fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jak wyglądały ostatnie lata życia Andrzeja Leppera

W 2010 r. Andrzej Lepper jako zagraniczny obserwator nadzorował wybory na Białorusi
PAP
Poza Sejmem. Ciężka choroba syna, problemy małżeńskie, niepowodzenia w powrocie do wielkiej polityki
Pytanie: co zabiło człowieka, który przez dwie dekady elektryzował polską scenę polityczną, nie schodzi od piątku z ust Polaków.
Podobnie jak wątpliwości dotyczące okoliczności śmierci kontrowersyjnego polityka, który przeszedł długą drogę od ludowego watażki w gumofilcach organizującego protest zadłużonych rolników do eleganckich garniturów i fotela wicepremiera, by zostać strąconym w polityczny niebyt w wyniku m.in. tzw. seksafery i afery gruntowej.
Działaczom Samoobrony trudno uwierzyć w samobójstwo lidera. – Ludzie, którzy się wieszają, robią to w nocy, a nie w dzień – komentowała była posłanka Danuta Hojarska. – To był mocny, silny facet. – Owszem, był przygaszony, ale człowiek, który planuje przyszłość, nie chwyta za sznur – rozkłada ręce Piotr Tymochowicz, specjalista od wizerunku politycznego, który od lat był bardzo blisko Leppera.
– To samobójstwo jest dla mnie kompletnie niewytłumaczalne – dodaje Mateusz Piskorski, były poseł i rzecznik Samoobrony. Z byłym posłem Januszem Maksymiukiem w piątek mieli się spotkać z Lepperem w siedzibie partii, by rozmawiać o starcie w wyborach. – Chciał przeformatować Samoobronę, włączyć do niej związki zawodowe i stowarzyszenia krytykujące obecną rzeczywistość, by później współtworzyć opozycję – opowiada. – Często dzwonił i pytał, czy to dobry plan.

Kierunek Białoruś

Internet zaroił się od sugestii, że warto się przyjrzeć „sprawom na froncie wschodnim". Lepper uzyskał tytuły m.in. doktora honoris causa na uczelniach w Kijowie i Moskwie, a na Białorusi był jednym z najlepiej przyjmowanych polskich polityków. W 2010 r. wraz z Piskorskim, jako zagraniczni obserwatorzy wyborów prezydenckich, które po raz kolejny wygrał Łukaszenko, uznali je za w pełni demokratyczne.
Białoruskie MSZ uznało, że „śmierć słynnego polityka przed wyborami parlamentarnymi w Polsce wzbudza zaniepokojenie", i zaapelowało o przeprowadzenie „obiektywnego i wszechstronnego śledztwa", tym bardziej że „to nie była pierwsza śmierć wśród kierownictwa partii w tym roku" (chodzi o czerwcowe samobójstwo Wiesława Podgórskiego, doradcy Leppera ds. kultury).
Lider Samoobrony w 2010 r. wraz z Piotrem Rybą (też zamieszanym w aferę gruntową) objęli 67 proc. udziałów w firmie konsultingowej APA Trade, która miała się zajmować międzynarodowym kojarzeniem przedsiębiorców, głównie na Białorusi i Ukrainie. Efekty tej działalności są bliżej nieznane. – Bo raczej ich nie było – uważa Tymochowicz. – Sam go namawiałem na taką międzynarodową spółkę, byliśmy już po słowie, mieliśmy wystartować jesienią.
Jacek Piechota, były minister gospodarki obecnie związany z Polsko-Ukraińską Izbą Gospodarczą, prowadzący własną firmę doradczą Piechota Solution Partners, nie słyszał o aktywności biznesowej Leppera na Wschodzie: – Obiło mi się tylko o uszy, że zakładali czy mieli zakładać jakąś fundację z Borysiukiem (Bolesław Borysiuk był doradcą Samoobrony, a potem doradcą Piotra Farfała z LPR – red.).
– Biznes na Białorusi jest super, ale ryzykowny – mówi z kolei pragnący zachować anonimowość biznesmen, który od lat zajmuje się tamtym rynkiem. – I jeśli ktoś chce sukces oprzeć na koneksjach politycznych, to prędzej czy później musi się uwikłać w relacje z byłymi albo obecnymi tamtejszymi specsłużbami.

Tajemnice państwa

Na inny wątek zwraca uwagę redaktor naczelny „Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz. Zeznał w prokuraturze, że ma nagranie sprzed kilku miesięcy, na którym Lepper ujawnił, kto był źródłem przecieku w tzw. aferze gruntowej. Nagranie ma potwierdzać hipotezę prokuratury z 2007 r., że sprawcą przecieku o akcji CBA miał być ówczesny szef MSWiA Janusz Kaczmarek, który przekazał tę wiedzę biznesmenowi Ryszardowi Krauzemu.
– Lepper bardzo bał się o życie – mówi „Rz" Sakiewicz. Wyjaśnia, że „GP" wcześniej nie opublikowała nagrania, bo Lepper się na to nie zgodził.
„Pamiętacie Klewki?" – pyta z  kolei jeden z internautów. – „Wyśmiewali się z Leppera, a potem wyszło, że w pobliskich Szymanach lądowały samoloty CIA. Lepper musiał znać niejedną wstydliwą tajemnicę państwa polskiego, od lewicy po prawicę".
Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk zaapelował do Prokuratora Generalnego, by osobiście nadzorował śledztwo w sprawie śmierci Leppera. Argumentował m. in., że jako wiecepremier miał on dostęp do wielu niejawnych informacji.

„Wciąż istniejemy"

W wyborach w 2007 r. Samoobrona nie przekroczyła progu wyborczego. Rok później Lepper odpadł w wyścigu do Senatu. W 2010 r. startował w wyborach prezydenckich. Zajął siódme miejsce na 12 kandydatów. Czas dzielił między podtrzymywanie aktywności politycznej i liczne rozprawy sądowe, na których stawał jako świadek i oskarżony (od 2010 r. ciążył na nim zarzut składania fałszywych zeznań w sprawie przecieku z afery gruntowej – kolejną rozprawę wyznaczono na 16 sierpnia).
W rodzinnym Zielnowie pod  Darłowem bywał rzadko. Choć starał się podtrzymywać przekonanie, że w jego życiu niewiele się zmieniło. Przypominał się w gazetach lokalnych, pozując do zdjęć z wnuczkami, zapraszał czytelników, by pokazać „Jak mieszkają Irena i Andrzej Lepperowie", i co jakiś czas zapewniał, że „ja i partia wciąż istniejemy".
W tym czasie ciężko na wątrobę chorował jego syn Tomasz, który od lat zajmował się gospodarstwem. Na dodatek Lepperowi rozpadło się małżeństwo. Zanosiło się na to już w 2007 r.
„Święty nie jestem. Warszawa kusiła różnymi imprezami, uroczystościami. Alkohol ośmielał. No i stało się. Kilka razy zdradziłem żonę" – wyznał w „Super Ekspressie". Później w programie TVN „Teraz My" zapewniał, że „żona mu wybaczyła". Nie jest jednak tajemnicą, że ostatnio coraz rzadziej pojawiał się w Zielnowie.
– Ta separacja to było dla niego wielkie przeżycie, ale przecież rodzina to nie tylko relacje małżeńskie – mówi Tymochowicz. – Dla niego rodzina była bardzo ważna, dlatego walczył o zdrowie syna, jak mógł. To był twardy człowiek i choć przybity, kłopoty rodzinne nie popchnęłyby go do samobójstwa. Chyba tylko śmierć syna, a przecież stan Tomka się poprawił.
Prokuratura wstępnie orzekła, że powodem samobójstwa mogły być kłopoty finansowe. – To możliwe – mówi jeden z mieszkańców Zielnowa.
– Walka z chorobą syna kosztuje, polityka też. A ja mam z Lepperami sąsiadujące łąki. I tam zawsze mnóstwo koni i bydła się pasło. A tak od dwóch mniej więcej lat ani zwierzęcia. Tymochowicz: – Ja mu mówiłem uczciwie, że na powrót do polityki nie ma szans, namawiałem, by pomyślał o przyszłości, nie o mrzonkach. Ale to już przypadłość polityków z długim stażem, że bez polityki nie wyobrażają sobie życia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA