fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Separacja po irańsku

Leila Hatami jako niezależna kobieta irańska w „Rozstaniu”
Gutek Film
„Rozstanie” Asghara Farhadiego otrzymał Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Warszawskie kino Muranów zaprasza na seanse w środę i w czwartek
Opowieść zaczyna się od sceny w sądzie. Młoda kobieta Simin występuje o rozwód. Powód: chce wyjechać z kraju, a mąż decyduje się zostać i pielęgnować chorego ojca. Zaangażowanie do domu opiekunki skończy się dwoma kolejnymi procesami. Nader ma do niej pretensję, że zaniedbując obowiązki, naraziła życie jego ojca. On sam zostanie oskarżony, że podczas szamotaniny przyczynił się do wypadku dziewczyny...
Obejrzyj galerię zdjęćNagrodzone również berlińskim Złotym Niedźwiedziem „Rozstanie", podobnie jak inne filmy Farhadiego, wyłamuje się z częstych schematów irańskiego kina Mohseha Makhmalbafa, jego żony Merzieh Meshkini i córki Samiry, prześladowanych artystów Jafara Panahiego czy Bahmana Gobadiego, a nawet guru irańskich filmowców Abbasa Kiarostamiego.
Farhadi nie pokazuje reżimu ani uciśnionych, stłamszonych kobiet, kamera nie błąka się po pustynnych bezdrożach, nie zagląda do szkół, gdzie chłopcy recytują fragmenty Koranu. Bohaterowie należą do klasy średniej, są inteligentami z dużych miast. To ich oczami reżyser przygląda się swojemu krajowi.
Opowiedziane w zawrotnym tempie, perfekcyjnie zrealizowane „Rozstanie" jest nie tylko historią emancypowania się islamskich kobiet, coraz bardziej zbuntowanych i niezależnych, ale też opowieścią o zderzeniu tradycji i nowoczesności: Simin nie boi się żyć bez męża, lecz młoda opiekunka musi się upewnić, czy może pielęgnować niedołężnego starca, skoro wymaga to wykonywania oblucji jego ciała.
Farhadi obserwuje głębokie różnice klasowe we współczesnym Iranie. Pomiędzy dwiema skłóconymi rodzinami jest wiele uprzedzeń. Bezrobotny mąż opiekunki należy do innego świata niż Nader. Oryginalny tytuł „Separacja" oznacza także odległość pomiędzy nimi.
Delikatnie dotyka też autor filmu stosunku Irańczyków do religii. W czasie śledztwa mąż każe żonie fałszywie przysiąc na Koran: „Kłam – mówi do niej, gdy nikt nie słyszy. – Ja ten grzech wezmę na siebie".
Przy całym ostrym spojrzeniu na swój kraj Farhadi nie nakręcił jednak wyłącznie obrazu polityczno-społecznego. „Rozstanie" to również opowieść o współczesnej moralności. O drobnych kłamstwach, które pociągają następne i mogą doprowadzić do tragedii. Jedno ustępstwo wobec uczciwości powoduje lawinę następnych. Rozprzestrzenia się fałsz rodzący agresję. A wszystko to zdarza się nie w szekspirowskiej tragedii, lecz wśród zwyczajnych ludzi.
Farhadi ostrzega, ale – co ważne – nie moralizuje. Stawia te same pytania, które może zadać Amerykanin czy Europejczyk. I być może na tym polega siła jego kina. Tak jak kiedyś Krzysztof Kieślowski, tak i on w obrazie mocno zakorzenionym w realiach własnego kraju mówi o sprawach uniwersalnych.
„Rozstanie" trzeba koniecznie obejrzeć. W mężczyznach o ciemnej karnacji i kobietach z chustami na włosach widz może rozpoznać siebie.
KONKURS
Dla naszych czytelników mamy 5 podwójnych zaproszeń do kina Muranów, na środę lub czwartek, na godzinę 18.00.
Wygra 5 pierwszych zgłoszeń na adres kultura@rp.pl z linkiem do wybranej recenzji filmu opublikowanej na rp.pl. W tytule mejla proszę wpisać "Rozstanie".
Start konkursu wtorek, 28 lutego, o godz.17.00.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA