fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Niższy wzrost PKB to mniej pieniędzy w budżecie

Bloomberg
Prognozowane spowolnienie gospodarki w 2012 r. może oznaczać spadek dochodów kasy państwa o kilka miliardów złotych
Prognozy dla Polski na przyszły rok są coraz mniej optymistyczne. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju obniżył szacowane tempo wzrostu PKB na 2012 rok o 1,3 pkt proc. - do 2,2 proc. A to, jak zauważyła agencja Moody's źle wróży rządowym planom obniżenia deficytu finansów publicznych do 2,9 proc. PKB w przyszłym roku z prognozowanych 5,6 proc. PKB w tym roku.
Co więcej powoduje, że scenariusz przedstawiony przez ekonomistów dotyczący głębszej weryfikacji projektu przyszłorocznego budżetu staje się coraz realniejszy. Tak głębokie spowolnienie oznacza bowiem, że do kasy państwa wpłynie mniej pieniędzy.
– Dochody całego sektora finansów publicznych przy wzroście niższym o 1,3 pkt proc. byłyby o blisko 4 mld zł mniejsze – wyjaśnia Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. – Przy czym około 1-2 mld z tego stanowiłby ubytek w Funduszu Pracy. W ocenie Marcina Mrowca, głównego ekonomisty Pekao SA w tej sytuacji rząd będzie musiał znaleźć dodatkowo nieco ponad 11 mld zł, aby zniwelować straty spowodowane niższym wzrostem gospodarczym i zrealizować obietnicę obniżenia deficytu finansów publicznych. - Jeśli rząd przedstawi konkretne plany konsolidacyjne, wciąż będzie cieszył się zaufaniem rynków finansowych – wyjaśnia Mrowiec. A jest ono ważne z uwagi na zaangażowanie kapitału w polskie obligacje rządowe (obecne zaangażowanie zagranicy to ok 150 mld zł, zaś w połowie 2008 było to mniej niż 60 mld zł). - Jeśli inwestorzy będą nadal przekonani, że Polska konsoliduje swoje finanse publiczne, będziemy mogli liczyć na ich pieniądze – wyjaśnia ekonomista. - W przeciwnym razie, odpływ kapitału groziłby osłabieniem złotego (co samo z siebie podnosi ryzyko przekroczenia poziomu 55 proc. długu w relacji do PKB). A to nie wszystko – ekonomiści podkreślają, że musielibyśmy się liczyć z podniesieniem rynkowych stóp procentowych, co oznacza wyższe koszty dla budżetu. Ale jak wskazują ekonomiści, niższe wpływy do budżetu związane ze spowolnieniem gospodarczym rząd zdoła dość łatwo. – Minister finansów z całą pewnością będzie mógł doliczyć do dochodów nadzwyczajne wpływy, choćby z zysku z NBP – mówi Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. Ekonomista szacuje, że tegoroczny zysk banku może przekroczyć 14 mld zł. Poza tym rząd sięgnie też po dywidendy ze spółek z udziałem Skarbu Państwa. – Wysokość dywidend zapisanych w projekcie, to 4,2 mld zł, w sytuacji stresu budżetowego rząd może wyciągnąć z państwowych spółek o 1-2 mld zł więcej.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA