fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Telewizja

„Epoka lodowcowa 2” – recenzja filmu

Polsat
Twórcy „Epoki lodowcowej" pomysłowo wykorzystali schemat kina drogi.
 
W pierwszym filmie samotny mamut Manfred, sepleniący leniwiec Sid i szablozębny tygrys Diego musieli zaopiekować się porzuconym dzieckiem, uciekając przed nadciągającym mrozem. W drugiej części też ruszają w drogę, ale tym razem w obawie przed topniejącym śniegiem, co wieszczy koniec epoki lodowcowej. Manfred – dla przyjaciół Maniek – chciałby porzucić kawalerski stan i założyć rodzinę. Jednak dawno nie spotkał innego mamuta. Zaczyna się nawet obawiać, że może być ostatnim przedstawicielem gatunku. Wreszcie pewnego dnia poznaje mamucicę Elę, ale szanse na związek są marne. Maniek i Ela nie przypadają sobie do gustu. A na dodatek ona uważa się za... oposa.
Tymczasem leniwiec Sid – ofiara kpin ze strony innych zwierząt – marzy o zdobyciu powszechnego szacunku. A Diego z przerażeniem odkrywa, że boi się wody, co w przypadku nadchodzącej odwilży nie wróży mu najlepiej. Grono bohaterów zostało powiększone nie tylko o Elę, ale także tandem oposów z syndromem ADHD – Zdzicha i Edka. To im druga część „Epoki lodowcowej" zawdzięcza kilka niezłych komediowych numerów. Jednak film tryska dowcipem głównie dzięki perypetiom Wiewióra uganiającego się za orzeszkiem. Gryzoń – tak jak w pierwszej części cyklu – zaciekle próbuje rozbić jego łupinę, co znowu prowadzi do kuriozalnych katastrof i absurdalnych gagów. W jednej ze scen ucieka nawet przed watahą wygłodniałych piranii, demonstrując przy tym ciosy i kopnięcia, których nie powstydziłby się żaden mistrz wschodnich sztuk walki z Bruce'em Lee na czele. Kilka chwil z Wiewiórem stanowi świetne połączenie slapstiku rodem z kina niemego i purnonsensowego żartu. Ten szalony gryzoń jest gwiazdą filmu i całego cyklu.   Epoka lodowcowa 2: Odwilż | Polsat | 20.00 | PIĄTEK | 15.50 | SOBOTA
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA