fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Zbigniew Witwicki skończył wczoraj 90 lat

materiały prasowe
Zdzisław Witwicki - jeden z twórców tzw. polskiej szkoły ilustracji, twórca takich bajkowych postaci jak Krasnal Hałabała czy Wróbelka Elemelka, skończył wczoraj 90 lat
— Ech, ten Krasnal Hałabała - macha ręką. - Cały czas pokutuje. Nawet są przedszkola jego imienia. Ale pochwalę się, że przedszkole w centrum Warszawy przy ul. Kruczej nosi imię Zdzisława Witwickiego!
Ja wychowywałem się poza stolicą, w Kole, nad piękną rzeką Wartą, w krajobrazie malowniczym, otoczonym nieskażoną przyrodą. Czy tamte lata miały jakiś wpływ na moją twórczość? Być może, choć przecież później przyszło to, co najgorsze, czyli wojna, która zaciążyła na mojej młodości — wspominał przed dwoma laty na łamach Dziennika Wschodniego.
Wszystko podobno zaczęło się od tego, że w czasie wojny sam sobie, a także koleżankom i kolegom, robił ilustracje do szkolnych lektur. Nic dziwnego, że gdy w 1946 roku otworzyła się taka możliwość, zdał do warszawskiej ASP  na wydział grafiki. Po studiach trafił do wydawnictwa Nasza Księgarnia. Szybko został redaktorem artystyczno-graficznym.
Jego debiutancką książeczką był "Mały ratownik" Adama Bahdaja.
W sumie zilustrował ponad siedemdziesiąt książek. Wśród nich: "Malowany ul" Adama Bahdaja, "Pajacyk Faramuszk" Guglielma Zucconiego, "O wróbelku Elemelku", "Wróbelek Elemelek i jego przyjaciel", "Psoty i kłopoty wróbelka Elemelka" Hanny Łochockiej, "Pimsa, którego nie ma" Joanny Papuzińskiej, "Z przygód krasnala Hałabały" Janiny Krzemienieckiej, "Zimę z białym niedźwiedziem" Heleny Bechlerowej, "Krasnalka Gapcia" Wiery Badalskiej i "Apolejkę i jej osiołka" Marii Krüger. Projektował też obwoluty płyt, okolicznościowe pocztówki, kalendarze. Jego prace pokazywano w kraju i za granicą, m.in. w Bolonii, Pradze, Bratysławie i Londynie. Jest laureatem Medalu Polskiej Sekcji IBBY (International Board on Books for Young People) w 2001, i Medalu Zasłużony Kulturze Gloria Artis (2010).
Największą sławę zyskał oczywiście jako twórca graficznych wizerunków krasnala Hałabały i wróbelka Elemelka. Hałabałę z powojennego wydania opowiastki Lucyny Krzemienieckiej każdy pamięta - długie cienkie nóżki  w czerwonych bucikach, szpiczasta czapka, rozrzedzona broda.
Elemelka też trudno byłoby nie rozpoznać, nawet gdyby ukrywał się w całym stadzie wróbli. Tym bardziej nie powinniśmy mylić go z se-ma-forowskim Ćwirkem.
To Elemelowi towarzyszył zawsze ten charakterystyczny, zabawny rym Hanny Łochockiej: „Macha łapką Elemelek, a na łapce ma bąbelek. Choć niewielki bąbeleczek, jednak boli, jednak piecze. Spójrzcie tylko przyjaciele, jak dziś tańczy Elemelek! Czy to tancerz czy niezgraba? Czy to wróbel czy to żaba? Zasapany, ciężki, zgrzany - toż to ptaszek ołowiany!"
— Uwielbiałem ilustrować poezję, lirykę — mówił Witwicki. — Miałem też jednak świadomość, że najwrażliwszym i najbardziej wymagającym odbiorcą obrazu jest dziecko. Nie można było go zawieść ani oszukać - rysunek musiał odpowiadać słowu! I dobrze, czule kształtować jego wrażliwość i wyobraźnię. Miałem szczęście, że mogłem pracować w dziedzinie sztuki zwanej ilustracją.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA