fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Umowy studentów dziennych

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Publiczne szkoły wyższe nie chcą zawierać kontraktów ze swoimi żakami, mimo że nakazują im to nowe przepisy, które właśnie wchodzą w życie
Studia stacjonarne na uczelniach publicznych są bezpłatne tylko do czasu. Za powtarzanie zajęć, zajęcia nieobjęte planem studiów trzeba już zapłacić. Od 1 stycznia 2012 r. uczelnie będą mogły też pobierać opłaty za korzystanie z zajęć poza limitem punktów ECTS.

Podpis powinni złożyć wszyscy

Dlatego według Parlamentu Studentów RP, a także Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego uczelnie od 1 października powinny podpisywać umowy ze wszystkimi studentami, także stacjonarnymi. Tak wynika z nowelizacji ustawy z 27 lipca 2005 r.  – Prawo o szkolnictwie wyższym, która w sobotę weszła w życie. – Kontrakt powinien obejmować cały okres studiów i należy go podpisywać już na początku, aby studenci nie byli zaskakiwani opłatami w trakcie studiów – wyjaśnia Bartosz Loba, rzecznik MNiSW.
Uczelnie jednak nie chcą ich zawierać ze wszystkimi osobami uczącymi się na studiach dziennych. Prof. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich, uważa, że nie muszą. Wyjaśnia, że nowelizacja zmienia tylko katalog opłat, a nie generalną zasadę zawierania umów. – Uczelnie będą zawierać umowy, gdy powstanie zobowiązanie finansowe wiążące studenta. Dopóki go nie ma, umowa nie musi być podpisywana – uważa prof. Woźnicki. Według Parlamentu Studentów RP w trakcie prac nad nowelizacją wyraźnie wskazywano, że intencją art. 160 ust. 3 mówiącego o umowach jest ochrona studenta przed silniejszą pozycją uczelni, w tym przed zmianami w trakcie gry, np. podwyżką opłat czy zmianami w programie studiów.

Nowe programy

– Może się bowiem okazać, że uczelnia zlikwiduje kierunek studiów, którego nie prowadzi żadna inna szkoła, i student II roku nie będzie miał się gdzie przenieść – wyjaśnia Dominika Kita, przewodnicząca Parlamentu Studentów RP. Od dziś bowiem uczelnie zyskają też prawo do formułowania własnej, autorskiej oferty kierunków. Dotychczas decydował o nich minister, ustalając listę i określając, czego i w jakim czasie student powinien się nauczyć. Mimo to uczelnie potrafiły zmieniać kierunek w trakcie nauki. – Przed takimi praktykami powinna chronić umowa – uważa Robert Pawłowski, rzecznik praw studenta. Prof. Woźnicki wskazuje jednak, że przed zmianą zasad studiowania chronią przepisy przejściowe nowelizacji. Zgodnie z nimi osoby przyjęte na studia przed 1 października studiują według programów opracowanych na dotychczasowych zasadach. Ponadto prawa studenta określa regulamin studiów. Od 1 października, zgodnie z rozporządzeniem w sprawie warunków, jakim muszą odpowiadać postanowienia regulaminu studiów (DzU nr 160, poz. 958), muszą one wskazywać m.in. termin i sposób podawania do wiadomości studentów planów studiów i programów kształcenia. – Przepisy ustawy czy regulaminów studiów nie dają podstawy do dochodzenia swoich praw w sądzie – zwraca uwagę Dominika Kita. Możliwość obrony daje tylko umowa. – Inwestujemy w naukę co najmniej pięć lat swojego życia i nie chcielibyśmy ponosić konsekwencji decyzji władz uczelni, nie zawsze zgodnych z naszym interesem – podkreśla. Ważne zmiany na uczelniach Każdy student ma prawo do: - jawnej obrony pracy dyplomowej i dostępu do jej recenzji; - umowy określającej warunki odpłatności za usługi edukacyjne, w tym powtarzanie zajęć i warunkowe wpisanie na semestr; - ulgi komunikacyjnej w wysokości 51 proc. Każda uczelnia może: - przygotować własną ofertę studiów, tzn. tworzyć nowe kierunki; - wydawać dyplom ze swoim godłem, minister nauki nie będzie już bowiem określać wzorów dyplomów. Szkoły wyższe muszą monitorować losy zawodowe absolwentów, będzie też powołany rzecznik praw absolwentów. podstawa prawna: ustawa z 18 marca 2011 r. DzU nr 84, poz. 455 więcej w serwisie: Twoje prawo » Edukacja, oświata, wychowanie
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA