fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Będziemy bronić strefy euro

AFP
Danuta Walewska
Berlin i Paryż opowiadają się za powstaniem gospodarczego rządu eurolandu. Członkowie strefy euro mają przyjąć ograniczenia dotyczące długu publicznego
– Jesteśmy zdecydowani wzmocnić euro, ale potrzebujemy do tego ściślejszej współpracy między krajami członkowskimi eurogrupy. Muszą one także zbilansować budżety i obniżyć deficyt. Tak będzie wyglądała nasza nadrzędna polityka – mówiła kanclerz Niemiec po zakończeniu paryskiego spotkania z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym. – Będziemy ratować gospodarkę wieloma środkami, a przywódcy unijni muszą się teraz naprawdę przyłożyć, żeby odzyskać zaufanie rynków. Strefa euro zmierza do zupełnie nowego etapu – dodała.
Prezydent Francji podkreślił, że nie ma żadnej różnicy zdań pomiędzy nim a kanclerz Niemiec; obydwoje chcą, aby istniał prawdziwy rząd europejski, którego członkami byliby premierzy i prezydenci krajów członkowskich. Eurogabinet spotykałby się na posiedzeniach dwa razy w roku. Jego pierwszym szefem miałby zostać Herman Van Rompuy, szef Rady Europejskiej. Otrzyma on już wkrótce od Merkel i Sarkozy'ego list z ich propozycjami uzdrowienia strefy euro, wśród których znajduje się również podatek od transakcji finansowych.
– Potem strefa euro mogłaby mieć własnego prezydenta, który byłby wybierany co 2,5 roku – mówiła Angela Merkel.
Prezydent Francji i kanclerz Niemiec ujawnili również, że kotwica określająca dozwolony poziom długu publicznego zostanie zapisana w konstytucjach obu krajów. Propozycja, aby zrobiły to również pozostałe państwa eurolandu, zostanie wysłana do wszystkich stolic. W ten sposób nie będzie już możliwe, aby rządzące mniejszości polityczne mogły decydować o przekroczeniu dopuszczalnego poziomu zadłużenia. Po komentarzach kanclerz Merkel i prezydenta Sarkozy'ego rynki, na których wczoraj panowało ożywienie, straciły optymizm. W Nowym Jorku spadały indeksy, zarówno Dow Jones, jak i Standard & Poor's 500.
Zanim jeszcze zaczęło się spotkanie kanclerz Niemiec i prezydenta Francji, wiadomo było jedno: nie mają w planach rozmów o euroobligacjach.
– Decyzja o emisji euroobligacji w tej chwili by nam nie pomogła; europejscy przywódcy muszą krok po kroku doprowadzić do zakończenia europejskiego kryzysu zadłużeniowego. Naprawdę nie jestem przekonana co do tego, że Europa wykorzystała już wszystkie możliwe środki do ratowania gospodarki. Jedno wielkie uderzenie (wprowadzenie euroobligacji – red.) tutaj nie pomoże – przekonywała Merkel. Niemniej rynki oczekiwały, że efektem spotkania dwóch najważniejszych obecnie przywódców strefy euro i całej Unii Europejskiej będzie jakieś kluczowe działanie w dzisiejszej bardzo trudnej sytuacji. Byłyby nim euroobligacje, których Niemcy zdecydowanie nie chcą. Tak samo jak niechętnie widzą zwiększanie pomocy dla najbardziej zadłużonych krajów strefy euro. Ale skreślenie euroobligacji z programu spotkania Merkel – Sarkozy wcale nie oznacza, że ten temat został zarzucony. Jak poinformowała wczoraj Komisja Europejska, późną jesienią komisarz UE ds. walutowych i gospodarczych Olli Rehn przedstawi raport na temat wykonalności tego projektu.

Gospodarka UE zwalnia

Tylko o 0,2 proc. wzrósł w II kw. w porównaniu z I kw. PKB strefy euro. Ekonomistów zaskoczyły słabe dane z Niemiec. Także o 0,2 proc. zwiększył się PKB całej Unii Europejskiej – podał Eurostat.
Najbardziej niepokojące jest drastyczne spowolnienie niemieckiej gospodarki, która dotychczas była lokomotywą dla całej Unii. Korzystała z tego także Polska (ponad 20 proc. naszego eksportu trafia za Odrę). We wtorek okazało się, że niemiecki PKB w II kw. wzrósł jedynie o 0,1 proc. wobec I kw., po wzroście o 1,3 proc. w ciągu pierwszych trzech miesięcy roku (r./r. wzrost wyniósł odpowiednio: 2,8 proc. i 4,6 proc.). Jeszcze gorsze wyniki notuje gospodarka Francji: w ujęciu kwartalnym nie rozwijała się w ogóle w II kw. (r./r. wzrosła o 1,6 proc.). Podobnie jest w przypadku Portugalii. Recesja nadal nęka gospodarkę Grecji. Za to Hiszpania rozwijała się w tempie 0,2 proc., głównie dzięki eksportowi, bo popyt wewnętrzny wciąż w tym kraju spada. Włoski PKB zwiększył się w II kw. jedynie o 0,3 proc.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA