „pa" i odchodzę nie wiadomo gdzie" — śpiewał. „Ramblin Man" był opowieścią o ciemnej stronie mężczyzny. By odzyskać wolność — neguje odpowiedzialność. „Hey, Good Lookin'" to historia o podniecającej perspektywie związku z nową partnerką. „I'm So Lonesome I Could Cry" opisuje uczucia przegranego podrywacza, który nie ma do kogo wrócić.
Legendę Williamsa tworzy jego tragiczna śmierć. Dopadła go albo w noc sylwestrową 1952 r. lub w Nowy Rok 1953 r. W ostatni dzień grudnia miał zakontraktowany koncert w Charleston w Zachodniej Wirginii. Nie mógł lecieć samolotem z powodu zamieci i wynajął samochód prowadzony przez miejscowego studenta. Gdy nie dojechali na czas, zdecydował, żeby skierować się do Cantonu w Ohio, gdzie miał śpiewać 1 stycznia. Zasłabł po wypiciu mieszanki alkoholu i wodzianu chloru. Lekarz zaaplikował mu witaminę z morfiną. Na miejsce koncertu nie dojechał. Zmarł w samochodzie. Zawiodło serce.
Kariera Hanka trwała krótko — od 1946 r. Nagrał 30 singli, ale 11 z nich zajęło pierwsze miejsce na liście Billboardu. Zostawił też notesy z niedokończonymi piosenkami. Przez pięć dekad przenoszono je z sejfu do sejfu firm kupujących prawa do jego piosenek. Do czasu, gdy znalazły się w zarządzie Sony — koncernu, z którym związany jest Bob Dylan.
Z początku miał nagrać cały album. Postanowił jednak zaprosić do współpracy innych muzyków, z których każdy skomponował do słów Williamsa własną muzykę. Uszanowali jego konwencję i wykonali piosenki w klasycznych klimatach country. Inicjator sesji zaśpiewał „The Love That Faded" utrzymane w rytmie walczyka. Jego syn Jakob zinterpretował „Oh, Mama Come Home" w bezpretensjonalny sposób — najprościej jak potrafił. Zawsze chce odróżnić się do ojca! Najbardziej podoba mi się „How Many Times Have You Broken My Heart" Nory Jones. Zaśpiewała z towarzyszeniem gitary i już dziś jest królową nowego country. Sheryl Crow również śpiewa jak anioł — nomen omen — „Angel Mine". W niezwykle żywy sposób, bawiąc się intonacją i rytmem, „You Know What I Know" wykonał Jack White.
A notesów pozostało jeszcze kilka. Starczy dla wszystkich.
Jacek Cieślak
„The Last Notebooks of Hank Williams"
Różni artyści
Sony, CD, 2001
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA