fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Wyjątkowy instytut do najtrudniejszych spraw gospodarczych

Prokurator Andrzej Seremet zdaje sobie sprawę, że utworzenie instytutu może sporo kosztować, ale jego zdaniem brak fachowych opinii kosztuje więcej
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Specjalnie dobrane grono ekspertów ma wydawać opinie w najtrudniejszych sprawach. W jakich – ostatecznie przesądzi prokurator generalny
Tylko w minionym roku w 20 proc. spraw gospodarczych zakwestionowano przynajmniej jedną opinię eksperta. Drugie tyle, tych najpoważniejszych, ciągnie się latami z powodu niedoskonałości ekspertyz i prób ich podważania.
Sędziowie coraz częściej kwestionują rachunki wystawiane przez autorów marnej jakości opinii. Zdarzały się opinie zasadniczej wagi w głośnych procesach będące skopiowanym fragmentem raportu sporządzonego wcześniej przez firmę doradczą.
Prokurator generalny Andrzej Seremet ma pomysł, jak uzdrowić opiniowanie w najbardziej skomplikowanych sprawach gospodarczych. Myśli o specjalnym instytucie, który przygotowywałby opinie dla prokuratury i sądów w tych wyjątkowo trudnych.

Ekspertyza od najlepszych

Jaka jest największa bolączka dzisiejszych opinii i ich autorów?
– Polscy eksperci nie przestawili się na nowoczesne opiniowanie – uważa prokurator Mariusz Płociński. Dodaje, że wielu nie czuje bieżącego życia gospodarczego, a dziś trzeba ocenić nie tylko sytuację finansową czy bilans firmy, ale i ryzyko finansowe. A to potrafią tylko wybitni eksperci.
– Do instytutu, o którym myślę, nie trafiałaby każda sprawa gospodarcza. Wcześniej przeprowadzana byłaby ich selekcja. Najpierw we właściwej prokuraturze apelacyjnej zapadałaby decyzja o skierowaniu sprawy do instytutu, a na koniec zatwierdzałby ją prokurator generalny – wyjaśnia „Rz" Andrzej Seremet.

Groźny monopol opinii

Jak działałby instytut? Funkcjonowałby na wzór dzisiejszego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Sehna w Krakowie pod nadzorem ministra sprawiedliwości. Jego pracownicy (asystenci) zajmowaliby się organizacją pracy najwybitniejszych biegłych, a w razie potrzeby przywoływano by ich do konkretnej sprawy.
Nie wiadomo jeszcze, jakie byłyby koszty uruchomienia takiej instytucji. Nikt tego nie wyliczył. Może się okazać, że będzie to spora kwota, ale na takie przedsięwzięcie trzeba patrzeć perspektywicznie.
Pomysł uruchomienia instytutu ekspertów krytykuje Romuald Tomczyk, prezes Stowarzyszenia Rzeczoznawców Ekonomicznych.
– W wypadku niezmienialnych praw matematycznych, fizycznych czy chemicznych można się opierać na jednym laboratorium. Kiedy jednak chodzi o prawa ekonomiczne czy finansowe, są one nieprzewidywalne i opinie mogą być różne. Nie można ich monopolizować – uważa.
Nie widzi też potrzeby podnoszenia kosztów wycen opinii ekspertów. – Wpis na listę biegłych sądowych jest dla eksperta nobilitacją i przygotowywanie opinii dla sądów czy prokuratur nie jest dla nich podstawowym źródłem dochodu.
Stowarzyszenie ma własny pomysł na reformę instytucji biegłych. Chce, by listy prowadzone przez prezesów sądów okręgowych składały się na listę centralną. Podstawowym kryterium wpisu miałyby być udokumentowane kwalifikacje i osiągnięcia zawodowe weryfikowane potem na podstawie opinii obronionych przed sądem.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.lukaszewicz@rp.pl
Zobacz serwisy:
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA