fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Dowgielewicz: Polska wie, jak zwiększyć wzrost gospodarczy

ROL
Polska zajmie się podczas przewodnictwa w UE 886 sprawami – mówi pełnomocnik rządu ds. polskiej prezydencji w UE
Którą sprawę może pan wskazać jako tę, która na pewno będzie załatwiona w czasie polskiej prezydencji?
Mikołaj Dowgielewicz, pełnomocnik rządu ds. polskiej prezydencji w UE: Liczę, że zakończymy rozmowy z Ukrainą o umowie stowarzyszeniowej, że podpiszemy traktat akcesyjny z Chorwacją. Jest 886 spraw, którymi Polska będzie się zajmować. Wiele będziemy chcieli zakończyć, np. patent europejski, o którym dyskutuje się od 30 lat.
A co będzie najtrudniejsze? Negocjacje w sprawie budżetu na lata 2014 – 2020?
Te rozmowy będą bardzo trudne. Jesteśmy na początku negocjacji. Polska prezydencja ma rozpisane na niemal każdy dzień rozmowy w tej sprawie. Postęp będzie trudny, praca – dość niewdzięczna, bo nie będzie prowadziła do łatwych kompromisów.
Co będzie największym zarzewiem sporów?
Pozycja netto każdego kraju, czyli kto ile wpłaca do kasy, kto ile wypłaca. Chcemy trochę odejść od tego spojrzenia. Dlatego zaproponowaliśmy jesienną konferencję, która ma zaangażować parlamentarzystów z całej UE w rozmowy o tym, jak budżet uczynić najbardziej korzystnym dla UE.
Na początek naszej prezydencji przypada dopinanie rozmów o pomocy dla Grecji. Co możemy zrobić jako kraj spoza strefy euro?
Jeśli chodzi o pakiet ratunkowy dla Grecji, czyli to, kto się składa na ten fundusz i jakie warunki formułuje, to zadanie dla Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Centralnego, Komisji Europejskiej i grupy euro.
Polska będzie stać z boku?
Nie da się stać z boku, jeśli mówimy o kryzysie UE mającym wręcz egzystencjalny charakter. Musimy wziąć swoją część odpowiedzialności. Spróbujemy wyprowadzić UE z zaułka: rozmów tylko o tym, co się ma wydarzyć w najbliższych dniach czy tygodniach, i naprowadzić na dyskusję o strategii długofalowej. Dlatego Polska mówi o źródłach wzrostu gospodarczego.
Często pada deklaracja, że Polska doprowadzi do rozwoju, wzrostu gospodarczego. Co konkretnie zrobimy?
Będziemy mieli wiele propozycji z Komisji Europejskiej dotyczących m.in. obniżenia opłat roamingowych, stworzenia do 2015 r. jednolitego rynku w handlu elektronicznym. Minister Krzysztof Kwiatkowski skutecznie lobbuje w sprawie stworzenia tzw. 28. reżimu prawnego, który będzie pozwalał na  bezpieczne i pewne robienie zakupów przez Internet w innym państwie członkowskim. Do tego dochodzą deregulacje, stworzenie ułatwień dla mikroprzedsiębiorstw, ułatwienia w uzyskaniu kredytów.
Czy nie jest zbyt ryzykowne obiecywanie sukcesów w walce z kryzysem? Możemy być z tego potem rozliczani.
My nie tyle mówimy o walce z kryzysem, ile o tym, jak zwiększać wzrost gospodarczy. Jesienią przedstawimy raport, który przygotowaliśmy z Bankiem Światowym, o źródłach wzrostu gospodarczego w Europie. Nie chcemy wchodzić na tory dyskusji, które da się sprowadzić do straszenia np. Francji polskim hydraulikiem. Chcemy doprowadzić do zgody w UE co do tego, że trzeba działać długofalowo w kwestii rozwoju rynku wewnętrznego. Dlatego mówimy o rynku elektronicznym czy małych i średnich przedsiębiorstwach, o deregulacji. To są tematy, w przypadku których nie ma podziałów na Południe i Północ, Wschód i Zachód.
Organizacje pozarządowe skarżą się, że za mało ich postulatów uwzględniono wśród priorytetów prezydencji.
Od rozpoczęcia przygotowań prezydencji trwały konsultacje z organizacjami pozarządowymi. Były dwie lub trzy konferencje w tej sprawie, jedna duża w Kancelarii Premiera. Spotykaliśmy się z poszczególnymi organizacjami, m.in. z Greenpeace'em, Grupą Zagranica. Zrobiliśmy też konkurs dla organizacji na projekty edukacyjne i informacyjne. Trudno sprawić, by wszyscy byli zadowoleni.
Polski Komitet Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu twierdzi, że Polska w priorytetach prezydencji zwraca za małą uwagę na problem biedy. Jednym z celów strategii UE "Europa 2020" jest właśnie wyjście z ubóstwa 20 mln ludzi.
Problem ubóstwa w UE jest bardzo widoczny w programie polskiej prezydencji. Mówimy przecież o budżecie, który ma prowadzić do większej spójności społecznej, ekonomicznej i terytorialnej – to najlepszy sposób na wyjście z ubóstwa w wielu krajach UE. W Polsce jest w tej chwili mniej ludzi ubogich niż było 10 lat temu, dzięki wzrostowi gospodarczemu.
Prezydencja zbiega się z  kampanią wyborczą, protesty zaczęli już związkowcy. Jak rząd sobie poradzi z ewentualnymi zakłóceniami?
Związkowcy mają prawo manifestować. Wie to także każdy w Europie. Ale każdy polityk w Polsce powinien trzymać kciuki za polską prezydencję, bo to, co będzie się działo w parlamencie i polskich mediach, będzie bardziej niż zazwyczaj zauważane w Europie. Dlatego powinniśmy działać w duchu kolegialnej solidarności wobec własnego państwa.
Rząd w obecnym składzie zdąży uczestniczyć w Radzie Europejskiej zamykającej polską prezydencję?
To zależy od tego, kiedy dokładnie będą wybory. Posiedzenie Rady Europejskiej odbędzie się dziewiątego grudnia. Biorę pod uwagę to, że po wyborach może być nowy rząd, jednak z sondaży można wnioskować, że Polacy będą chcieli kontynuacji obecnego rządu.
A pan chciałby kontynuować pracę w nowym rządzie?
Przede wszystkim chciałbym doprowadzić do szczęśliwego finału polską prezydencję. Na razie nie mam żadnych dalszych planów, choć zawsze praca dla Donalda Tuska jest dla mnie przyjemnością i zaszczytem.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA