fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Felieton Rafała Ziemkiewicza o prezydencji UE

Polska prezydencja w Unii jeszcze się nie zaczęła, a rządowe media już puchną od propagandy, która mnie, człowieka pamiętającego czasy Gierka, przyprawia o skurcz.
Za kilka dni będziemy "kierować unijnym pociągiem", wręcz "rządzić Europą", a oczy Niemców, Francuzów i innych europejskich nacji wpatrzone są w Donalda Tuska z wiarą, że znajdzie on radę na kryzys euro i imigrację z ogarniętej rewolucją Afryki, przywróci Europie należne jej miejsce w świecie oraz zdolność równorzędnej rywalizacji z Ameryką i Azją. Odtrąbiane są już pierwsze sukcesy: koncert, który zainauguruje naszą prezydencję, będzie, wszyscy są co do tego zgodni, naprawdę wspaniały.
W takiej historycznej chwili, gdy cały naród buduje swój pozytywny wizerunek, jakakolwiek opozycyjność wobec cenionej przez Europę władzy jest już nie tylko "podłością" i poważnym wskazaniem do badań psychiatrycznych, ale też działalnością antypatriotyczną. Poważnie. W tygodniku, który ogłosił właśnie, że należy "dawać dzieci gejom" (tak po prostu dawać, jak daje się unijne granty), przeczytałem, że ci, którzy krytykują rząd i organizują przeciwko niemu manifestacje, godząc nimi w nasz wizerunek kraju wielkiego europejskiego sukcesu, najwyraźniej nie kochają Polski.
Co się ostatnio porobiło z tygodnikiem korzystającym z renomowanego amerykańskiego tytułu, aż trudno uwierzyć. Przynajmniej część jego redaktorów powinna zdawać sobie sprawę, skąd wziętym językiem przemówili. Ja tę mowę, że nie jestem patriotą i nie kocham ojczyzny, skoro nie cieszę się z sukcesów i dobrodziejstw, które dały jej socjalizm i przyjaźń polsko-radziecka, słyszałem wielokrotnie dawno temu i miałem nadzieję nie słyszeć już nigdy więcej. Ale cóż, sukcesy takie same jak za Gierka, to i mowa ta sama.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA