fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Obciążenia podatowe wynagrodzenia

Fotorzepa, Miachał Walczak miachał WALCZAK
Przez wzrost inflacji w ubiegłym roku, znów zwiększyły się obciążenia naszych płac. Pracownik i pracodawca płaci blisko 60 proc. wynagrodzenia netto państwu
O ponad cztery punkty procentowe zmniejszyły się w ciągu minionych dwudziestu lat obciążenia naszych płac netto  równego minimum socjalnemu. Najniższy poziom odnotowano w 2009 roku - 58,45 proc. W ubiegłym roku znów zaczęły rosnąć ze względu na wzrost inflacji.
W pierwszym okresie transformacji wysokość podatków, składek i danin jakimi obarczano nasze pensje rosły do ponad 77 proc., aby potem systematycznie spadać do 68,64 proc. w 2001 roku. Na początku XXI wieku obciążeń znów zaczęło przybywać - w 2003 roku państwo pobierało już haracz od naszych płac sięgający 74 proc. Od tego czasu - z wyjątkiem lat 2005-6 - systematycznie spada.
- Obciążenia  wynagrodzeń netto równych minimum socjalnemu zmieniały się z dwóch powodów - ocenia Kamil Zubelewicz z Collegium Civitas, zajmujący się analizą obciążeń wynagrodzeń. - Pierwszym czynnikiem były zmiany stawek nominalnych, czyli np. na ZUS, drugim wzrost cen, który powodował spadek realnej wartości kwoty wolnej od podatku.
Zubelewicz wyjaśnia, że wzrost obciążeń w latach 1992-1994 można porównać do wzrostu akcyzy, zaś spadek w kolejnych latach następował równolegle do wzrostu liczby miejsc pracy. - Spodziewam się, że w tym roku z uwagi na rekordowy poziom inflacji obciążenia znów będą wyższe niż przed rokiem - zaznacza ekspert Collegium Civitas.
Aleksander Łaszek z fundacji FOR uważa, że blisko 60 proc. obciążenie wynagrodzeń najbiedniejszych Polaków to bardzo dużo. - Biorąc pod uwagę fakt, że mamy bardzo wysokie zasiłki chorobowe i renty, tak wysokie obciążenia stanowią nikłe bodźce do podejmowania pracy - twierdzi ekonomista. Charakterystyczne jest to, że w Polsce znacznie wyżej opodatkowane są pensje najniżej zarabiających grup zawodowych.
W ocenie ekspertów FOR znacznie lepszym rozwiązaniem dla naszej gospodarki byłoby znaczne ograniczenie haraczy nakładanych na pensje, a podniesienie opodatkowania konsumpcji. - Wyższe obciążenie konsumpcji jest neutralne dla gospodarki - wyjaśnia Łaszek. - Ludzie sami decydują ile wydają wpływając w ten sposób na poziom dochodów z podatków pośrednich. Przy czym im więcej dochodu mają do dyspozycji, tym więcej przeznaczają pieniędzy na zakupy i usługi.
Zdaniem ekonomisty niższe obciążenia wynagrodzeń przyczyniły by się także do podniesienia aktywności zawodowej Polaków i spadku bezrobocia. - Trzeba zacząć obniżać podatki wcześniej ograniczając wydatki - uważa Łaszek.
Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową uważa jednak, że jest to mało realne. - To dylemat polityki rządu - uważa ekspert. - Gdyby teraz zmniejszył obciążenia płac oznaczałoby to, że w przyszłości musielibyśmy się zgodzić na niższe emerytury.
Jarosław Koziński, partner Ernst&Young dodaje, że w obecnej sytuacji budżetowej na żadne ruchy podatkowe nie ma szans. Ale na tle krajów Europy Zachodniej i tak nie wyglądamy najgorzej. - Stare kraje unijne mają większe obciążenia wynagrodzeń niż my - mówi Koziński. - Zdecydowanie lepiej sytuacja wygląda zaś na Słowacji, gdzie wprowadzono podatek liniowy oraz na Ukrainie, czy Rosji, gdzie nigdy nikt nie płacił podatków i obecne minimalne stawki są próbą przyzwyczajenia obywateli do ponoszenia kosztów na rzecz państwa.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA