fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Fiskus kręci bat na samorządy

Fotorzepa, Szymon Laszewski Szymon Laszewski
Przedstawiciele miast i gmin przedstawili rządowi propozycje, jak ich zdaniem najlepiej ograniczyć deficyt sektora
Teraz piłeczka jest po stronie ministra finansów. W ciągu kilku tygodni powinien się ustosunkować do propozycji  złożonej wczoraj na forum Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu.
Jak pisaliśmy, minister najprawdopodobniej zaakceptuje jeden z głównych elementów tej propozycji – by limit deficytu sektora samorządowego w 2012 r. ustalić na poziomie 10 mld zł. Ale nie wiadomo, jak przyjmie inne przedstawione mu wnioski – np. utrzymanie granicy deficytu w następnych latach na poziomie 0,6 proc. PKB.
Samorządowcy postawili też resortowi trudne zadanie ustalenia mechanizmów procedury ograniczania nadmiernego deficytu, czyli sposobu postępowania, gdy ustalone progi zostaną przekroczone. – Uznaliśmy, że nie będziemy kręcić bata sami na siebie, niech to zrobić ktoś, kto chce, by taki bat nad nami wisiał – mówi Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich.
Wcześniej samorządy przedstawiały takie mechanizmy. Minister finansów miałby np. prawo do procentowego zmniejszenia dziury budżetowej we wszystkich jednostkach, które mają deficyt, tak by cały sektor wrócił do równowagi. Miasto czy gmina musiałyby się do tego dostosować w ciągu 60 dni. Jeśli nie, zajęłaby się tym regionalna izba obrachunkowa.
Istotne jest także, czy minister finansów zgodzi się na sposób liczenia limitu deficytu. To znaczy, czy nie będą do niego wliczane np. niedobory w budżecie wynikające z realizacji projektów UE, przekształceń szpitali czy finansowane nadwyżką z lat ubiegłych.
Strona samorządowa podkreśla także, że konieczne jest wprowadzenie zmian w dochodach, np. wzrost udziałów we wpływach z PIT czy VAT. – To bardzo istotne, bo prawie każdego dnia jesteśmy raczeni kolejnymi przepisami i decyzjami zmuszającymi nas do większych wydatków. Choćby koniecznością współfinansowania 20 proc. kosztów zasiłków stałych (dotąd w 100 proc. finansowano je z budżetu państwa), organizacją roku szkolnego dla sześciolatków, nową ustawą żłobkową i oczekującą na podpis prezydenta ustawą o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Przecież nic nie dzieje się bez pieniędzy – komentuje Magdalena Flisykowska, skarbnik Torunia.

Niedobór w kasach i tak będzie coraz mniejszy

Przyczyn wysokich poziomów deficytów od 2009 r. zdaniem samorządowców jest kilka.Chodzi przede wszystkim o kumulację zadań inwestycyjnych silnie wspomaganych z funduszy UE na lata 2007 – 2013. Samorządowcy od dawna ostrzegali, że spowoduje to szybki przyrost ich zadłużenia i wysoki poziom corocznych dziur budżetowych. Oliwy do ognia dolał rząd decyzją, by w ramach działań antykryzysowych unijne pieniądze jak najszybciej wpompowywać w gospodarkę. Istotny jest także fakt, że od 2009 r. mniejsze są dochody własne (z tytułu PIT), m.in. ze względu na wprowadzoną wówczas ulgę prorodzinną. Samorządowcy podkreślają, że obecnie boom inwestycyjny (w skali całego sektora, bo w poszczególnych gminach może być inaczej) powoli gaśnie. A co za tym idzie, deficyty będą coraz niższe. Mogą one ponownie wzrosnąć, gdy rozpoczniemy wykorzystywanie funduszy UE na lata 2014 – 2020.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA