fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mundurowi

Land Rovery będą służyć wojskowym, a nie urzędnikom MON

Szef MON zdecydował, że 20 luksusowych aut terenowych, które stały w garażach Garnizonu Warszawa, trafi do dowódców jednostek liniowych
Skoro land-rovery zostały już kupione, mają służyć dowódcom jednostek liniowych, a nie najwyższym generałom i urzędnikom – uznał minister Tomasz Siemoniak. Kilka dni temu samochody zostały więc wysłane do jednostek, m.in. w Żaganiu, Krakowie, Gdyni, Tomaszowie Mazowieckim, Poznaniu.
Aferę związaną z ich zakupem „Rz" ujawniła wiosną tego roku. Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych (IWSZ) kupił 20 land-roverów discovery. Za każdy zapłacił ponad 250 tys. zł. Są wyposażone m.in. w skórzane fotele i podgrzewane szyby. Wojskowi tłumaczyli, że kupiono je, bo potrzebne będą przy zabezpieczaniu zagranicznych wizyt związanych z prezydencją Polski w UE (nasze przewodnictwo, które zaczęło się 1 lipca, obsługuje jednak głównie BOR, a nie armia).
Już kilka tygodni po zakupie auta rozdysponowano wśród najwyższych dowódców i  urzędników resortu obrony. Kilka zostało w IWSZ. Dostali je dowódcy Wojsk Lądowych, Marynarki Wojennej, Sił Powietrznych, Żandarmerii Wojskowej oraz Centrum Doktryn i Analiz Sił Zbrojnych z Bydgoszczy. Korzystania z land-rovera odmówili m.in. wiceminister obrony Marcin Idzik i szef Inspektoratu Uzbrojenia gen. Andrzej Duks. Po artykułach „Rz" ówczesny szef MON Bogdan Klich zdecydował, że wszystkie limuzyny trafią do Garnizonu Warszawa. – Decyzja ministra Siemoniaka pokazała, że tłumaczenia wojska o prezydencji, by uzasadnić zakup, były naciągane – uważa Janusz Walczak, ekspert wojskowy. – Ale skoro już armia je kupiła, lepiej, że będą z nich korzystać żołnierze, a nie urzędnicy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA