fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Igrzyska: Pearce poprowadzi Wielką Brytanię

Kadrę Wielkiej Brytanii poprowadzi na igrzyskach Stuart Pearce. To niedosyt, ale ważne, że drużyna w ogóle jest
Pearce o alchemii reprezentacyjnego futbolu wie sporo, nazywano go Psycho nie bez powodu, był jedną z legend angielskiej piłki w latach 90., słynął z tego, że w ważnych dla Anglii dniach wciągał flagę z krzyżem św. Jerzego na maszt w ogrodzie swojej posiadłości. A jednak jego nominacja na trenera wywołuje niedosyt. Również z powodu tej flagi: szukano kogoś, komu będzie bardziej do twarzy z Union Jackiem, a nie tylko z kolorami Anglii.
Pierwszy raz od pół wieku Wielka Brytania wystawi piłkarską drużynę ponad podziałami, w spekulacjach polityków i dziennikarzy pojawiały się wielkie trenerskie nazwiska, ze Szkotem Aleksem Fergusonem na czele. Wymieniano też m.in. Walijczyków Marka Hughesa i Gary’ego Speeda, a nawet Ryana Giggsa w roli grającego trenera. Pearce, prowadzący reprezentację młodzieżową, niedoświadczony w piłce klubowej, to jednak nie to samo, nawet jeśli wydaje się najlogiczniejszym kandydatem do prowadzenia drużyny złożonej przede wszystkim z młodych piłkarzy (tylko trzech może mieć więcej niż 23 lata). Gdy Londyn organizował igrzyska w 1948 roku, drużynę prowadził Szkot Matt Busby. Ale to były jeszcze inne czasy, od 1904 do 1972 roku brytyjska reprezentacja grała w eliminacjach do każdych igrzysk. Ostatni raz miała drużynę na olimpiadzie w 1960 r. Po 1972 r. każda z czterech federacji zaczęła ciągnąć w swoją stronę. Z powodu historycznych zasług Wielka Brytania jest jedynym krajem reprezentowanym w FIFA aż przez cztery federacje. Szkoccy i walijscy działacze są na punkcie tej samodzielności bardzo przeczuleni.
Dlatego wspólna reprezentacja na Londyn rodzi się w bólach. Federacje Walii i Szkocji zapowiedziały, że nie przyłożą ręki do jej tworzenia, są przeciw. Nie zabronią swoim piłkarzom gry dla Wielkiej Brytanii tylko dlatego, że FIFA nie dała im takiego prawa. Gotowość występów w reprezentacji nazywanej Team GB, a oficjalnie Drużyną Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, zgłosili m.in. Walijczycy Gareth Bale i Aaron Ramsey. Poza nimi nie widać nieangielskich kandydatów do gry w pierwszym składzie. Ale może Pearce będzie wolał przymknąć oko na różnicę umiejętności i znaleźć miejsce dla piłkarzy z całego królestwa. Mecze będą też w Cardiff i Glasgow. Pustki na brytyjskim meczu to byłoby o jedno upokorzenie za dużo.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA