fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Produkcja wróci na Zachód?

AFP
Grzegorz Siemionczyk
Chiny już nie są krajem, gdzie zachodnim firmom bezwarunkowo opłaca się przenieść produkcję. Przeciwnie, coraz częściej sprowadzają one bazę produkcyjną z powrotem na rodzimy rynek – wskazuje w opublikowanym w piątek raporcie Boston Consulting Group
Eksperci firmy konsultingowej nazywają to zjawisko „reshoringiem", w opozycji do terminu „offshoring", oznaczającego przeniesienie procesów produkcyjnych za granicę.
Jak wyliczają, do 2020 r. dzięki temu zjawisku w USA powstanie 3 mln miejsc pracy. A amerykański deficyt handlowy zmniejszy się w tym czasie do 260 mld USD, z 360 mld USD w ub.r. Dla porównania, od kiedy w 2001 r. Chiny przystąpiły do Światowej Organizacji Handlu (WTO), do końca 2009 r., USA straciły na rzecz Państwa Środka około 2,4 mln miejsc pracy – szacował w ub.r. waszyngtoński ośrodek badawczy Economic Policy Institute.
- Koszty produkcji w Chinach rosną, a tymczasem konkurencyjność USA się zwiększa – przyznał Mei Xu, współwłaścicielka wytwórcy świeczek Chesapeake Bay Candle. Jeszcze w ub.r. firma produkowała wyłącznie w Państwie Środka, a dziś połowa jej mocy produkcyjnych mieści się w Stanach Zjednoczonych. Xu tłumaczy, że rozbudowa mocy produkcyjnych w USA pozwoliła jej firmie lepiej reagować na zmiany popytu. Ograniczyła też opóźnienia związane z transportem i biurokracją wśród w chińskich urzędach celnych. Nie wszyscy jednak wierzą, że reshoring okaże się trwałym zjawiskiem. – Tym, co zahamuje ten proces, będą działania chińskich władz, które zawsze znajdą sposoby, aby pomóc rodzimym producentom – powiedział Scott Paul ze Stowarzyszenia na rzecz Amerykańskiego Przemysłu (AAM). Obecnie w amerykańskim Kongresie trwają prace nad ustawą, która pozwoli amerykańskim przedsiębiorstwom domagać się dodatkowych ceł na chiński import, aby w ten sposób zrekompensować straty, jakie ponoszą – zdaniem autorów projektu - wskutek zaniżania przez Pekin kursu juana. Chiny replikują, że ich waluta w ciągu roku umocniła się wobec dolara o ponad 5 proc., a przyjęcie w USA kontrowersyjnej ustawy mogłoby doprowadzić do wojny handlowej.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA