fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata

Najbardziej dramatyczne sceny filmowe oddają też dramatyzm dziejowy, kiedy w bitwie warszawskiej naprawdę ważyły się losy Polski, a może też całej Europy i świata. Fot. Krzysztof Wojciewski
__Archiwum__
Dziennik Lorda d’Abernona: Oto fragmenty książki lorda Edgara Vincenta wicehrabiego d’Abernona „Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata”, wydanej w Londynie w 1931 roku na podstawie jego zapisków prowadzonych od 21 lipca do 2 września 1920 r. W czerwcu 1920 r. autor został ambasadorem Wielkiej Brytanii w Berlinie, skąd premier Lloyd George po fiasku brytyjskiej mediacji w sprawie zawarcia pokoju (lub choćby rozejmu) między Polską i bolszewicką Rosją skierował go do Warszawy jako szefa międzysojuszniczej misji alianckiej. Tekst wedle tłumaczenia na język polski z roku 1932
Zdaniem mojem, nie ulega żadnej wątpliwości, że bitwa pod Warszawą w 1920 roku posiada wiele tych cech, które są konieczne, jeżeli pewne wydarzenia mają mieć wszechświatowe znaczenie. Walczące ze sobą cywilizacje były do gruntu odmienne, cele i metody przeciwników najostrzej sprzeczne ze sobą, nie była to więc waśń pokrewnych sobie plemion, lecz raczej zmaganie się zbrojne dwóch zasadniczo rozbieżnych światopoglądów. (...) Gdyby Piłsudski i Weygand w bitwie pod Warszawą nie zdołali powstrzymać triumfalnego pochodu armji sowieckiej, to nie tylko chrześcijaństwo doznałoby klęski, lecz i cała cywilizacja zachodnia znalazłaby się w niebezpieczeństwie. Bitwa pod Tours ocaliła naszych przodków brytyjskich oraz ich galijskich sąsiadów od jarzma Koranu. Bitwa natomiast pod Warszawą, rzec można śmiało, wybawiła środkową a także częściowo i zachodnią Europę od jeszcze bardziej wywrotowego niebezpieczeństwa, to jest od fanatycznej tyranji Sowietów.
(...) Przeciwnicy zaś Polaków nie kierowali się ambicją w wyższem tego słowa znaczeniu, lecz nienawiścią klasową, nie szli tworzyć, lecz obalać istniejący porządek i to nie drogą dyplomatycznego porozumienia, lecz przez zniszczenie wszystkiego, na czem opierają się nasze zasady religji, sprawiedliwości i dobrej wiary.
(...) Poza tem niebezpieczeństwem, któremu Bitwa Warszawska zapobiegła, zasługuje ona jeszcze z innego względu na specjalną uwagę. Rzadko bowiem w której wojnie wielkie zasady strategii zostały uwypuklone tak jasno, jak w bitwie stoczonej w środkowych okręgach Polski w sierpniu 1920 roku.
(...) Widzimy oto, że można uratować najcięższą nawet pozycję, jeśli się da genjuszowi strategicznemu wolne pole działania.
Warszawa, 25 lipca 1920 roku
Pierwsze wrażenie, jakie odniosłem, przejeżdżając przez miasto w drodze z dworca do poselstwa angielskiego, było to zdziwienie, wywołane normalnym, codziennym nastrojem ludności. Na ulicach ani śladu alarmu czy paniki, tak, że nie było widać, iż wzniosły trud służby wojskowej powołał do szeregów męską część narodu. (...) Zjawiskiem niezwykłem były liczne procesje religijne. (...)
Warszawa, 28 lipca 1920 roku
Dominującą tu osobistością jest bezsprzecznie Marszałek Piłsudski (...). Gorący patriota, człowiek ogromnej odwagi i siły charakteru. (...) Powierzchowność tak uderzająca, że niemal teatralna. Nie kopjuje wszystkich cywilizowanych zwyczajów obcowania, będąc za to wspaniałym typem nachmurzonego genjusza.
Warszawa, 27 lipca 1920 roku
Dziś wieczór nadzwyczaj pomyślnie odbyło się posiedzenie Anglo-Francuskiej Misji z Komitetem Obrony Narodowej polskiego gabinetu. (...) Uznano za wskazane nie mianować Weyganda oficjalnym szefem sztabu, lecz doradcą przy polskim szefie, jednakże z prawem wglądu we wszelkiego rodzaju dokumenty, rozkazy itp. Wszyscy zgodzili się i przystali na to, że uwagi Weyganda przyjmowane będą z jak największą rozwagą. (...)
Warszawa, 1 sierpnia 1920 roku
(...) Aczkolwiek bolszewicy zbliżają się ciągle, jednak armja polska wykazuje pewne postępy w organizowaniu wzmożonego oporu. Przedsięwzięto energiczne środki w celu wytropienia maruderów i dezerterów. Oficerowie uchybiający swym obowiązkom bezzwłocznie stawieni zostali przed sąd wojenny, przyśpieszono również dostawę amunicji dla armji.
Warszawa, 4 sierpnia 1920 roku
(...) Polacy oświadczają stanowczo, że zdecydowani są bronić Warszawy do ostatniego tchu i nie przestać walczyć nawet w razie utraty Warszawy. (...)
Warszawa, 5 sierpnia 1920 roku
(...) generał Rozwadowski oświadczył, że polski Sztab Generalny przyjmuje na siebie zupełną odpowiedzialność w związku z przygotowywaniem obrony, niemniej jednak jak najchętniej skorzysta z uwag generała Weyganda. (...) dodając jedynie, że wojska polskie mają tę właściwą sobie cechę, iż przy prowadzeniu defensywy ulegają naporowi wroga, podczas gdy w czasie ofensywy z niezmiennem szczęściem zwyciężają. A zatem armja polska musi przejść do ataku. (...)
Warszawa, 7 sierpnia 1920 roku
(...) Dzisiaj popołudniu zwiedziłem projektowany nowy front w kierunku Mińska Mazowieckiego. Warszawa otoczona jest potrójną siecią drutów kolczastych w promieniu 20 kilometrów, oraz pewną liczbą okopów ochronnych dla wojska. Druga linja drutów kolczastych przytyka do przedmieść Warszawy. Całą tę pracę wykonano w ciągu ostatnich dwóch tygodni pod kierunkiem technicznie wyszkolonych oficerów. (...)
Warszawa, 11 sierpnia 1920 roku
(...) zniszczenie armji bolszewickiej jest tym nieodzownym warunkiem trwałego pokoju z bolszewikami. (...) Traktat taki byłby mniej wart od papieru, na jakim by go spisano. Wielkie wojenne zwycięstwo jest nieodzownym wstępem do poważnych pertraktacyj z bolszewikami. (...)
Warszawa, 13 sierpnia 1920 roku
(...) siły polskie skoncentrowane są na północy w odległości 20 kilometrów od Warszawy. Właśnie teraz rozpoczyna się bitwa. Weygand utrzymuje, iż wojska polskie są dostatecznie silne, by móc przeciwstawić się skutecznie atakowi nieprzyjaciela, z tem jednakże zastrzeżeniem, że dowódcy nie potracą głów, a żołnierze dzielnie spełniać będą rozkazy. (...).
Powróciłem właśnie z pozycyj frontowych pod Radzyminem, położonym na północy, w odległości 12 mil ang. od Warszawy. (...)
W drodze powrotnej natknąłem się na kilku jeńców bolszewickich, wziętych dopiero co do niewoli. Wyglądali oni łagodnie, bez cienia entuzjazmu, fanatyzmu czy przekonania – zwykli wieśniacy, dobrze odkarmieni, w porządnych butach bez śladu jakiegokolwiek munduru. (...)
O armji bolszewickiej wyrażają się źle i twierdzą, iż panuje w niej wielki niedostatek amunicji (...)
Przesilenie.
(...) Niewiadome, kto był rzeczywistym twórcą polskiego planu obrony, jednak zarówno oświadczenia Weyganda jak i Piłsudskiego każą wnioskować, iż osobistej inicjatywie Piłsudskiego zawdzięczać należy najśmielsze posunięcia tego planu. (...).
Atak flankowy.
(...) W ciągu 16-ego i 17-ego sierpnia przeszły wojska pod wodzą Piłsudskiego nieprawdopodobnie wielką przestrzeń. (...) Zdumienie nieprzyjaciela nie miało granic. Dopiero wczesnym rankiem 18 sierpnia wojska Piłsudskiego napotkały poważny opór.
Czemu należy przypisać, że Tuchaczewski pozostawił swe główne linje komunikacyjne bez należytej osłony? Były po temu trzy następujące przyczyny: Przede wszystkiem liczył on na to, że kawalerja Budionnego zaabsorbuje całe polskie prawe skrzydło; sądził poza tem, że Polacy zbytnio już podupadli na duchu, by mogli zgotować jakąkolwiek strategiczną niespodziankę; po trzecie odczuł on na innych odcinkach frontu tak groźne obostrzenie walki, że był zmuszony ściągnąć ze swych dróg komunikacyjnych resztę wojsk potrzebną na innych pozycjach.
(...) Na północy od Warszawy oraz bezpośrednio pod samem miastem ustawiczne walki kończyły się naprzemian bądź to zwycięstwem, bądź porażką Rosjan; przedmieścia zaś Warszawy wielokrotnie przechodziły z rąk do rąk, a obrona polska, głównie dzięki korzystnej koncentracji artylerii, utrzymywała linję ataku stale na tych samych pozycjach. Naczelny dowódca armji rosyjskiej za późno zdał sobie sprawę z fatalnego rozproszenia sił i siał teraz rozkaz za rozkazem na północ i na południe do swych szeroko rozstawionych wojsk, by szły na pomoc zagrożonej pozycji środkowej. Na próżno. (...)
Drugim terenem nieustannie trwających walk był odcinek frontu, położony na północno-zachodniej stronie od Warszawy w okolicach Modlina. Tutaj to wojska polskie pod energicznem dowództwem generała Sikorskiego nie tylko, że przeszkodziły Rosjanom w przeprawie przez Wisłę, lecz odparły ich aż do linji Narwi i Wkry. (...)
Poznań, 17 sierpnia 1920 roku
Zuchwały cios przeszedł wszelkie oczekiwania – obecnie armja bolszewicka stoi przed możliwością zupełnego pogromu. (...). Wojska Piłsudskiego znajdują się obecnie na linji Kołbiel – Radzyń – Włodawa. Na zachód od Warszawy wojska polskie odniosły również znaczne zwycięstwo, pomimo że uważano je za zupełnie zdemoralizowane. (...)
Poznań, 18 sierpnia 1920 roku
Powodzenie za powodzeniem. Zwycięski pochód Piłsudskiego trwa ciągle. (...) Siły nasze dotarły już do Łukowa, nieprzyjaciel natomiast po okazaniu słabego oporu w okolicach Białej i Międzyrzeca cofa się dalej i dalej. (...)
Poznań, 19 sierpnia 1920 roku
Wysłałem dziś do Londynu depeszę następującej treści. „Polska kontrofenzywa skierowana przeciw lewemu skrzydłu armji rosyjskiej przemieniła zupełnie sytuacją wojenną. Nieprzyjaciel, który docierał już do bram Warszawy, odrzucony został poza Narew i Bug. Polacy wzięli do niewoli wiele tysięcy jeńców". (...)
Warszawa, 20 sierpnia 1920 roku
(...) Bolszewicy, ścigani przez Polaków, cofają się dalej i dalej, a przestrzeń przebyta przez wojska polskie jest wprost zdumiewająca. (...)
Warszawa, 21 sierpnia 1920 roku
Między władzami moskiewskiemi a Budionnym doszło do porządnego zatargu. Telegramy z Moskwy nakazywały mu spieszyć z ratunkiem na zagrożony północny front, on jednak odpowiedział, iż znajduje się właśnie 15 kilometrów od Lwowa i musi przede wszystkiem zdobyć Lwów. Posyłając Moskwie swą odmowną odpowiedź, jawnie drwił Budionnyj z najwyższych władz sowieckich, wiadomo bowiem, że otrzymał uprzednio gwałtowną depeszę od samego Trockiego. W rezultacie nie pójdzie Budionnyj z pomocą na północ, ani także Lwowa nie zdobędzie. (...)
Warszawa, 23 sierpnia 1920 roku
Ostatnie obliczenia zdobyczy wojennej wykazują: 60 000 jeńców, 100 armat i 1000 karabinów maszynowych, amunicji bardzo niewiele, natomiast ogromną ilość pieniędzy papierowych o wątpliwej wartości. Rząd polski ma teraz nie lada kłopoty z wyżywieniem takiej masy jeńców. Wziąłem sobie za zadanie przekonać się naocznie, w jakich warunkach żyją jeńcy rosyjscy (...) Nie dostrzegłem żadnego śladu znęcania się nad bezbronnymi. Jeńcy uważani są przez Polaków raczej za nieszczęśliwe ofiary niż za znienawidzonych wrogów. Widziałem, że są zdrowo i dobrze karmieni, a większość z nich robi wrażenie uszczęśliwionych z tego, że oto żyje sobie bezpiecznie i daleko od linji frontu.
Paryż, 29 sierpnia 1920 roku
(...) Radcliffe utrzymuje, że pod względem tragizmu zwycięstwo armji polskiej nie ma sobie równego w dziejach wojen. Uznanie całe należy się Polsce za spełnienie tego bohaterstwa. Zasługi Polski podkreśla jeszcze ten fakt, że w czasie, gdy staczała ona swą wielką bitwę, niejedno zaprzyjaźnione z nią mocarstwo starało się zniewolić Rząd Polski do przyjęcia warunków dyktowanych przez Sowiety. (...)
—opracował Maciej Rosalak
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA