fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Żelichowski o nowym rządzie i koalicji PO – PSL

Stanisław Żelichowski (PSL)
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Stanisław Żelichowski | Po końcu prezydencji nastąpi nowe otwarcie rządowe – mówi szef klubu parlamentarnego ludowców
Rz: Jak PSL zapatruje się na pomysł premiera Donalda Tuska, by rząd do nowego roku działał w obecnym składzie?
Stanisław Żelichowski: To dość logiczne rozwiązanie.
To znaczy?
Aby nie przeprowadzać głębokich zmian w rządzie podczas prezydencji. Inna sprawa, że nie wszyscy ministrowie z prezydencją mają wiele wspólnego. Ale dla złagodzenia sytuacji, eliminacji napięć to dobre rozwiązanie.
Jakich napięć?
Napięć, które są nieuchronne przy rządowych roszadach. W tym trudnym czasie stabilizacja sytuacji na kilka miesięcy jest wartością.
To co właściwie premier powie w exposé ze starym składem Rady Ministrów?
Jakieś korekty personalne są niewykluczone. Premier w swoim wystąpieniu może przedstawić przyszłościową wizję tego, co będzie realizował podczas nowej kadencji.
To dość dziwne rozwiązanie?
Nietypowe. Ale sytuacja jest nietypowa. Nigdy wcześniej nie sprawowaliśmy prezydencji. Po jej zakończeniu nastąpi nowe otwarcie rządowe, będzie dużo czasu na jego przedyskutowanie w koalicji.
PSL ma trzy mandaty mniej niż ostatnio, a chcecie więcej?
Kto pani powiedział, że chcemy więcej?
To chcecie mniej stanowisk?
Wyborcy określili, kto jaki będzie miał udział we władzy. Myśmy zdobyli odrobinę mniej, ale PO też. W tym sensie siły są wyrównane.  W poprzedniej kadencji po odejściu Elżbiety Chojny-Duch z Ministerstwa Finansów do Rady Polityki Pieniężnej i Zenona Kosiniaka-Kamysza z MON do dyplomacji nie daliśmy nowych kandydatów na ich miejsca. To nie jest więc tak, że PSL jest takie pazerne i że będzie walczyć o więcej. To nie o to chodzi.
To o co chodzi? Wicepremier Waldemar Pawlak po poniedziałkowym spotkaniu z Tuskiem powiedział, że PO może wybierać między różnymi koalicjantami. Koalicja PO – PSL nie jest przyklepana?
PO – PSL ma większość tylko pięciu głosów. To cieniutka większość. Tym bardziej że przekłada się proporcjonalnie na układ sił w komisjach. Może się zdarzać, że budowana na styk koalicja w niektórych nie będzie miała większości. Na szczęście PO ma w Senacie większość. A prezydent jest przewidywalny. Więc zdecydowana większość niekoniecznie jest niezbędna.
Z czym więc problem?
Każdy musi sobie przekalkulować. Rozdającym karty jest PO, a nie my.
To znaczy?
Gdyby PO uznała, że lepiej mieć 240 – 250 głosów, to my takich głosów nie damy. Stąd taka wypowiedź prezesa. Ale z tego, co wiem, Tusk i Pawlak rozmawiają o szczegółach i nie będzie zaskoczenia.
Wystarczą wam trzy ministerstwa, jak dotychczas?
To jest ważne dla dziennikarzy. Dla mnie najważniejsze jest, jak będzie wyglądać reforma centrum rządu. Tak się złożyło, że poprzednie gabinety likwidowały różne resorty, łącząc je i ładując do jednego kotła. Tak powstało monstrum, jakim jest Ministerstwo Infrastruktury.
Dlaczego monstrum?
Wcześniej w jego miejscu funkcjonowały na dobrą sprawę trzy resorty. Wewnątrz tego  monstrum nie było spójności. A państwo ma być sprawne, a nie tanie. Inny przykład: biopaliwa. Sprawy z nimi związane znajdują się w czterech resortach, po kawałku.  Przecież nie da się tym rozsądnie sterować.
To już wiem, o co chodzi. PSL chce powołania większej liczby ministerstw, aby dostać więcej ministerialnych foteli?
Najpierw przeprowadzimy reformę centrum, a potem można rozdzielać stanowiska. Nową strukturę ministerstw przygotowali już eksperci. Ale to nie eksperci decydują, tylko politycy. Trzeba więc usiąść i wspólnie się zastanowić.
Czyli będzie więcej ministerstw. Premier Tusk już w kampanii zapowiadał, że chce wyłączyć z MSWiA administrację.
Jeśli dla skutecznego zarządzania państwem będzie potrzebne więcej ministerstw, to na mocy politycznych decyzji będzie ich więcej. Ale nie ja o tym decyduję, bo jestem prostym leśnikiem. Rozstrzygnie premier.
PSL będzie tym razem pilnować, by w każdym resorcie mieć przynajmniej jednego lub dwóch wiceministrów?
To jest w interesie poszczególnych ministerstw, żeby koalicjant też miał wgląd do tego, co się tam dzieje. Bo jak bronić wspólnie ministra bez tej wiedzy? Nie musi to być wiceminister, czasem może być dyrektor departamentu. Trzeba się przyjrzeć, jak wygląda ta sytuacja w ministerstwach. Bo to jest podział władzy. I wspólna odpowiedzialność.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA